Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisiorek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisiorek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 marca 2017

Czerń

Z przerażeniem spojrzałam na datę poprzedniego posta - bez mała minął rok od ostatniej publikacji. Jestem zaskoczona i nie jest to miłe zaskoczenie. A co gorsza nie wiem, czy w najbliższej przyszłości będzie lepiej. 

Tytułowa 'Czerń' to wisior z dużym, pięknym sardonyksem. Raz już robiłam do niego podejście ale bez powodzenia. Teraz wszystko poszło gładko:) Widać zaakceptował nową właścicielkę i dał się 'ubrać' bez fochów tym razem;)
 

Wisiorowi towarzyszą sztyfty z kryształkami rivoli Swarovskiego. Powstały też drugie, mniejsze sztyfty ale dzień przed oddaniem gdzieś przepadły. Jestem w szoku ale mam od pewnego czasu kota i podejrzewam, że niecnota maczała w tym swoje kocie łapy;)


I jeszcze sam wisior na białym tle. Bardzo podoba mi się tan kamień, cieszę się, że poszedł w dobre ręce:)


Pozdrawiam i do następnego razu:)

wtorek, 24 lutego 2015

Caffe latte

Dwa tygodnie jeszcze nie upłynęły od poprzedniego wpisu, jest dobrze;)

Bez dalszych zbędnych wstępów wrzucam kilka zdjęć kompletu Caffe latte - bransoletka i mały wisiorek.


Skąd nazwa kompletu chyba widać;) choć w rzeczywistości kolory są mniej żółte a bardziej beżowe. Biżuteria wykonana z SuperDuo i FirePolish.


Ten zestaw kolorów i koralików nieustająco kojarzy mi się z porcją puszystej bitej śmietany z czekoladą i rodzynkami. Bo, pomimo, że komplecik to Caffe latte, to ja kawy nie lubię. Takie dziwactwo;) Komplet w całości wygląda tak:


Środkowy element bransoletki oraz wisiorek wykonane zostały na podstawie wzoru Cristiny Hernandez Calendulas. Wydawało mi się, że wisiorek ma swoje własne zdjęcie, ale chyba zaginęło w akcji w trakcie przeprowadzek z folderu do folderu;) Wisiorek podwieszony jest do krawatki z pozłacanego srebra.

Zapięcie takie jak lubię, czyli ręcznie plecione toggle. Następna bransoletka będzie z samych kółek, spodobały mi się:)


Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie nadmiar żółtego na zdjęciach. Blogger chyba dodatkowo troszkę podbił żółcie. Trudno, tak zostaje:)

Pozdrawiam :)

czwartek, 7 marca 2013

Pierwsze AC koty...

Taadaaaam - śpieszę podzielić się radością, że byłam na kursie Art Clay Silver! Nawet nie wiecie od jak dawna chodził za mną taki kursik:) I wreszcie moja 'zachcianka' się zrealizowała. Jest kilka osób pracujących z glinkami metali, których prace podziwiam, ale szczególnie ulegam urokowi prac z pod znaku Krainy Srebrnych Kwiatów. I właśnie pod okiem Marty Grzywny się uczyłam - polecam jej kursy, świetnie prowadzone, ciekawe i wielu rzeczy można się dowiedzieć. Dodatkowo - Marta piecze fantastyczne ciasto marchewkowe, do dziś czuję jego smak;) Marto - bardzo dziękuję Ci za przekazaną wiedzę i gościnę:)
Prac zrobiłam 4, trzy z glinki srebra i jedną z brązu. Ta z brązu została u Marty i czeka na wypalenie, jedna srebrna czeka na wykończenie, więc dziś pokażę Wam dwa wisiorki.

No to pierwszy - troszkę naiwno-romantyczny, ale zrobiony własnoręcznie od początku do końca:)



Mały srebrny medalion o średnicy ok. 2 cm, ozdobiony cyrkonią, po wypaleniu oksydowany, polerowany i obszyty koralikami, a jakże;) Krawatka też jest wypleciona z koralików. I w tym kierunku zamierzam podążać, projektów do realizacji czeka już kolejka, aczkolwiek następne prace dopiero za czas jakiś powstaną.

Drugi wisior jest prawie organiczny;)


Prawie, bo to jednak metal, w dodatku aby mógł powstać na placu boju musiał polec liść pelargonii;) Powierzchnia wisiorka wiernie odwzorowuje powierzchnię liścia, dla sprawdzenia techniki częściowo został zabarwiony emalią termoutwardzalną. Bardzo podobały mi się takie liście u innych osób i teraz potrafię zrobić go sama! No, mój ogrodzie - drżyj;)

Jak Wam się podobają moje pierwsze prace z Art Clay Silver? Szczególnie w połączeniu z beadingiem? W każdym razie, za jakiś czas, możecie się spodziewać takich więcej:)

Zapraszam na Candy, zapisy pod poprzednim postem.
Pozdrawiam, piękny dzień się na Mazowszu zapowiada:)

środa, 2 stycznia 2013

Biżuteryjki dla WOŚP


SZCZĘŚLIWEGO I NIEZWYKŁEGO NOWEGO ROKU!

W końcu 13-stka zobowiązuje;) Życzę Wam twórczych pomysłów, czasu i energii na ich realizację i żeby Nowy Rok nie był gorszy od tego, który odszedł;)

Po zamieszaniu około świątecznym i dodatkowych kłopotach ze zdrowiem, które tym razem dopadły mnie, a także ponownie ograniczonym dostępie do sieci, wreszcie tu wracam i mam do zakomunikowania fantastyczną wiadomość - ruszyły biżuteryjne aukcje na rzecz WOŚP! O idei, Pomysłodawczyniach i historii przedmiotów wystawionych na sprzedaż możecie się dowiedzieć tu - KLIK! (odnośnik także w górnej części mojego bloga, po prawej stronie) lub zaglądając na znany portal społecznościowy KLIK!, z którym chyba muszę się w końcu przeprosić;)
Najpierw odrobina autoreklamy - mój wkład w aukcje to zawieszka charms w kształcie serduszka w kolorach zielono-fioletowym:


Zawieszka powstała z totalnej drobnicy TOHO - koralików w rozmiarze 15, w technice Cubic RAW, kolory określiła Głównodowodząca całą akcją i o mały włos nie skończyłoby się to katastrofą - czyli brakiem odpowiednich koralików;)
Cała bransoletka, Zielono-Fioletowa, złożona z elementów stworzonych przez kilka osób wygląda tak:

Zdjęcie pochodzi z aukcji WOŚP.

Jest, bez fałszywej skromności, cudna! W każdym razie mi się podoba i bardzo się cieszę, że mogłam się przyczynić do jej powstania;) Bransoletkę Zielono-Fioletową można licytować TU. Tam też jest dłuższy jej opis.
Nie jest to, oczywiście jedyna dostępna bransoletka, więcej aukcji jest TU, prowadzi je Marisella.  Zajrzyjcie koniecznie, bo wystawiona na licytację biżuteria jest olśniewająca! Nawet jeśli nie chcecie brać udziału w licytacjach - to dla przyjemności obejrzenia pięknych przedmiotów. Wszystkie one powstały w efekcie współpracy bardzo wielu osób z całej Polski, które poświęciły swój czas i umiejętności dla stworzenia niepowtarzalnych przedmiotów. Koniecznie zajrzyjcie na aukcje WędrasiaTęczakaMiedziaka oraz pozostałych bransolet, z których mnie zauroczyła trójmetalowa:

Zdjęcie pochodzi z aukcji WOŚP.
  
Ta bransoleta wykonana jest ze srebra, miedzi, mosiądzu i drobnych koralików. Zawalczę o nią, ale bez nadziei na sukces;(

To jeszcze raz moje serduszko, na zachętę, oby nie wręcz przeciwnie;)



Pierwszy raz w życiu robiłam coś RAW-em (no, prawie), że o wersji Cubic nie wspomnę, w dodatku w środku nocy, bo nagle zorientowałam się, że deczko pomyliły mi się daty i termin wysłania charmsa jest nie za 3 dni tylko następnego - naprawdę jestem zadowolona z efektu końcowego;) Serduszko wykończone jest zoizytem i srebrem.
Spodobało się też mojej Mamie, więc w prezencie świątecznym powstało drugie - tym razem z większych koralików, czerwone (ulubiony kolor Mamy) i jest wisiorkiem:


Serduszko powstało o przyzwoitej godzinie, ale za to zabrakło mi czasu na porządne zdjęcia;( Będę musiała wypożyczyć wisiorek i się poprawić;)
Przygotowuję też swoją indywidualną aukcję WOŚP-ową, ciekawe, czy i w tym roku zdołam utrafić w czyjś gust? Oby!

Niech nam wszystkim się darzy w Nowym, 2013, Roku! Fascynuje mnie ta data;)

piątek, 12 października 2012

Jesień

Jesień, czyli oprócz różnych nieprzyjemnych przypadłości pogodowych, liście spadające z drzew. Spadł też taki jeden i u mnie;)


W przypływie szaleństwa kupiłam koraliki SuperDuo w dziwnym kolorze: typ Picasso szary z brązowo-czerwonym. Zakupy koralikowe robię przez internet, bo niestety, nie wykryłam jeszcze w sensownej odległości od domu takiego sklepu stacjonarnego i mam całkiem sporą kolekcję koralików, co do których teraz mocno zastanawiam się w jakim celu je kupiłam. Też tak macie? W każdym razie, gdy koraliki do mnie dotarły już nie byłam taka nimi zachwycona;) Planowałam zrobić naszyjnik, ale kolory SD całkowicie te plany przekreśliły.


Jakimś trafem wędrując z bloga na blog wypatrzyłam wisior z SD, a autorka upubliczniła schemat wyjściowego motywu. Nie lubię czytać z ekranu, więc wzór sobie wydrukowałam. I tu mam problem, bo nie widzę na schemacie autora. Dziewczyny koralikujące, jeśli któraś ma namiary na autorkę to poproszę, żeby uzupełnić informacje. Schemat opracowałam sobie po swojemu, drobne detale zmieniłam. 
Ostatecznie wisior powstał z SD w oryginalnej (żeby nie powiedzieć dziwnej) kolorystyce w połączeniu z równie oryginalnymi miyukami w kolorze garnet i dodatkiem krwistoczerwonych TOHO. Efekt końcowy, o dziwo, mi się podoba, wisior w realu wygląda ciekawiej niż na zdjęciach, fajnie ożywiają go te krwiste koraliki;)
Od dłuższego czasu gnębi mnie sprawa praw autorskich do prac wykonywanych w beadingu, a teraz naszło mnie na zwierzenia przy okazji postów, które pojawiły się na innych blogach. Po sieci krąży mnóstwo tutoriali opisujących zarówno podstawowe ściegi, jak i całe plecionkowe wyroby. Schematy zapętlają się, pojawiają się w różnych miejscach i opracowaniach i często gdzieś po drodze gubią się oryginalni autorzy pomysłu, bo wiele osób robi to samo.  Projekty, które uważałam za autorskie, oryginalne, raptem znajduję w sieci dawno opracowane i na pewno nie przez osobę, którą uważałam za autorkę. Chętnie korzystam z gotowych tutków, bo sama jeszcze za mało umiem, żeby wymyślać skomplikowane prace w innych ściegach niż pejotem lub cegiełkami, a z drugiej strony widziałam już kilka razy w sieci zrealizowane pomysły, jakby żywcem wyjęte z mojej głowy. Czy bransoletka zrobiona pejotem według samodzielnie opracowanego schematu (wzór i kolory) to własny pomysł, czy naśladownictwo i kogo podać jako autora? Czasopismo, które publikuje schematy podstawowych ściegów, czy może autora bloga, gdzie widziałam takie prace zrobione w czasie, gdy ja nawet nie wiedziałam, że coś takiego jak beading istnieje, czyli raptem ze dwa lata temu? Nie wiem, czy udało mi się wyjaśnić, co mam na myśli, w każdym razie nie mogę sobie wyrobić jasnego poglądu na kwestię do którego momentu korzystam z pracy innych a od którego momentu jest to moja własna twórczość. Macie może jakiś dobry pomysł na rozwiązanie takich dylematów?

Tymczasem pozdrawiam i życzę miłego weekendu;)

czwartek, 5 stycznia 2012

W.O.Ś.P. - zapraszam na moją aukcję;)


Aukcja jest TU. Zapraszam;)


No tak, właśnie zorientowałam się, że w niedzielę finał;) W związku z tym wczoraj zrobiłam dwa wisiory, jeden z nich chcę przeznaczyć na aukcję W.O.Ś.P. na Allegro, ale nie mogę się zdecydować, który;) Zdjęcia takie, jak pogoda, ale może coś tam zobaczycie.
Pierwszy z jaspisem krajobrazowym (kule 8 mm), kryształem Swarovskiego rivoli topaz oraz koralikami Miyuki Delica, zawieszony na brązowym rzemieniu. Średnica wisiora ok. 4,5 cm.


I Spojrzałem Na Pokrojony Keks. Autor nazwy: Angus

Drugi to kule sokolego oka (8 mm), pastylka  masy perłowej w kolorze cytrynowym i koraliki TOHO, średnica wisiora ok. 4 cm, zawieszony na 4 linkach jubilerskich w kolorach zielonym i czarnym.


Przedświąteczna Narada Rodzynków. Autor nazwy: Angus

Niestety cytrynowy środek nijak nie chciał wyjść na zdjęciu. Bliższa rzeczywistości jest kolorystyka z pierwszego zdjęcia.

Moja mama uważa, że powinnam wystawić właśnie ten z sokolim okiem. A Wy jak myślicie, który ma większe szanse znalezienia nowej właścicielki? I co myślicie o cenie wywoławczej 50 zł? Może to za drogo i nikt nie będzie chciał przeznaczyć takiej kwoty na wsparcie W.O.Ś.P. za moim pośrednictwem?

P.S. Jednodniowe głosowanie blogowe i w realu (dziękuję!) przechyliło szalę zwycięstwa na rzecz wisiora z jaspisu;) Jest wystawiony TU. Cena wywoławcza 50 zł. Aukcja króciutka, tylko do poniedziałku rano. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, komu medalion się spodoba i zechce go wylicytować, najlepiej za duuużo wyższą kwotę;) No to SIE MA!

P.S.II Na moją prośbę Angus wymyślił nazwy dla moich wisiorów, podaję pod zdjęciami. Zupełnie zwariowane;) Zajrzyjcie do Angusa na blog, tam jest więcej takich kwiatków;) Mnie one śmieszą do łez;)

środa, 28 grudnia 2011

Poświąteczne różności

Święta minęły, pozostały wspomnienia i pamiątki po odwiedzinach Świętego Mikołaja;)
Ale najpierw pokażę, co wiłam sobie do ozdoby, niestety nie całkiem mi się udało;) Już od dłuższego czasu podobają mi się ozdoby z dagger beads, w każdym razie ja znam te koraliki pod taką nazwą. No, cóż nie ma się czym chwalić, ale pokażę, bo chyba się trochę zniechęciłam i nie wiem, kiedy znów się za nie zabiorę.


To też miał być wisior, ale wyszedł jeszcze bardziej krzywy, niż ten czarny;(
Oba kwiaty czekają na rozebranie i ponowne zmontowanie;( Chętnie posłuchałabym kogoś, kto wie, jak osadzić płatki, tak, żeby tworzyły piękne, równe koło.

Moje dzieciaki, oprócz sklepowych prezentów, dostały dwa śliczne filcaczki autorstwa Kasi z Filcaki ispółka. Mikołaj dziękuje za współpracę;)


A ja, niespodziewanie, dostałam prezent od Brises. Bardzo Ci, Aniu dziękuję;)
Piękną kartkę:


i słodziuchny przepiśnik;)) Baaardzo się przyda do opanowania wszelkich luźnych zapisków;)


Dostałam też kolejnego pięknego scrapa do kolekcji, ale pokażę dopiero, gdy go oprawię, razem z pozostałymi dziełami Brises.

Oprócz tego Mikołaj podarował mi zestaw początkowy do dekupażu;)), zobaczymy, co z tego wyniknie;), płytę, książkę i wagę elektroniczną, żebym już nie musiała zmyślać, ile ważą moje kolczyki;)

No i, żeby nie było, że w Święta tylko siedzi się za stołem, to miałam jeszcze dwa warsztaty rękodzielnicze: filcowania na mokro i sutaszu. Efekty, jak na pierwszy raz może nie rewelacyjne, ale całkiem źle też nie było. Pokażę przy okazji;)

A na zakończenie dzisiejszego długaśnego postu zdjęcie kolczyków, które ostatecznie stanowiły nagrodę w moim candy:


Pozdrawiam;)

środa, 19 października 2011

Azzurro e Oro

Moje popisy lingwistyczne związane są z tematycznym wyzwaniem Szuflady #41. Już od jakiegoś czasu zbieram się, żeby wziąć udział w zabawie. No to pierwsze koty za płoty;)
Tematem wyzwania są wspomnienia z wakacji. Moje pierwsze skojarzenie z wakacjami to ciepłe, błękitne morze i złoty piasek, czyste lenistwo;) I tak oto kule lapis lazuli, jednego z moich ulubionych kamieni, dostały oprawę z koralików TOHO w błękitno-złotej tonacji. I z obowiązkową koronką;)) Powstał komplet: kolczyki z wisiorem. Mam nadzieję, że jurorki z Szuflady zaakceptują moje zgłoszenie;)



Oczywiście wisior i kolczyki są dwustronne;)





I jak Wam się podoba? Udało mi się przywołać wakacyjne wspomnienia tym komplecikiem?
Oj, zatęskniło mi się za ciepełkiem;) Dobrze, że jeszcze możemy cieszyć się słońcem, choć pogodynki już coś majstrują z pogodą i straszą deszczem i ogólną ponurnicą;(
Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego dnia;)

wtorek, 9 sierpnia 2011

Kwiatowo, kolorowo

Przyszedł sierpień i zaczęła się jesień, w każdym razie moim zdaniem;) Sierpień pozbawia złudzeń i odbiera nadzieję, że: przyjdzie lato, bo ono już się kończy; zakwitną kwiaty, bo właściwie wszystkie moje ulubione już przekwitły; zrobię to, czego nie zrobiłam, no bo rok już się kończy, więc kiedy? Generalnie nadciąga listopad i jesienna depresja;) A poza tym wiję sobie różne koralikowe dłubanki, które nie chcą się same skończyć, to po pierwsze, a po drugie są niefotogeniczne, więc nie ma co pokazać;(
Ale zawsze można liczyć na przyjaciół, co pomogą;) Kilka dni temu robiłam kolczyki, które miały być prezentem dla kogoś mi nieznanego, a bliskiego osobie zamawiającej. Kolczyki spodobały się (cieszę się!), a że osoba obdarowana lubi nosić komplety, to powstał jeszcze wisiorek i z rozpędu bransoletka. Mam nadzieję, że też się spodobają;) Ten motyw, jako kolczyki, już jakiś czas temu pokazywałam, ale teraz powstał cały komplet, który jest bardzo radosny i optymistyczny, a w dodatku znakomicie poprawił mi humor, więc jest powód, żeby pokazać go jeszcze raz;)



 
Wzór jest bardzo fajny, jakby dwuwarstwowy, bo wewnętrzny okrąg/kwiatek jest lekko wyniesiony nad zewnętrzny okrąg. Niestety nie wymyśliłam go;(, pochodzi z jakiegoś pisma typu Beadwork (kompletnie nie pamiętam, gdzie go widziałam) i nawet ostatnio go szukałam, ale oczywiście nie udało się;( W oryginale miał dosyć skomplikowaną 'technologię' powstawania, bo najpierw powstawały 4-elementowe części składowe, które następnie trzeba było połączyć. Ale po paru próbach okazało się, że da się go też zrobić jednym 'ciągiem'. Aczkolwiek odpowiednie napięcie nici i sztywność całości łatwiej chyba jest uzyskać wg oryginalnej instrukcji.

No i najważniejsze: bardzo dziękuję wszystkim, którzy mnie tu odwiedzają, a w szczególności tym z Was, które zostawiają komentarze (tak miłe) i zapisały się do klubiku stałych gości:)) Ogromnie cieszą mnie te odwiedziny, wszak to jest cały sens tej roboty, że budzi czyjeś zainteresowanie. Wielkie dzięki raz jeszcze;))

wtorek, 26 kwietnia 2011

Małe kuleczki raz jeszcze

Wyplatanie takich drobiazgów sprawia mi ogromną przyjemność;) Wystarczy zmienić użyty minerał, a ten sam wzór wygląda zupełnie inaczej. Dzisiaj malachity - mój ulubiony kamień. Chyba ten najbardziej ulubiony z ulubionych, i choć panoszą się teraz malachity syntetyczne, to do oryginału im daleko. Na szczęście;)

 Zdjęcie z serii 'Eksperyment fotograficzny - zróbmy coś z tym nudnym białym tłem', ale wisiorek i tak jest piękny, bo jest z malachitami;), którym towarzyszą kuleczki i krawatka ze srebra.

A tu ten sam wzór, ale wypleciony z kuleczek millefiori. Już nie elegancko, ale wesoło i wiosennie.

 
Kolczyki wyplecione z kuleczek onyksu w dwóch rozmiarach oraz srebrnych kuleczek. Klasyka, ale  z nutką romantyzmu;)