Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki Miyuki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki Miyuki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 października 2014

Flouence & Espere

Niespodziewanie blogowe wakacje przedłużyły się ponad miarę, ale już życie wraca i tutaj:) I mam nadzieję, że znowu będziecie mi towarzyszyć:)

Po przerwie zacznę od kolczyków, dwa moje wzory. Nieskomplikowane ale efektowne. Perły i kryształki Swarovskiego w otoczeniu koralików Toho i Miyuki, wykończone srebrem. Nie ma co dłużej pisać, przechodzimy do zdjęć:)

Oto Flouence:


i w innej wersji kolorystycznej:


A za chwilkę Espere - troszkę skromniejsza starsza siostra,  która byłaby jedynaczką, gdybym nie pomyliła się robiąc kolejną wersję kolorystyczną;) I pomimo, że różnica we wzorach niewielka to jednak dają inne wrażenie, nie wiem, czy będzie to widoczne na zdjęciach, mam nadzieję. A jeśli nawet nie, to zapraszam na prezentację mini kolekcji Espere:


i w szampańskim humorze:


i jeszcze delikatny ametyst:


Ciekawa jestem, czy różnica między Flouence i Espere jest dla Was widoczna? I który wzór bardziej się Wam podoba?

Na zakończenie zapraszam do Galerii ArsNeo, gdzie od pewnego czasu dostępne są moje prace.

Pozdrawiam i życzę spokojnego weekendu:)

piątek, 8 listopada 2013

W kolorach jesieni

W planach na dzisiejszy post były kolczyki do bransoletki z poprzedniego wpisu, ale ostatecznie będą kolczyki z serii Planetki. Na gwiazdki jeszcze przyjdzie pora:)
 
Te kolczyki są takim biżuteryjnym wspomnieniem mijającej jesieni, która w tym roku była niezwykle barwna - prawdziwa polska Złota Jesień, kolorowa i ciepła:) I w takiej ciepłej kolorystyce są kolczyki:
 
 
...ciepłe żółcie, brązy i pomarańcze...
 
 
...a sercem kolczyków są półprzejrzyste karneole, których urok wydobywa przechodzące przez nie światło...
 

...płynny miód zmieszany z bursztynem:)
 
Tegoroczna jesień podarowała mi jeszcze jedną niespodziankę - po paru latach nieobecności pojawił się taki oto gość:
 
 

Profesjonalna pielęgnacja trawnika nigdy nie była celem nadrzędnym no i chyba w końcu udało się ostatecznie zamienić trawnik w leśną łączkę. I chyba tak wolę:)

 
Chciałam podziękować Wam za odwiedziny i komentarze, bardzo miło czytać tyle ciepłych słów kierowanych pod adresem moich prac:) Bardzo cieszy mnie każde Wasze słowo, które tu zostawiacie a szczególnie chcę podziękować Carl oraz Uli Jez, którym chce się męczyć z czytaniem bloga pisanego po polsku:)
 
Przy okazji chciałam  poinformować, że założyłam stronę na Facebooku dedykowaną moim pracom i zaprosić Was do zaglądania na fanpage'a April Workshop, komentowania także tam zamieszczanych prac i oczywiście lajkowania;)
 
Pozdrawiam i życzę udanego długiego weekendu:)

piątek, 19 kwietnia 2013

Lekko i wiosennie

Dawno mnie nie było w świecie blogowym. Zaniedbuję i własnego bloga i na Wasze wpadam tylko jednym okiem;) Coś nie wyrabiam się z różnymi 'muszę'. I ciągle myślę, że jeszcze ten tydzień i już, wreszcie dogonię czas. O, naiwności! A jak na Was wiosna działa? Wiosenna energia, czy wiosenne przesilenie? Oby to pierwsze:)

Pokażę Wam delikatne wiosenne drobiazgi. Miało być coś innego, ale za oknem jakaś ponurość mi się rozlewa i zachciało mi się odrobiny wiosennego oddechu;) Delikatne wiosenne kolczyki-wałeczki, które część z Was już pewnie widziała. Krem z dodatkiem błękitu albo cukierkowych róży:



Potem powstał brelok do kluczy, inspirowany różowymi kolczykami. Gonię swój ogon;) I kolczyki i brelok są wykończone srebrem.


To takie drobiażdżki na dobry nastrój;)

W tym roku zakwitł mi po raz pierwszy oczar, strasznie długo czekałam na jego kwiaty, ale wreszcie się pojawiły:


Krzaczek jeszcze jest malutki, ale jest i rośnie. I któregoś roku na pewno stworzy żółtą chmurę w ogrodzie:)
I może na takie słoneczko będę mogła patrzeć bezkarnie, bo prawdziwe znowu wykończyło mi oczy i ładnych kilka dni na niczym nie mogłam skupić wzroku, żeby od razu nie tryskały mi fontanny łez. Macie może jakąś radę na taką przypadłość?

Miłego weekendu, ciepłego i słonecznego, w końcu należy nam się;)

sobota, 27 października 2012

Zima

U Was też jest biało za oknem? W tym roku zima zaskoczyła nie tylko drogowców, mnie też;) Z drugiej strony pamiętam z dzieciństwa, że 1 listopada był śnieg i przez długie lata dziwiło mnie raczej to, że we Wszystkich Świętych śniegu nie ma;)
To żeby być w zgodzie z tym, co za oknem pokażę Wam śnieżne kolczyki, a konkretnie z obsydianem śnieżnym. To trochę zbieg okoliczności, bo niespodziewanie przez ostatnie dwa tygodnie nie miałam dostępu do internetu i gdyby nie ta przypadłość, to kolczyki pokazałabym już wcześniej.


Kaboszony obsydianu są wypolerowane na gładko, błyszczą jak lustro i nie umiałam sobie z tym poradzić, żeby nie odbijały światła.


Kamienie oplecione są białymi perełkami Swarovskiego oraz koralikami TOHO i Miyuki w odcieniach szarości, błyszczącymi i matowymi.


Na zdjęciach kolczyki nie wyglądają imponująco i właściwie jak je zrobiłam, to nie byłam szczególnie zadowolona z efektu, ale gdy je przymierzyłam - okazały się świetne. Biel perełek delikatnie je rozświetla a w uchu wyglądają klasycznie elegancko. Powstaną pewnie kolejne, bo mi się spodobały, choć bezpieczne zamknięcie tych gładkich i stale wyślizgujących się kaboszonów w koszulkę z koralików trochę nerwów mnie kosztowało;)

Bardzo Wam dziękuję za komentarze pod poprzednim postem odnośnie radzenia sobie z prawami autorskimi i inspiracjami. W dalszym ciągu mam pewne wątpliwości, ale dobrze jest znać Wasze zdanie w tej sprawie;)

Na zakończenie opiszę Wam jeszcze historyjkę z dzisiejszego poranka, bo mam wrażenie, że nie nadążam za 'tryndami'. Otóż zadzwoniła Pani z mojej sieci telefonicznej i zanim zdążyłam jej odpowiedzieć 'dzień dobry', zaczęła roztaczać przed mną różowe wizje: że jestem ich stałą, wieloletnią klientką i z tego powodu, niejako w nagrodę, mają dla mnie super ofertę: niższy abonament, więcej w pakiecie i dobry telefon za bezcen. Niedługo kończy mi się umowa, od jakiegoś czasu mam uszkodzony wyświetlacz (bardzo lubię mój telefon, więc nie mogę się zebrać do wymiany na inny), więc wszystko mi pasuje, ale nauczona doświadczeniem poprzednich super ofert czekam na ten 'kruczek'. Dziewczyna, która dzwoniła była naprawdę elokwentna i dopiero na zakończenie zorientowałam się, w czym rzecz, gdy już musiała w prost powiedzieć, że to chodzi o drugi numer. Podsumowując: mój operator tak sobie ceni mnie jako wieloletnią klientkę, że z radością proponuje mi kolejny numer i możliwość płacenia dwóch abonamentów (w sumie wyższych) zamiast jednego! Po zakończeniu tego typu rozmowy (poprzedni telemarketerzy nie byli tak dobrzy w tym fachu i szybko zdradzali w czym rzecz) zawsze mam wrażenie, że ktoś próbuje wystrychnąć mnie na dudka, żeby nie powiedzieć tego dosadniej. I generalnie efekt jest odwrotny do zamierzonego, bo jestem co raz bardziej skłonna zmienić operatora. Niech mi ktoś powie, dlaczego ta 'super oferta' nie może dotyczyć tego numeru, który już mam? Bez większych oporów zgodziłabym się na pewną podwyżkę mojego obecnego abonamentu i nawet poniesienie części kosztów zakupu nowego telefonu w zamian za lepszy pakiet w abonamencie ale nie dwa numery i dwa telefony. Po co mi one? Miła Pani telemarketerka powiedziała, że przecież zawsze mogę sprawdzić, który abonament już wyczerpałam i korzystać z tego drugiego. Pewnie mogę, ale po co mi dodatkowe zajęcie? Czy Wy korzystacie z takich ofert? Może to jednak ja jestem opóźniona w rozwoju cywilizacyjnym a taka oferta jest sensowna?

Pozdrawiam z białego Mazowsza;) Jingle bells, jingle bells...

piątek, 12 października 2012

Jesień

Jesień, czyli oprócz różnych nieprzyjemnych przypadłości pogodowych, liście spadające z drzew. Spadł też taki jeden i u mnie;)


W przypływie szaleństwa kupiłam koraliki SuperDuo w dziwnym kolorze: typ Picasso szary z brązowo-czerwonym. Zakupy koralikowe robię przez internet, bo niestety, nie wykryłam jeszcze w sensownej odległości od domu takiego sklepu stacjonarnego i mam całkiem sporą kolekcję koralików, co do których teraz mocno zastanawiam się w jakim celu je kupiłam. Też tak macie? W każdym razie, gdy koraliki do mnie dotarły już nie byłam taka nimi zachwycona;) Planowałam zrobić naszyjnik, ale kolory SD całkowicie te plany przekreśliły.


Jakimś trafem wędrując z bloga na blog wypatrzyłam wisior z SD, a autorka upubliczniła schemat wyjściowego motywu. Nie lubię czytać z ekranu, więc wzór sobie wydrukowałam. I tu mam problem, bo nie widzę na schemacie autora. Dziewczyny koralikujące, jeśli któraś ma namiary na autorkę to poproszę, żeby uzupełnić informacje. Schemat opracowałam sobie po swojemu, drobne detale zmieniłam. 
Ostatecznie wisior powstał z SD w oryginalnej (żeby nie powiedzieć dziwnej) kolorystyce w połączeniu z równie oryginalnymi miyukami w kolorze garnet i dodatkiem krwistoczerwonych TOHO. Efekt końcowy, o dziwo, mi się podoba, wisior w realu wygląda ciekawiej niż na zdjęciach, fajnie ożywiają go te krwiste koraliki;)
Od dłuższego czasu gnębi mnie sprawa praw autorskich do prac wykonywanych w beadingu, a teraz naszło mnie na zwierzenia przy okazji postów, które pojawiły się na innych blogach. Po sieci krąży mnóstwo tutoriali opisujących zarówno podstawowe ściegi, jak i całe plecionkowe wyroby. Schematy zapętlają się, pojawiają się w różnych miejscach i opracowaniach i często gdzieś po drodze gubią się oryginalni autorzy pomysłu, bo wiele osób robi to samo.  Projekty, które uważałam za autorskie, oryginalne, raptem znajduję w sieci dawno opracowane i na pewno nie przez osobę, którą uważałam za autorkę. Chętnie korzystam z gotowych tutków, bo sama jeszcze za mało umiem, żeby wymyślać skomplikowane prace w innych ściegach niż pejotem lub cegiełkami, a z drugiej strony widziałam już kilka razy w sieci zrealizowane pomysły, jakby żywcem wyjęte z mojej głowy. Czy bransoletka zrobiona pejotem według samodzielnie opracowanego schematu (wzór i kolory) to własny pomysł, czy naśladownictwo i kogo podać jako autora? Czasopismo, które publikuje schematy podstawowych ściegów, czy może autora bloga, gdzie widziałam takie prace zrobione w czasie, gdy ja nawet nie wiedziałam, że coś takiego jak beading istnieje, czyli raptem ze dwa lata temu? Nie wiem, czy udało mi się wyjaśnić, co mam na myśli, w każdym razie nie mogę sobie wyrobić jasnego poglądu na kwestię do którego momentu korzystam z pracy innych a od którego momentu jest to moja własna twórczość. Macie może jakiś dobry pomysł na rozwiązanie takich dylematów?

Tymczasem pozdrawiam i życzę miłego weekendu;)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Pamiątka z wakacji;)

Do zrobienia bransoletki z kostek Tila zbierałam się dobre pół roku, jak nie dłużej;) W głowie mam jeszcze kilka takich 'błyskawicznych' projektów. Kiedyś pewnie powstaną;)
Pamiątka z wakacji, bo ta bransoletka też powstała na plaży;)) Nie mam żadnego specjalnego ustrojstwa do transportu koralików i pracy w terenie - w tej roli sprawdza się tekturowe pudełko i jego pokrywka, która na czas 'robót', po wyścieleniu specjalną matą, staje się podręcznym stolikiem. Jakby ktoś pytał;)
Pomysł na taką bransoletkę miałam nie tylko ja, niestety;( W ubiegłym tygodniu, na jednym z podglądanych blogów, nawet znalazłam tutorial jak takie coś wypleść. Ja troszkę sobie utrudniłam zadanie, bo nie chciałam, żeby było widać nitkę na brzegach bransoletki i plotłam ją wzdłuż. W poprzek jest szybciej i prościej, ale za to u mnie nie ma widocznych nitek;) Ale ewentualną następną zrobię już poprzek;))


 Bransoletka jest fajna, lejąca, miękko układa się na nadgarstku.

Zapięcie jest metalowe, magnetyczne. Jaka szkoda, że oczka z zapięcia nie chciały się dostosować do moich oczekiwać i ulokować się w tych miejscach, co sobie zaplanowałam. I w ogóle jest ich o jedno za dużo:) Same problemy;))

Tila mają pewną, niewielką, możliwość poruszania się, co powoduje, że są w różnych płaszczyznach względem siebie i różnie odbijają światło, więc bransoletka mieni się i połyskuje w zupełnie nieprzewidywalny sposób.
Z resztek kosteczek miałam zamiar zrobić sobie pierścionek, ale zanim powstał wakacje się skończyły i pierścionek należy już do grona projektów 'błyskawicznych' z odroczoną realizacją;)

A tak przy okazji - ile czasu zajmuje Wam powrót do codzienności po jakiejś dłuższej przerwie? Mi średnio ok. 2 tygodni, wiec jeszcze żyję na 'minusie' organizacyjnym;) Zawsze mam nadzieję, że w ciągu kilku dni wszystko się wyrówna, ale najczęściej jest tak, że pewne plany, zadania, projekty wpadają do czarnej dziury pt. 'niepilne' i już tam zostają na wieki;) Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tak ma - będzie mi raźniej;)

Dziękuję za opinie pod poprzednim postem;) Ażurowe plecionki bardzo mi się spodobały i mam nadzieję, że jeszcze coś fajnego uda mi się wymyślić na ten temat.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Hurrra! Udało się;)

Udało mi się w wreszcie zakończyć moją pracę i nawet ją obronić;) Od 3 sierpnia mogę się chwalić dyplomem ukończenia studiów podyplomowych z zakresu systemów informacji przestrzennej, czyli GIS. Bardzo się cieszę - taki mały sukcesik i poczucie dysponowania z nagła nieograniczoną ilością czasu na koraliki;))
Sukces świętuję na urlopie, właściwie bez dostępu do sieci, ale dziś się podłączyłam i daję chwilowy upust swojemu uzależnienu blogowo-sieciowemu, między jednym zwiedzaniem a drugim;) Dziś w programie Kamieniec Podolski - jest nieludzko gorąco, dobrze, że nie wiem ile jest stopni. W tym przypadku niewiedza pomaga;) Powiem tylko, że Kamieniec (Stare Miasto i zamek) zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, jest ładnie oświetlony w nocy, a i w dzień też jest co oglądać.

Do ozdoby postu dwie bardzo letnie bransolety - wszystko o nich wiadomo z moich wcześniejszych produkcji, ale bardzo mi się podoba ich kolorystyka, więc oto są:




Bransolety są przewidziane do noszenia razem, rzemień jest w trudnym do określenia kolorze żółto-zielonym, ale przy panujących za oknem upałach kojarzy mi się z lekkimi i orzeźwiającymi sorbetami, np. winogronowym, więc nie odmówię sobie i takiej ochłody;) Ciekawa jestem, jak Wam się wyświetlają kolory, bo ja znów korzystam z nieswojego komputera i u mnie są zgaszone, a nie żywe, jak w rzeczywistości.

Na zakończenie mała reklama akcji recyklingowej na blogu Asia-majstruje, czyli podaruj nowe życie starym, zapomnianym przydasiom;) Zabawa z nagrodami;)

Korzystając z przedłużającej się sjesty pędzę zobaczyć, co tam u Was słychać, bo nie wiem, kiedy znowu dopadnę jakiś punkt z dostępem do sieci;)
Pozdrawiam gorąco;))

piątek, 27 lipca 2012

Na ślub i wesele

Nie, nie będzie w bieli;) Pokażę Wam kompleciki, które zdobiły Panie na dwóch różnych imprezach.
Zostałam poproszona o zrobienie bransoletki do takich kolczyków. Moje ulubione planetki z lapis lazuli ubranego w koronkę w beżowo-złotej tonacji. Komplet miał zdobić, o ile się nie mylę, mamę Panny Młodej. Bransoletka miała być w kolorze granatowym, pasująca do kolczyków. Powstała plecionka w kształcie kwiatu z Rivoli Montana i kul lapis lazuli, umocowana na wstędze wyplecionej z koralików TOHO w pięknym, głębokim granatowym kolorze.

Kwiat-mandala zdobiący bransoletę.

Bransoletka zapinana jest na zapięcie szufladowe. Kolor koralików, z których została wypleciona baza bransoletki w rzeczywistości jest ciemniejszy, głebszy, ale teraz troszkę go rozjaśniłam w programie graficznym, żeby uwidocznić zdobiący bransoletkę pleciony kwiat.
Kwiat ma ok. 4 cm średnicy. Miałam bardzo mało czasu na zrobienie bransoletki, więc ozdoba została wypleciona na wzór wcześniej już tu pokazywanego medalionu z sokolego oka, do którego tutka znalazłam kiedyś w sieci, ale nie umiem go znaleźć ponownie. W każdym razie plecionki są podobne zrobione. W razie gdyby ktoś chciał trzeci taki wisior, to znowu będę musiała wymyślić, jak to zostało zrobione;) Ostatecznie, bransoletka wyglądała jeszcze inaczej - kwiat stał się broszką zdobiącą suknię, a bransoletka pozostała bez ozdób, sama wstęga miękko układająca się na nadgarstku. Komplet innym uczestniczkom przyjęcia weselnego podobno bardzo się podobał. Cieszę się;)

A teraz komplecik, który zdobił Pannę Młodą;) Kilka miesięcy temu pewna Pani poprosiła o dorobienie wisiorka do kolczyków, które wcześniej u mnie wypatrzyła. Też planetki, też z lapis lazuli, ale tym razem w oplocie w tonacji fioletowo-beżowej. Komplecik zrobiłam i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu dowiedziałam się, że jest przeznaczony na biżuterię ślubną. Wbiło mnie to w dumę;), w końcu jest tyle pięknej ślubnej biżuterii, i straaasznie byłam ciekawa, jak będzie wyglądała suknia. Niedawno dostałam zdjęcie Panny Młodej, ze zgodą na publikację, więc z wielką przyjemnością to czynię:

Autorką zdjęcia jest pani Magdalena Pierzgała, na potrzeby zamieszczenia na blogu zdjęcie przycięłam i zmniejszyłam jego rozdzielczość.

Podoba Wam się ta stylizacja? Mi ogromnie;) Uważam, że biżuteria świetnie współgra z suknią, a całość jest bardzo stylowa i niebanalna;) Nieskromnie dodam, że wiem, iż komplet zrobił furorę wśród gości;) Bardzo dziękuję Młodej Parze za udostępnienie zdjęcia i życzę duuużo szczęścia;)

A komplecik wyglądał tak:


Kolekcja planetek opiera się na tym samym schemacie wyplatania, ale nawet drobna zmiana koloru użytych koralików powoduje, że za każdym razem powstaje zupełnie inna planeta;) Jak choćby w tym poście - lapis w dwóch odsłonach barwnych, za każdym razem ma zupełnie inny charakter. Bardzo lubię oplatać kamienie w ten sposób;)

I z zupełnie innej beczki: lubicie? Takie osobiście wyhodowane, pachnące, nagrzane słońcem?

Ja uwielbiam! Pierwsze były już dwa tygodnie temu, a teraz prawie codziennie pochłaniam ogromniastą porcję sałatki pomidorowej, a jak już w końcu znudzi mi się sałatka to będzie pachnące leczo, a na zakończenie sezonu zupa ze świeżych pomidorów;) A potem powtórzę za Kabaretem Starszych Panów - Adios, pomidory, adios, ulubione ...

U mnie piękne słoneczko, ale nie dla mnie;( Meczę się okrutnie z tekstem, ale jest nadzieja na szczęśliwe zakończenie. I wtedy, wreszcie, też mam zamiar wygrzewać się w ciepłych promieniach, łapać opaleniznę i dopieszczać moją ciepłolubną, afrykańską naturę;)
Miłego dnia!