czwartek, 28 marca 2013

Zajączek biegnie do...

Dziś nastał w końcu ten dzień, kiedy udało mi się przeprowadzić losowanie wraz z fotodokumentacją :)
Nie wiem tylko, co mam myśleć na temat ilości chętnych na prezent ode mnie ;) Dziękuję za informacje, które z moich prac podobały Wam się najbardziej, choć od razu zapowiadam, że beza Pavlowej nie wchodzi w grę jako wygrana ;)

To do rzeczy:
losy, na papierze z recyklingu:), już trafiły do wnętrza maszyny losującej ...


 ... komisja przystąpiła do pracy ...


... i ...


... Zajączek, czyli Królik, czyli ja ;) prezent zaniesie do Natalii. Proszę o kontakt mailowy, ustalimy co będzie nagrodą. Dziękuję wszystkim pozostałym osobom za udział w zabawie:)

W poprzednim poście skarżyłam się, że wymiankowy prezent dla mnie zaginął gdzieś 'w drodze'. Gdy już nadzieja na dotarcie prezentu całkiem umarła, moja Ofiarodawczyni przygotowała dla mnie drugi prezent i ten szczęśliwie dotarł. Dostałam wisior, kolczyki i słodkie, mniam:) Zobaczcie:





Cukierasy zjedzone;) Perfekcyjne prace, dziękuję Bead Land:)

Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę Wam, aby były dokładnie takie, jak lubicie, jak je planujecie i jakie chcecie mieć:)


Zajączek też niech o Was pamięta, ale Śmigusa-Dyngusa to chyba jednak nie będę życzyła;)

Pozdrawiam

piątek, 15 marca 2013

W prezencie

Brałam niedawno udział w wymiance w zacnym gronie na FB, co kosztowało mnie sporo stresu;) Koncepcji było kilka, w końcu dla mojej wylosowanki przygotowałam bransoletkę i kolczyki z SuperDuo. Prezent dotarł już do Eli kilka dni temu, więc niespodzianki nie zepsuję, jak pokażę go tutaj:)
Bransoletka wygląda tak:

Zdjęcie to jest autorstwa właścicielki kompleciku, Eli. Dziękuję za zgodę na pożyczenie i pokazanie go tutaj:)
 
Kolczyki są takie:


Koraliki są metalizowane, pokryte opalizującą powłoką, i ustalenie ich właściwego koloru nie jest takie proste;) Generalnie są brązowe z niebieskimi refleksami, ale wszystko zależy od światła. Bliższe rzeczywistych kolorów jest chyba zdjęcie Eli

 

 Bransoletka powstała na wzór pracy Smadar, odrobinę jest zmieniona.



Ela uprzejmie wyraziła zadowolenie z prezentu, mam nadzieję, że rzeczywiście przypadł jej do gustu:)
Prezent dla mnie zaginął gdzieś 'w drodze'. Myślałam, że takie rzeczy już się nie zdarzają:(

Zapraszam na moje candy, jeśli macie ochotę, ciągle można dołączyć do zabawy. Link u góry, po prawej stronie:)

czwartek, 7 marca 2013

Pierwsze AC koty...

Taadaaaam - śpieszę podzielić się radością, że byłam na kursie Art Clay Silver! Nawet nie wiecie od jak dawna chodził za mną taki kursik:) I wreszcie moja 'zachcianka' się zrealizowała. Jest kilka osób pracujących z glinkami metali, których prace podziwiam, ale szczególnie ulegam urokowi prac z pod znaku Krainy Srebrnych Kwiatów. I właśnie pod okiem Marty Grzywny się uczyłam - polecam jej kursy, świetnie prowadzone, ciekawe i wielu rzeczy można się dowiedzieć. Dodatkowo - Marta piecze fantastyczne ciasto marchewkowe, do dziś czuję jego smak;) Marto - bardzo dziękuję Ci za przekazaną wiedzę i gościnę:)
Prac zrobiłam 4, trzy z glinki srebra i jedną z brązu. Ta z brązu została u Marty i czeka na wypalenie, jedna srebrna czeka na wykończenie, więc dziś pokażę Wam dwa wisiorki.

No to pierwszy - troszkę naiwno-romantyczny, ale zrobiony własnoręcznie od początku do końca:)



Mały srebrny medalion o średnicy ok. 2 cm, ozdobiony cyrkonią, po wypaleniu oksydowany, polerowany i obszyty koralikami, a jakże;) Krawatka też jest wypleciona z koralików. I w tym kierunku zamierzam podążać, projektów do realizacji czeka już kolejka, aczkolwiek następne prace dopiero za czas jakiś powstaną.

Drugi wisior jest prawie organiczny;)


Prawie, bo to jednak metal, w dodatku aby mógł powstać na placu boju musiał polec liść pelargonii;) Powierzchnia wisiorka wiernie odwzorowuje powierzchnię liścia, dla sprawdzenia techniki częściowo został zabarwiony emalią termoutwardzalną. Bardzo podobały mi się takie liście u innych osób i teraz potrafię zrobić go sama! No, mój ogrodzie - drżyj;)

Jak Wam się podobają moje pierwsze prace z Art Clay Silver? Szczególnie w połączeniu z beadingiem? W każdym razie, za jakiś czas, możecie się spodziewać takich więcej:)

Zapraszam na Candy, zapisy pod poprzednim postem.
Pozdrawiam, piękny dzień się na Mazowszu zapowiada:)

czwartek, 28 lutego 2013

Rozdaję

Strasznie dawno mnie tu nie było, aż się stęskniłam;) Mam nadzieję, że teraz będzie mi już troszkę łatwiej znaleźć czas, żeby zostawić tu jakieś oznaki swojego życia, a przede wszystkim zaglądać do Was;) Ale najpierw poproszę Was o trzymanie kciuków za powodzenie mojej sprawy, losy ważą się do 11 marca. Oby...

A teraz, żeby nie przedłużać, zapraszam na obiecywane candy;) Słodkości są z okazji dołączenia do mojego bloga dwusetnego i kolejnych obserwatorów. Chciałabym w ten sposób podziękować, że aż tyle osób uznało moje poczynania za warte śledzenia na bieżąco;) Jest to dla mnie ogromna przyjemność gościć tu tyle osób;) Bardzo lubię też czytać Wasze komentarze - to sól blogowego życia - dzięki temu wiem, że ktoś tu naprawdę zagląda;) I dla Was, Kochani, jest mój prezent. Prezent jeszcze nie skonkretyzowany, zwycięzca sam ustali, co chce, a ja postaram się to wykonać - do wyboru jest bransoleta na grubym rzemieniu ozdobiona plecionką (dostępne kolory rzemienia widoczne są na zdjęciu) lub kolczyki - do wyboru spośród tych, które tu pokazywałam, o ile będę miała w domu odpowiednie materiały.


Tak, jak wspomniałam wcześniej, rozdawajka jest z okazji dołączenia do bloga 200-setnego obserwatora i w związku z tym do zabawy zapraszam przyjaciół i znajomych królika (królik to ja, oczywiście), czyli:
- zapraszam osoby, które dołączyły do obserwatorów mojego bloga przed 28 lutego lub
- zostawiły choćby jeden komentarz w ciągu tych niecałych dwóch lat istnienia mojego bloga,
- do zabawy zapraszam też moich znajomych z FB, jeśli tylko mają ochotę;) (z zastrzeżeniem, że zostali znajomymi przed 28 lutego).
Potwierdzeniem chęci wzięcia udziału w zabawie jest tylko pozostawienie komentarza pod tym postem, nie wymagam podlinkowania banerka, ale będzie mi miło, jeśli to zrobicie;) Ciekawa jestem, co Wam się najbardziej podobało z moich prac - napiszecie w komentarzu?
Chęć udziału w zabawie można zgłaszać do 24 marca włącznie, zwycięzca zostanie wytypowany po tym terminie a czas realizacji zamówienia ustalimy indywidualnie. Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni, a nie zniechęceni do zabawy. Zapraszam;)

W następnym poście pochwalę się Wam, co udało mi się ostatnio zrealizować, i czym chciałabym się zająć w przyszłości. To było super doświadczenie i już nie mogę się doczekać, żeby pokazać te 'cosie';)

piątek, 8 lutego 2013

Sopelki

Chyba zapadłam w sen zimowy;) Za nic nie mogę się zabrać: napoczętych prac nie mogę skończyć, nowe ciągle są tylko pomysłaem, skończonych nie chce mi się sfotografować a zrobionych zdjęć obrabiać... Jedyny sukces na liście, nie do końca mój;), to uporanie się z potwornym bałaganem, jaki moje dzieci zorganizowały w swoich pokojach. W nagrodę za całoroczną intensywną pracę nad powstaniem góry zalegających-wszędzie-rzeczy-wszelakich cały tydzień ferii został przeznaczony na sprzątanie i dziś będzie koniec;) Jeszcze parę drobiazgów! Ale worki do segregacji zapełnione zostały już do końca miesiąca papierami i częściami-nie-wiadomo-czego usuniętymi ze skarbów ukrytych w zakamarkach pokojów;)

Za nim całkiem przestało mi się cokolwiek chcieć;), ze 3 tygodnie temu, powstały takie maluszki:



Pierwsze podejście do Spike'ów. Malutkie, delikatne czapeczki wyplecione z TOHO i perełek Swarovskiego w kolorze Rose Peach.


Kolczyki wykończone są srebrem, tj. podwieszone na srebrnych kuleczkach do srebrnych bigli.


Bardzo fajnie wyglądają w uchu, są delikatne, lekko połyskują dzięki efektowi AB na czarnych Spikech. 
Następne prace ze Spike'ami już czekają na realizację, w pierwszej kolejności kolejne kolczyki a potem bransoletka. Ciekawe, czy bransa wyjdzie, bo pierwsze podejście było nie do końca udane;( Kolczasta biżuteria chyba mnie wciągnęła, choć początkowo te koralikowe kolce w ogóle mi się nie podobały;)

Pytałam Was w  poprzednim poście, czy macie ochotę na jakieś słodkości ode mnie, ale wygląda na to, że chyba nie;( Trudno, i tak zrobię przy okazji następnego postu;) Ale łatwiej by mi było, gdybyście podpowiedziały, czym dzielić. Bo nagrodą będą powyższe Sopelki;)

Co macie za oknem? U mnie zima wróciła w pełni, w nocy napadało ze 20 cm śniegu, ciężkiego i mokrego, który mocno oblepił drzewa i krzewy. Jest jasno i słonecznie;) Pięknie to wygląda, mam tylko nadzieję, że rośliny wytrzymają to obciążenie.
Pozdrawiam;)

wtorek, 29 stycznia 2013

Różności

Czas gdzieś umyka, nawet nie wiadomo kiedy i gdzie;( Dopiero był Sylwester, a tu już zleciał miesiąc nowego roku! Coś tam sobie plotę, ale jakoś to niemrawo wszystko idzie;(
Pamiętacie moją bransoletę 'Afryka' ? Zima przyniosła jej towarzystwo w postaci 'Zebry';)


'Zebra' też jest towarzyska i zapragnęła towarzyszki (może to okapi?;) )


Bransoletki, poza kolorem rzemienia, różnią się zapięciem, ale obie są fajne. A przynajmniej mi się podobają i kojarzą z ciepełkiem;) Nie powiem, zima bardzo urokliwa jest w tym roku, ale ja jestem zdecydowanie, nomen omen, z Afryki i troszkę zamarzam;))

Mam jeszcze do pokazania zaległe prezenty. Pierwszy to piękny szal i towarzyszące mu dodatki od Mady. Spokojnie możecie mi zazdrościć, jest czego, o:


Prawda, że piękny? Był jeszcze naszyjnik, ale ponieważ paczkę rozpakowywałam w dużym granie rodzinnym, w Wigilię, to szybciutko zmienił właściciela;) Dlaczego rozpakowywałam paczkę w Wigilię? Postanowiłam sobie zrobić super prezent i czekałam cierpliwie, aż Mikołaj podaruje mi szal pod choinkę;) Było warto, bo szal i dodatki są przepiękne! Mada dziękuję Ci bardzo i polecam się na przyszłość;)) Do Mady trafiły moje bransoletki (ale nie te powyższe).
Niestety, przy okazji tej wymianki zaliczyłam wtopę, ale Mada litościwie pominęła to milczeniem więc tym bardziej nie będę zdradzać. W każdym razie myślę nad rekompensatą...

Dostałam też piękną ozdobę świąteczną od Jomo, tj, dekupażową bombkę - serce. Bombka jest śliczna, ale zanim zrobiłam jej zdjęcie, została sprzątnięta wraz z innymi ozdobami świątecznymi. Uwierzcie mi na słowo - jest piękna;) Dziękuję;))

Właśnie znalazłam w sieci niesamowite prace Sharmini Wirasekara. Poniżej jednaz nich z jej serii 'szata'.

 
Praktyczność tych dzieł, (moim zdaniem) jest znikoma;) ale cierpliwości uczą i cieszą oczy;)

Małe pytanko - zbieram się do zorganizowania candy z okazji przyłączenia się 200 obserwatorów do mojego bloga;) - czy jest coś z moich plecionek, co przygarnęłybyście jako nagrodę?
Pozdrawiam;)

środa, 9 stycznia 2013

April dla WOŚP

AUKCJA jest TU - ZAPRASZAM;)

W tym roku nie zdążyłam przeprowadzić szybkiej sondy, co Wam się podoba bardziej i co najlepiej wystawić na licytację na rzecz WOŚP, żeby był sukces. Pomysłów było kilka, prób kolorystycznych chyba z 10, ostatecznie jest naszyjnik:


Skorzystałam z projektu Sheryl Yanagi, lekko zmieniając schemat postępowania - nie ma to jak iść na łatwiznę i mieszać w cudzych projektach, zamiast wymyślać własne;) Naszyjnik powstał z koralików TOHO Round 11 Rainbow Frosted Amethyst i to musi wystarczyć za opis koloru, bo poza tym, że generalnie wpada w fiolet, to ma w sobie wiele innych odcieni i wrażenie koloru zmienia się w zależności od światła.


Naszyjnik wykończony jest perełkami słodkowodnymi o nieregularnych kształtach i ładnym lawendowym kolorze z brązowymi refleksami. Zapięcie typu federing, srebro pr. 925.


Naszyjnik bardzo fajnie się układa, jest leciutki jak piórko (13 gram) i plastyczny. Powstał z dwóch taśm koralików plecionych w + - V, które swobodnie się przeplatają. Jest to fajne, bo naszyjnik ma odrobinę swobody i jest to niefajne, bo po zdjęciu ma nadmiar swobody i trzeba go potem porządkować i układać;) Może lepiej by było troszkę go 'przyfastrygować'?


Ma 47 cm długości i ostatniej nitki jeszcze nie odcięłam, więc mogę go przedłużyć lub skrócić, gdyby tylko znalazł się jakiś chętny do nabycia naszyjnika. Troszkę się martwię, czy się spodoba i będą jacyś chętni do licytacji;(


Naszyjnik ma cenę wywoławczą 50 zł,  mam nadzieję, że ktoś go doceni i dorzuci jeszcze parę złotych;)
Co myślicie o tym naszyjniku? Podoba się Wam, czy raczej nie ma szans na sukces? Jest jeszcze kilka dni i może powinnam zrobić coś innego?

Zapraszam raz jeszcze na moją aukcjęaukcje biżuteryjek z całej Polski.

środa, 2 stycznia 2013

Biżuteryjki dla WOŚP


SZCZĘŚLIWEGO I NIEZWYKŁEGO NOWEGO ROKU!

W końcu 13-stka zobowiązuje;) Życzę Wam twórczych pomysłów, czasu i energii na ich realizację i żeby Nowy Rok nie był gorszy od tego, który odszedł;)

Po zamieszaniu około świątecznym i dodatkowych kłopotach ze zdrowiem, które tym razem dopadły mnie, a także ponownie ograniczonym dostępie do sieci, wreszcie tu wracam i mam do zakomunikowania fantastyczną wiadomość - ruszyły biżuteryjne aukcje na rzecz WOŚP! O idei, Pomysłodawczyniach i historii przedmiotów wystawionych na sprzedaż możecie się dowiedzieć tu - KLIK! (odnośnik także w górnej części mojego bloga, po prawej stronie) lub zaglądając na znany portal społecznościowy KLIK!, z którym chyba muszę się w końcu przeprosić;)
Najpierw odrobina autoreklamy - mój wkład w aukcje to zawieszka charms w kształcie serduszka w kolorach zielono-fioletowym:


Zawieszka powstała z totalnej drobnicy TOHO - koralików w rozmiarze 15, w technice Cubic RAW, kolory określiła Głównodowodząca całą akcją i o mały włos nie skończyłoby się to katastrofą - czyli brakiem odpowiednich koralików;)
Cała bransoletka, Zielono-Fioletowa, złożona z elementów stworzonych przez kilka osób wygląda tak:

Zdjęcie pochodzi z aukcji WOŚP.

Jest, bez fałszywej skromności, cudna! W każdym razie mi się podoba i bardzo się cieszę, że mogłam się przyczynić do jej powstania;) Bransoletkę Zielono-Fioletową można licytować TU. Tam też jest dłuższy jej opis.
Nie jest to, oczywiście jedyna dostępna bransoletka, więcej aukcji jest TU, prowadzi je Marisella.  Zajrzyjcie koniecznie, bo wystawiona na licytację biżuteria jest olśniewająca! Nawet jeśli nie chcecie brać udziału w licytacjach - to dla przyjemności obejrzenia pięknych przedmiotów. Wszystkie one powstały w efekcie współpracy bardzo wielu osób z całej Polski, które poświęciły swój czas i umiejętności dla stworzenia niepowtarzalnych przedmiotów. Koniecznie zajrzyjcie na aukcje WędrasiaTęczakaMiedziaka oraz pozostałych bransolet, z których mnie zauroczyła trójmetalowa:

Zdjęcie pochodzi z aukcji WOŚP.
  
Ta bransoleta wykonana jest ze srebra, miedzi, mosiądzu i drobnych koralików. Zawalczę o nią, ale bez nadziei na sukces;(

To jeszcze raz moje serduszko, na zachętę, oby nie wręcz przeciwnie;)



Pierwszy raz w życiu robiłam coś RAW-em (no, prawie), że o wersji Cubic nie wspomnę, w dodatku w środku nocy, bo nagle zorientowałam się, że deczko pomyliły mi się daty i termin wysłania charmsa jest nie za 3 dni tylko następnego - naprawdę jestem zadowolona z efektu końcowego;) Serduszko wykończone jest zoizytem i srebrem.
Spodobało się też mojej Mamie, więc w prezencie świątecznym powstało drugie - tym razem z większych koralików, czerwone (ulubiony kolor Mamy) i jest wisiorkiem:


Serduszko powstało o przyzwoitej godzinie, ale za to zabrakło mi czasu na porządne zdjęcia;( Będę musiała wypożyczyć wisiorek i się poprawić;)
Przygotowuję też swoją indywidualną aukcję WOŚP-ową, ciekawe, czy i w tym roku zdołam utrafić w czyjś gust? Oby!

Niech nam wszystkim się darzy w Nowym, 2013, Roku! Fascynuje mnie ta data;)

wtorek, 11 grudnia 2012

Moje mikołajki

Dziś będę się chwalić nieprzyzwoicie;)) Okres około mikołajkowy przyniósł mi kilka bardzo miłych niespodzianek;) Zaraz Wam wszystkie pokażę, od tych najświeższych zaczynając, czyli:
- po pierwsze: dziś odebrałam z poczty przesyłkę od Marzeny (MGallery) i z powodu jej zawartości koniecznie musiałam popełnić dzisiejszy post;) Zresztą jak same zobaczycie, co dostałam, to przyznacie mi rację, że nie można takich skarbów chować tylko dla siebie;) Kiedyś pisałam, że stałam się szczęśliwą posiadaczką wisiora z ametrynem autorstwa Marzeny, a jakiś czas temu zamówiłam do niego kolczyki. Zamówienie było komercyjne, ale Marzena postanowiła zostać Świętym Mikołajem i takie cuda stały się prezentem dla mnie.



Pięknie zapakowane, przewiązane świąteczną wstążeczką, cudne wkrętki stały się moją własnością;)) Marzenko - bardzo Ci dziękuję, kolczyki już mam w uszach i sprawia mi to wielką przyjemność. Jak ja Ci się odwdzięczę?? Pewnie będę musiała coś uknuć, bo jak Cię znam, słowa na ten temat nie powiesz;)

- po drugie - wczoraj na blogu Beads Perls ukazał się mini-wywiad ze mną. Jeśli ktoś ma ochotę - zapraszam do przeczytania klik!


Przyznaję, że bardzo to miłe doświadczenie;)) Na Beads Perles jest w ogóle dużo wywiadów z osobami, które wytwarzają biżuterię, najczęściej z koralików, ale nie tylko. Tak więc możecie być spokojne, woda sodowa bardzo mi nie uderzy z powodu mojego 'sukcesu medialnego';), bo prezentowane tam są na prawdę zdolne osoby. Warto zajrzeć.

- po trzecie - jakiś czas temu dostałam niespodziewaną przesyłkę od Jomo, która bardzo wspiera mnie w decu-początkach. Po otwarciu, z paczuszki wysypały się śliczne serwetki i smakowitości herbaciano-słodyczowe:


Świetna sprawa, takie niespodziewane niespodzianki;) Asiu - bardzo dziękuję i przepraszam, że tak późno się chwalę wspaniałościami od Ciebie. Muszę przyznać, że serwetkami się zbyt długo nie cieszyłam, bo przyszły dzieci i je zwyczajnie rozszabrowały - na pudełeczka, chusteczniki, segregatory.... koniecznie właśnie takie muszą mieć;) I co było robić, drewienka już się po woli dekorują.

- i po czwarte - tu już zaległości czasowe mam gigantyczne - dostałam wyróżnienie, a właściwie dwa od Mady z Kolorowych szkiełek


Mada - bardzo Ci dziękuję, bardzo to miła niespodzianka, szczególnie patrząc na treść wyróżnień;) Najchętniej obdarowałabym tym wyróżnieniem z powrotem Madę, bo tworzy przepiękne rzeczy z filcu i szkła, ale chyba tak to nie działa;) Wyróżnienie wymaga spełnienia kilku warunków, tj.
1. Podziękuj za przyznane wyróżnienie
2. Zamieść u siebie link do bloga osoby, która Cię wyróżniła
3. Zamieść u siebie na blogu logo otrzymanego wyróżnienia
4. Przekaż wyróżnienie 5 blogerkom
5. Zamieść linki do tych blogów
6. Powiadom o tym nominowane osoby
7. Można nominować tylko osoby, które mają mniej niż 200 obserwatorów
Pierwsze 3 punkty spełniłam, ale od czwartego mam kłopot, ten co zawsze, czyli jak wyłuskać spośród tylu świetnych blogów tylko pięć? Ja tego nie wiem, więc jak poprzednio - wyróżniam wszystkie dziewczyny, których blogi spełniają pkt. 7 - częstujcie się;)

Ależ sobie posłodziłam, mam nadzieję, że nikogo nie zemdliło;) i jednak będziecie do mnie zaglądać, pomimo, że moje wizyty u Was są takie bardziej incognito, na ogół bez pozostawiania śladów, bo strasznie dużo czasu zajmuje mi wystukanie paru słów komentarza. Oby do Nowego Roku, wtedy (chyba) świat wróci do swojej normalnej prędkości i będzie więcej czasu na wszystko;)
Pozdrawiam

czwartek, 6 grudnia 2012

Odkurzam...

... bloga, oczywiście, bo całkiem grubą warstwą go już przysypało;) I pewnie przed Świętami lepiej nie będzie. Oby do Nowego Roku;)

Zauroczyły mnie kolczyki, które pokazała u siebie Cristina Hernandez i koniecznie musiałam też takie mieć;) Bazę stanowią SuperDuo, którą otaczają perełki Swarovskiego omotane koralikami TOHO.
Moja wersja kolczyków jest bardzo podobna do oryginału, jednakże inaczej są wykończone, z tej prostej przyczyny, że nie chciało mi wyjść tak samo;)))
Mam nadzieję, że Wam też się spodobają. No to raz, dwa, trzy:

Wersja hematytowo-lawendowa:



Wersja granatowa:



A w drodze są jeszcze dwie kolejne: złoto-brązowa:


i złoto z lekką śliwką:


Zdjęcia robiłam przed chwilą, na kolanie właściwie. Światła właściwie nie ma, ostrości nie ma, koloru nie ma (dobrze, że chociaż Photoshop jest) i w związku z tym piszę oficjalny list do Mikołaja: proszę, proszę o namiot bezcieniowy. I odpowiednie żarówki, statywy też, choć ewentualnie mogę zawrzeć spółkę z moimi dziećmi - mają fajne lampki biurkowe;) Mikołaju, da się??

Pozdrawiam ciepło i lecę się czymś rozgrzać, bo niemiłosiernie dziś zmarzłam;)

czwartek, 15 listopada 2012

Odrobina słońca;)

Uff, jesteśmy w domu!
Dziewczyny - BARDZO WAM DZIĘKUJĘ za życzenia i trzymanie kciuków;)) Najwyraźniej pomogło;) I oby to wyczerpało limit naszych pobytów w szpitalu w tym sezonie. I następnych też;)

Przymusowe zamknięcie w czterech ścianach i chmury za oknem spowodowały, że strasznie zatęskniło mi się za słońcem i ciepełkiem;) W związku z tym dziś w roli głównej wystąpi bransoleta w bursztynowej tonacji wypleciona w ciepłych promieniach słońca (wręcz szukałam cienia, żeby mnie nie podpiekało za mocno;) ) 


Dawno temu kupiłam TOHO Cube 1,5x1,5 mm w, wydawało mi się;), fajnym kolorze. Okazał się jednak mniej fajny, więc swoje odczekał, w między czasie zwiększyła się oferta kosteczek, więc dokupiłam jeszcze kilak kolorów i w końcu je spożytkowałam;)


Żadne standardowe zapięcie mi nie pasowało, więc uplotłam sobie je sama z kryształka Swarovskiego Rivoli Topaz i 'uszka' z koralików.


Tak mi się spodobał guzik z rivoli, że wyplotłam też w identyczny sposób kolczyki do kompletu. Bigli jeszcze nie wyplatam;) więc skorzystałam z eleganckich srebrnych bigli angielskich w wersji złoconej.


Sfotografowanie tej bransoletki to też nie była prosta sprawa, bo bardzo mieni się kolorami - raz jest jasna i połyskliwa, raz ciemna. Każda wersja kolorystyczna jest prawdziwa. A dziś, bez słońca wygląda tak:


I jeszcze jedno zdjęcie, wiem, co za dużo to nie zdrowo, ale nie mogłam się powstrzymać;) - bransoleta potrafi skrzyć się niesamowicie - wszystko zależy od światła.


To koniec wreszcie tego bursztynu, dziękuję wytrwałym;)

W poprzednim poście pisałam o wyzwaniu u Asi - gdyby ktoś chciał wziąć udział w głosowaniu na Coś nowego, to wystarczy kliknąć w banerek na moim pasku bocznym (ten drugi). Głosowanie trwa do 18 listopada, można głosować na 3 prace. Zapraszam;)

środa, 7 listopada 2012

Coś nowego

Bardzo podobało mi się wyzwanie śmieciowe na blogu Asia majstruje, ale nie mogłam w nim wziąć udziału. Asia ogłosiła kolejne wyzwanie Coś nowego i w tym koniecznie chciałam wziąć udział. Wydawało mi się, że moim problemem będzie głównie to, na co się zdecydować, żeby zgłosić do wyzwania, a tu znienacka problemem okazał się brak aparatu, którym zawsze robię zdjęcia i w ogóle możliwość wzięcia udziału w wyzwaniu, bo nie ma mnie w domu;( Znalazłam aparat zastępczy, zrobiłam zdjęcia, ale są tak dramatycznie złe, że nie było z czego wybierać;( Jedyny powód ich publikacji, to wielka chęć dotrzymania terminu w wyzwaniu. Potem, jak już będę miała z powrotem normalny aparat zdjęcia zmienię, żeby się nie kompromitować dłużej;) Edit: Zdjęcia zmieniłam, trochę lepsze są;)
Drugi powód dlaczego jednak takie fatalne zdjęcia puszczam jest taki, że właśnie wpadłam na parę godzin do domu i za chwilę z powrotem wracam do szpitala, gdzie nie mam dostępu do sieci;( A w szpitalu sezon jesienno-zimowy rozpoczyna moje dziecko;( Trzymajcie kciuki, żebyśmy szybko wyleczyły płucka i nie złapały nic nowego, choć zagrożenie jest duże.
No to ta nowość:


Nowość, bo nigdy nie robiłam takich wachlarzy, nie mocowałam moich plecionek na długich łańcuszkach i taki zestaw kolorystyczny to też ciężko u mnie spotkać było. Więc zgłaszam te kolczyki na wyzwanie Coś nowego. Mam nadzieję, że nie zostanę pogoniona za jakość zdjęć.


Widać, że to prototyp, niedoróbki, aż biją w oczy;( Koraliki zostały oplecione wokół kuleczek agatu (to też historia, ale już nie mam czasu pisać), wachlarzyki wiszą na srebrnych łańcuszkach i biglach. Następne wersje powstaną, ale już bez takich błędów. Za to pewnie z innymi....
No to zmykam do szpitala, trzymajcie kciuki, za nasz szybki powrót do domu.

Edit, 14 listopada:
JESTEŚMY W DOMU!!!

Jeśli macie ochotę wziąć udział w głosowaniu na Coś nowego, to wystarczy kliknąć w banerek na pasku bocznym. Głosowanie trwa do 18 listopada, można głosować na 3 prace. Zapraszam;)

sobota, 27 października 2012

Zima

U Was też jest biało za oknem? W tym roku zima zaskoczyła nie tylko drogowców, mnie też;) Z drugiej strony pamiętam z dzieciństwa, że 1 listopada był śnieg i przez długie lata dziwiło mnie raczej to, że we Wszystkich Świętych śniegu nie ma;)
To żeby być w zgodzie z tym, co za oknem pokażę Wam śnieżne kolczyki, a konkretnie z obsydianem śnieżnym. To trochę zbieg okoliczności, bo niespodziewanie przez ostatnie dwa tygodnie nie miałam dostępu do internetu i gdyby nie ta przypadłość, to kolczyki pokazałabym już wcześniej.


Kaboszony obsydianu są wypolerowane na gładko, błyszczą jak lustro i nie umiałam sobie z tym poradzić, żeby nie odbijały światła.


Kamienie oplecione są białymi perełkami Swarovskiego oraz koralikami TOHO i Miyuki w odcieniach szarości, błyszczącymi i matowymi.


Na zdjęciach kolczyki nie wyglądają imponująco i właściwie jak je zrobiłam, to nie byłam szczególnie zadowolona z efektu, ale gdy je przymierzyłam - okazały się świetne. Biel perełek delikatnie je rozświetla a w uchu wyglądają klasycznie elegancko. Powstaną pewnie kolejne, bo mi się spodobały, choć bezpieczne zamknięcie tych gładkich i stale wyślizgujących się kaboszonów w koszulkę z koralików trochę nerwów mnie kosztowało;)

Bardzo Wam dziękuję za komentarze pod poprzednim postem odnośnie radzenia sobie z prawami autorskimi i inspiracjami. W dalszym ciągu mam pewne wątpliwości, ale dobrze jest znać Wasze zdanie w tej sprawie;)

Na zakończenie opiszę Wam jeszcze historyjkę z dzisiejszego poranka, bo mam wrażenie, że nie nadążam za 'tryndami'. Otóż zadzwoniła Pani z mojej sieci telefonicznej i zanim zdążyłam jej odpowiedzieć 'dzień dobry', zaczęła roztaczać przed mną różowe wizje: że jestem ich stałą, wieloletnią klientką i z tego powodu, niejako w nagrodę, mają dla mnie super ofertę: niższy abonament, więcej w pakiecie i dobry telefon za bezcen. Niedługo kończy mi się umowa, od jakiegoś czasu mam uszkodzony wyświetlacz (bardzo lubię mój telefon, więc nie mogę się zebrać do wymiany na inny), więc wszystko mi pasuje, ale nauczona doświadczeniem poprzednich super ofert czekam na ten 'kruczek'. Dziewczyna, która dzwoniła była naprawdę elokwentna i dopiero na zakończenie zorientowałam się, w czym rzecz, gdy już musiała w prost powiedzieć, że to chodzi o drugi numer. Podsumowując: mój operator tak sobie ceni mnie jako wieloletnią klientkę, że z radością proponuje mi kolejny numer i możliwość płacenia dwóch abonamentów (w sumie wyższych) zamiast jednego! Po zakończeniu tego typu rozmowy (poprzedni telemarketerzy nie byli tak dobrzy w tym fachu i szybko zdradzali w czym rzecz) zawsze mam wrażenie, że ktoś próbuje wystrychnąć mnie na dudka, żeby nie powiedzieć tego dosadniej. I generalnie efekt jest odwrotny do zamierzonego, bo jestem co raz bardziej skłonna zmienić operatora. Niech mi ktoś powie, dlaczego ta 'super oferta' nie może dotyczyć tego numeru, który już mam? Bez większych oporów zgodziłabym się na pewną podwyżkę mojego obecnego abonamentu i nawet poniesienie części kosztów zakupu nowego telefonu w zamian za lepszy pakiet w abonamencie ale nie dwa numery i dwa telefony. Po co mi one? Miła Pani telemarketerka powiedziała, że przecież zawsze mogę sprawdzić, który abonament już wyczerpałam i korzystać z tego drugiego. Pewnie mogę, ale po co mi dodatkowe zajęcie? Czy Wy korzystacie z takich ofert? Może to jednak ja jestem opóźniona w rozwoju cywilizacyjnym a taka oferta jest sensowna?

Pozdrawiam z białego Mazowsza;) Jingle bells, jingle bells...