Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swarovski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swarovski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 marca 2017

Czerń

Z przerażeniem spojrzałam na datę poprzedniego posta - bez mała minął rok od ostatniej publikacji. Jestem zaskoczona i nie jest to miłe zaskoczenie. A co gorsza nie wiem, czy w najbliższej przyszłości będzie lepiej. 

Tytułowa 'Czerń' to wisior z dużym, pięknym sardonyksem. Raz już robiłam do niego podejście ale bez powodzenia. Teraz wszystko poszło gładko:) Widać zaakceptował nową właścicielkę i dał się 'ubrać' bez fochów tym razem;)
 

Wisiorowi towarzyszą sztyfty z kryształkami rivoli Swarovskiego. Powstały też drugie, mniejsze sztyfty ale dzień przed oddaniem gdzieś przepadły. Jestem w szoku ale mam od pewnego czasu kota i podejrzewam, że niecnota maczała w tym swoje kocie łapy;)


I jeszcze sam wisior na białym tle. Bardzo podoba mi się tan kamień, cieszę się, że poszedł w dobre ręce:)


Pozdrawiam i do następnego razu:)

niedziela, 22 maja 2016

Szmaragdowa Panna Młoda

Wykonanie tego zamówienia sprawiło mi ogromną przyjemność:) Kolczyki ślubne w nietypowym kolorze okazały się świetnym dopełnieniem stylizacji Panny Młodej. Najpierw same kolczyki:


Kryształki Swarovskiego w niemożliwym do sfotografowania amatorsko kolorze Emerald, złote TOHO i Miyuki oraz srebro złocone.

A oto i sama piękna Panna Młoda :)


Tyły rivoli są oplecione, choć zazwyczaj tego nie robię, tu bardzo mi pasowało, żeby je zakryć


no i jeszcze zupełnie nie oddające koloru zdjęcie na czarnym tle, ale podoba mi się jego klimat:)


i na zielonym tle:


i to wszystko;)

Prosty projekt ale bardzo mnie cieszy:) Dziękuję, Olu za zaufanie i powierzenie mi wykonania biżuterii na ten Ważny Dzień:)

sobota, 9 kwietnia 2016

Mały naszyjnik z długą historią

Ostatnio brak mi czasu na koralikowanie. Praca w BazarDekoracji.pl pochłania cały mój czas, nawet ten, którego nie mam;)

Wspomniana w tytule posta kolia w końcu po dłuuugim czasie oczekiwania trafiła do swojej właścicielki. Zamówiona była pod koniec ubiegłego roku i od tamtej pory ciągle coś stawało na przeszkodzie, żeby ją przekazać. W końcu się udało i wkrótce będzie miała premierę na ważnej imprezie:)


Naszyjnik jest mały, delikatny, zaprojektowany 'blisko szyi'. Jestem ciekawa jak będzie się nosił, czy rivoli nie będą się odwracały. Wprawdzie tył też mają zapleciony ale jednak to tył;)


Takie przemyślenia mnie ostatnio nachodzą, że człowiek zawsze chce czegoś innego niż akurat ma. Brak mi igły i koralików, teraz to są wyjątkowe chwile, kiedy koraliki turlają się po macie:)

czwartek, 30 października 2014

Flouence & Espere

Niespodziewanie blogowe wakacje przedłużyły się ponad miarę, ale już życie wraca i tutaj:) I mam nadzieję, że znowu będziecie mi towarzyszyć:)

Po przerwie zacznę od kolczyków, dwa moje wzory. Nieskomplikowane ale efektowne. Perły i kryształki Swarovskiego w otoczeniu koralików Toho i Miyuki, wykończone srebrem. Nie ma co dłużej pisać, przechodzimy do zdjęć:)

Oto Flouence:


i w innej wersji kolorystycznej:


A za chwilkę Espere - troszkę skromniejsza starsza siostra,  która byłaby jedynaczką, gdybym nie pomyliła się robiąc kolejną wersję kolorystyczną;) I pomimo, że różnica we wzorach niewielka to jednak dają inne wrażenie, nie wiem, czy będzie to widoczne na zdjęciach, mam nadzieję. A jeśli nawet nie, to zapraszam na prezentację mini kolekcji Espere:


i w szampańskim humorze:


i jeszcze delikatny ametyst:


Ciekawa jestem, czy różnica między Flouence i Espere jest dla Was widoczna? I który wzór bardziej się Wam podoba?

Na zakończenie zapraszam do Galerii ArsNeo, gdzie od pewnego czasu dostępne są moje prace.

Pozdrawiam i życzę spokojnego weekendu:)

wtorek, 13 maja 2014

Morskie opowieści

Przez ostatni miesiąc miałam różne problemy z dostępem do internetu, od ograniczonej dostępności poprzez atak szkodliwych programów, do całkowitego braku dostępu włącznie. Ciekawe objawy odstawienia występują :D I ile pilnych spraw mam do załatwienia przez sieć akurat w takim momencie, i rzeczy do sprawdzenia, itd. No żyć się nie da bez sieci;) Chyba powinnam sobie to przemyśleć i wyciągnąć odpowiednie wnioski;)

Dziękuję Wam za podzielenie się ze mną Waszymi przemyśleniami na temat znaku wodnego i/lub podpisywania zdjęć logo. Chyba muszę w końcu opracować sobie logo, które będę mogła umieszczać na zdjęciach jako znak wodny tak.

Tytuł posta właściwie nie ma nic wspólnego z jego treścią, ot, skojarzył mi się wyłącznie kolor koralików z morską tonią. I pomimo, że zdecydowanie nie jest to kolor Bałtyku, to chyba jest to oznaka tęsknoty za jakąś dziką nadbałtycką plażą. Bo plaże mamy najpiękniejsze w świecie:)
Sami zobaczcie - czy nie jest to kolor morskiej toni?


Komplet biżuterii wykonany na zamówienie znajomej, której bardzo podobał się naszyjnik, jaki kiedyś wyplotłam na aukcję WOŚP. Gdyby ktoś był ciekaw, jak wyglądał, to zapraszam TU .


Naszyjnik powstał na podstawie wzoru Sheryl Yanagi, jest trochę zmieniony, żeby lepiej się układał i będzie jeszcze lekko ozdobiony na życzenie właścicielki.



Początkowo miał byś sam naszyjnik, ale w ostatniej chwili okazało się, że potrzebna jeszcze jest bransoletka i kolczyki, więc powstały w ciągu jednego dnia, co jak na moje tempo pracy jest niezłym wynikiem;) Projekt mój autorski. Baza bransoletki nawiązuje do naszyjnika, a że miała być wieczorowa, to została ozdobiona rivoli w magicznym kolorze zielono-żółto-niebieskim (nie pamiętam nazwy, niestety) w oprawie z toho i fp.


Całość uzupełniają kolczyki, z tymi samymi rivoli, ale już w prostszej oprawie.

Dziękuję za Wasze odwiedziny, sprawiają mi ogromną przyjemność:)
Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia:)

piątek, 8 lutego 2013

Sopelki

Chyba zapadłam w sen zimowy;) Za nic nie mogę się zabrać: napoczętych prac nie mogę skończyć, nowe ciągle są tylko pomysłaem, skończonych nie chce mi się sfotografować a zrobionych zdjęć obrabiać... Jedyny sukces na liście, nie do końca mój;), to uporanie się z potwornym bałaganem, jaki moje dzieci zorganizowały w swoich pokojach. W nagrodę za całoroczną intensywną pracę nad powstaniem góry zalegających-wszędzie-rzeczy-wszelakich cały tydzień ferii został przeznaczony na sprzątanie i dziś będzie koniec;) Jeszcze parę drobiazgów! Ale worki do segregacji zapełnione zostały już do końca miesiąca papierami i częściami-nie-wiadomo-czego usuniętymi ze skarbów ukrytych w zakamarkach pokojów;)

Za nim całkiem przestało mi się cokolwiek chcieć;), ze 3 tygodnie temu, powstały takie maluszki:



Pierwsze podejście do Spike'ów. Malutkie, delikatne czapeczki wyplecione z TOHO i perełek Swarovskiego w kolorze Rose Peach.


Kolczyki wykończone są srebrem, tj. podwieszone na srebrnych kuleczkach do srebrnych bigli.


Bardzo fajnie wyglądają w uchu, są delikatne, lekko połyskują dzięki efektowi AB na czarnych Spikech. 
Następne prace ze Spike'ami już czekają na realizację, w pierwszej kolejności kolejne kolczyki a potem bransoletka. Ciekawe, czy bransa wyjdzie, bo pierwsze podejście było nie do końca udane;( Kolczasta biżuteria chyba mnie wciągnęła, choć początkowo te koralikowe kolce w ogóle mi się nie podobały;)

Pytałam Was w  poprzednim poście, czy macie ochotę na jakieś słodkości ode mnie, ale wygląda na to, że chyba nie;( Trudno, i tak zrobię przy okazji następnego postu;) Ale łatwiej by mi było, gdybyście podpowiedziały, czym dzielić. Bo nagrodą będą powyższe Sopelki;)

Co macie za oknem? U mnie zima wróciła w pełni, w nocy napadało ze 20 cm śniegu, ciężkiego i mokrego, który mocno oblepił drzewa i krzewy. Jest jasno i słonecznie;) Pięknie to wygląda, mam tylko nadzieję, że rośliny wytrzymają to obciążenie.
Pozdrawiam;)

czwartek, 6 grudnia 2012

Odkurzam...

... bloga, oczywiście, bo całkiem grubą warstwą go już przysypało;) I pewnie przed Świętami lepiej nie będzie. Oby do Nowego Roku;)

Zauroczyły mnie kolczyki, które pokazała u siebie Cristina Hernandez i koniecznie musiałam też takie mieć;) Bazę stanowią SuperDuo, którą otaczają perełki Swarovskiego omotane koralikami TOHO.
Moja wersja kolczyków jest bardzo podobna do oryginału, jednakże inaczej są wykończone, z tej prostej przyczyny, że nie chciało mi wyjść tak samo;)))
Mam nadzieję, że Wam też się spodobają. No to raz, dwa, trzy:

Wersja hematytowo-lawendowa:



Wersja granatowa:



A w drodze są jeszcze dwie kolejne: złoto-brązowa:


i złoto z lekką śliwką:


Zdjęcia robiłam przed chwilą, na kolanie właściwie. Światła właściwie nie ma, ostrości nie ma, koloru nie ma (dobrze, że chociaż Photoshop jest) i w związku z tym piszę oficjalny list do Mikołaja: proszę, proszę o namiot bezcieniowy. I odpowiednie żarówki, statywy też, choć ewentualnie mogę zawrzeć spółkę z moimi dziećmi - mają fajne lampki biurkowe;) Mikołaju, da się??

Pozdrawiam ciepło i lecę się czymś rozgrzać, bo niemiłosiernie dziś zmarzłam;)

czwartek, 15 listopada 2012

Odrobina słońca;)

Uff, jesteśmy w domu!
Dziewczyny - BARDZO WAM DZIĘKUJĘ za życzenia i trzymanie kciuków;)) Najwyraźniej pomogło;) I oby to wyczerpało limit naszych pobytów w szpitalu w tym sezonie. I następnych też;)

Przymusowe zamknięcie w czterech ścianach i chmury za oknem spowodowały, że strasznie zatęskniło mi się za słońcem i ciepełkiem;) W związku z tym dziś w roli głównej wystąpi bransoleta w bursztynowej tonacji wypleciona w ciepłych promieniach słońca (wręcz szukałam cienia, żeby mnie nie podpiekało za mocno;) ) 


Dawno temu kupiłam TOHO Cube 1,5x1,5 mm w, wydawało mi się;), fajnym kolorze. Okazał się jednak mniej fajny, więc swoje odczekał, w między czasie zwiększyła się oferta kosteczek, więc dokupiłam jeszcze kilak kolorów i w końcu je spożytkowałam;)


Żadne standardowe zapięcie mi nie pasowało, więc uplotłam sobie je sama z kryształka Swarovskiego Rivoli Topaz i 'uszka' z koralików.


Tak mi się spodobał guzik z rivoli, że wyplotłam też w identyczny sposób kolczyki do kompletu. Bigli jeszcze nie wyplatam;) więc skorzystałam z eleganckich srebrnych bigli angielskich w wersji złoconej.


Sfotografowanie tej bransoletki to też nie była prosta sprawa, bo bardzo mieni się kolorami - raz jest jasna i połyskliwa, raz ciemna. Każda wersja kolorystyczna jest prawdziwa. A dziś, bez słońca wygląda tak:


I jeszcze jedno zdjęcie, wiem, co za dużo to nie zdrowo, ale nie mogłam się powstrzymać;) - bransoleta potrafi skrzyć się niesamowicie - wszystko zależy od światła.


To koniec wreszcie tego bursztynu, dziękuję wytrwałym;)

W poprzednim poście pisałam o wyzwaniu u Asi - gdyby ktoś chciał wziąć udział w głosowaniu na Coś nowego, to wystarczy kliknąć w banerek na moim pasku bocznym (ten drugi). Głosowanie trwa do 18 listopada, można głosować na 3 prace. Zapraszam;)

sobota, 27 października 2012

Zima

U Was też jest biało za oknem? W tym roku zima zaskoczyła nie tylko drogowców, mnie też;) Z drugiej strony pamiętam z dzieciństwa, że 1 listopada był śnieg i przez długie lata dziwiło mnie raczej to, że we Wszystkich Świętych śniegu nie ma;)
To żeby być w zgodzie z tym, co za oknem pokażę Wam śnieżne kolczyki, a konkretnie z obsydianem śnieżnym. To trochę zbieg okoliczności, bo niespodziewanie przez ostatnie dwa tygodnie nie miałam dostępu do internetu i gdyby nie ta przypadłość, to kolczyki pokazałabym już wcześniej.


Kaboszony obsydianu są wypolerowane na gładko, błyszczą jak lustro i nie umiałam sobie z tym poradzić, żeby nie odbijały światła.


Kamienie oplecione są białymi perełkami Swarovskiego oraz koralikami TOHO i Miyuki w odcieniach szarości, błyszczącymi i matowymi.


Na zdjęciach kolczyki nie wyglądają imponująco i właściwie jak je zrobiłam, to nie byłam szczególnie zadowolona z efektu, ale gdy je przymierzyłam - okazały się świetne. Biel perełek delikatnie je rozświetla a w uchu wyglądają klasycznie elegancko. Powstaną pewnie kolejne, bo mi się spodobały, choć bezpieczne zamknięcie tych gładkich i stale wyślizgujących się kaboszonów w koszulkę z koralików trochę nerwów mnie kosztowało;)

Bardzo Wam dziękuję za komentarze pod poprzednim postem odnośnie radzenia sobie z prawami autorskimi i inspiracjami. W dalszym ciągu mam pewne wątpliwości, ale dobrze jest znać Wasze zdanie w tej sprawie;)

Na zakończenie opiszę Wam jeszcze historyjkę z dzisiejszego poranka, bo mam wrażenie, że nie nadążam za 'tryndami'. Otóż zadzwoniła Pani z mojej sieci telefonicznej i zanim zdążyłam jej odpowiedzieć 'dzień dobry', zaczęła roztaczać przed mną różowe wizje: że jestem ich stałą, wieloletnią klientką i z tego powodu, niejako w nagrodę, mają dla mnie super ofertę: niższy abonament, więcej w pakiecie i dobry telefon za bezcen. Niedługo kończy mi się umowa, od jakiegoś czasu mam uszkodzony wyświetlacz (bardzo lubię mój telefon, więc nie mogę się zebrać do wymiany na inny), więc wszystko mi pasuje, ale nauczona doświadczeniem poprzednich super ofert czekam na ten 'kruczek'. Dziewczyna, która dzwoniła była naprawdę elokwentna i dopiero na zakończenie zorientowałam się, w czym rzecz, gdy już musiała w prost powiedzieć, że to chodzi o drugi numer. Podsumowując: mój operator tak sobie ceni mnie jako wieloletnią klientkę, że z radością proponuje mi kolejny numer i możliwość płacenia dwóch abonamentów (w sumie wyższych) zamiast jednego! Po zakończeniu tego typu rozmowy (poprzedni telemarketerzy nie byli tak dobrzy w tym fachu i szybko zdradzali w czym rzecz) zawsze mam wrażenie, że ktoś próbuje wystrychnąć mnie na dudka, żeby nie powiedzieć tego dosadniej. I generalnie efekt jest odwrotny do zamierzonego, bo jestem co raz bardziej skłonna zmienić operatora. Niech mi ktoś powie, dlaczego ta 'super oferta' nie może dotyczyć tego numeru, który już mam? Bez większych oporów zgodziłabym się na pewną podwyżkę mojego obecnego abonamentu i nawet poniesienie części kosztów zakupu nowego telefonu w zamian za lepszy pakiet w abonamencie ale nie dwa numery i dwa telefony. Po co mi one? Miła Pani telemarketerka powiedziała, że przecież zawsze mogę sprawdzić, który abonament już wyczerpałam i korzystać z tego drugiego. Pewnie mogę, ale po co mi dodatkowe zajęcie? Czy Wy korzystacie z takich ofert? Może to jednak ja jestem opóźniona w rozwoju cywilizacyjnym a taka oferta jest sensowna?

Pozdrawiam z białego Mazowsza;) Jingle bells, jingle bells...

czwartek, 13 września 2012

W bieli

Przeznaczenie kompletu widoczne na pierwszy rzut oka;) Strasznie długo czekałam, żeby go pokazać, najpierw na uroczystość, potem na zdjęcia Panny Młodej. Zdjęć oficjalnych póki co nie mam, ale już mnie strasznie męczyło, żeby pokazać dzieło;)


Suknia miała dość bogatą aplikację o wzorze kwiatowym z perełek i kryształków na stanie, więc żeby nie przeładowywać dekoltu powstała tylko bransoletka i kolczyki. Delikatne, koronkowe.


Komplet powstał z perełek Creme Rose i kryształków bicone Swarovskiego ubranych w srebro (kuleczki, zapięcie, sztyfty).



Bransoletka cudownie układa się na nadgarstku, jest miękka, otulająca, a jednocześnie ma przyjemny ciężar. Przyjemne uczucie luksusu;)


Komplet wyszedł bardzo efektownie;)
Kolczyki są mojego pomysłu, ale wzór bransoletki niestety nie, został znaleziony w sieci. Odszukam źródło i zamieszczę. Odszukałam;) Jest tu.

Post pisałam w strasznym rozgardiaszu i zapomniałam pochwalić się i podziękować bluefairy za wyróżnienie - przepraszam Cię, Błękitna Wróżko;) Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam;) Wyróżnienie dostałam takie, o:


Słodkie;) Dziękuję;)) Dla młodziaków (blogów młodziaków, bo ja to już nie...) do 200 obserwatorów i powinnam je oddelegować do kolejnych pięciu blogów. Zadanie mnie przerasta, bo zaglądam z przyjemnością na wiele blogów i wybranie tylko pięciu jest po prostu niemożliwe, wiele osób chciałabym wyróżnić;) Autorki blogów spełniających warunek 200 obserwatorów - proszę częstujcie się słodką babeczką do woli;))

czwartek, 6 września 2012

Szkatułki

Decoupage chodzi za mną od dawna, nawet coś sama próbowałam robić posiłkując się wiedzą z internetu, ale efekty były dalekie od poprawności. W końcu zdecydowałam się na szkolenie u Pani Marty. Styl, w jakim Pani Marta zdobi swoje prace bardzo mi się podoba, do obejrzenia w Deco-Pasji. Na szkolenie wybrałam się z moją 8-letnią córką, która bardzo chętnie bierze udział we wszelkich warsztatach rękodzielniczych. Miałyśmy szczęście, bo pomimo, że warsztaty były 1 września, to do 'szkoły' przyszłyśmy tylko my;) I było fajnie;) Pod okiem Pani Marty zrobiłyśmy szkatułki zdobione serwetkami, wzorami z szablonu, troszkę malowane i patynowane. Wyszło tak:


Spytałam moją córę, czy zgadza się, żebym pokazała też jej szkatułkę, na co odpowiedziała: 'Pewnie, przecież moja szkatułka jest ładniejsza' ;)) To macie zagadkę: którą szkatułkę zrobiła moja 8-latka, a którą ja?


Na bokach szkatułek są zdobienia z masy strukturalnej zrobione przy wykorzystaniu szablonów z motywem ptaszka powyżej, a bluszczowej gałązki poniżej. Bardzo fajnie to wygląda i przyjemnie 'ogląda się' palcami.


Całości dopełnia lekkie podmalowanie farbami i patynami. Z efektów pracy jestem bardzo zadowolona, mam nadzieję że już załapałyśmy jak to się robi i samodzielne prace też się nam udadzą. A do Pani Marty pewnie jeszcze na jakieś szkolenie się wybiorę.

Chciałam jeszcze zachęcić do włączenia się w akcję wsparcia rehabilitacji małego chłopca, Maćka, więcej możecie dowiedzieć się TU, albo klikając w banerek u góry mojego bloga, po lewej stronie. Ja na loterię przekazałam dwie pary kolczyków, nic wielkiego, ale może komuś się spodobają i zechce je nabyć, a pieniądze zasilą fundusz Maćka. Zachęcam;)



Bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze, Bardzo mi miło, gdy czytam tyle ciepłych słów;) Znowu jestem w niedoczasie, i pomimo, że zaglądam na Wasze blog i podziwiam, to rzadko zostawiam komentarz, bo strasznie wolno piszę;( Po niedzieli nadrobię;)
Pozdrawiam

P.S. Rozwiązanie zagadki szkatułkowej: Marta zrobiła szkatułkę z ptaszkami, ja z magnolią. Oczywiście wspierała nas, pokazując co i jak, a czasami troszkę pomagając Pani Marta, instruktorka. Za co bardzo dziękuję;)

piątek, 27 lipca 2012

Na ślub i wesele

Nie, nie będzie w bieli;) Pokażę Wam kompleciki, które zdobiły Panie na dwóch różnych imprezach.
Zostałam poproszona o zrobienie bransoletki do takich kolczyków. Moje ulubione planetki z lapis lazuli ubranego w koronkę w beżowo-złotej tonacji. Komplet miał zdobić, o ile się nie mylę, mamę Panny Młodej. Bransoletka miała być w kolorze granatowym, pasująca do kolczyków. Powstała plecionka w kształcie kwiatu z Rivoli Montana i kul lapis lazuli, umocowana na wstędze wyplecionej z koralików TOHO w pięknym, głębokim granatowym kolorze.

Kwiat-mandala zdobiący bransoletę.

Bransoletka zapinana jest na zapięcie szufladowe. Kolor koralików, z których została wypleciona baza bransoletki w rzeczywistości jest ciemniejszy, głebszy, ale teraz troszkę go rozjaśniłam w programie graficznym, żeby uwidocznić zdobiący bransoletkę pleciony kwiat.
Kwiat ma ok. 4 cm średnicy. Miałam bardzo mało czasu na zrobienie bransoletki, więc ozdoba została wypleciona na wzór wcześniej już tu pokazywanego medalionu z sokolego oka, do którego tutka znalazłam kiedyś w sieci, ale nie umiem go znaleźć ponownie. W każdym razie plecionki są podobne zrobione. W razie gdyby ktoś chciał trzeci taki wisior, to znowu będę musiała wymyślić, jak to zostało zrobione;) Ostatecznie, bransoletka wyglądała jeszcze inaczej - kwiat stał się broszką zdobiącą suknię, a bransoletka pozostała bez ozdób, sama wstęga miękko układająca się na nadgarstku. Komplet innym uczestniczkom przyjęcia weselnego podobno bardzo się podobał. Cieszę się;)

A teraz komplecik, który zdobił Pannę Młodą;) Kilka miesięcy temu pewna Pani poprosiła o dorobienie wisiorka do kolczyków, które wcześniej u mnie wypatrzyła. Też planetki, też z lapis lazuli, ale tym razem w oplocie w tonacji fioletowo-beżowej. Komplecik zrobiłam i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu dowiedziałam się, że jest przeznaczony na biżuterię ślubną. Wbiło mnie to w dumę;), w końcu jest tyle pięknej ślubnej biżuterii, i straaasznie byłam ciekawa, jak będzie wyglądała suknia. Niedawno dostałam zdjęcie Panny Młodej, ze zgodą na publikację, więc z wielką przyjemnością to czynię:

Autorką zdjęcia jest pani Magdalena Pierzgała, na potrzeby zamieszczenia na blogu zdjęcie przycięłam i zmniejszyłam jego rozdzielczość.

Podoba Wam się ta stylizacja? Mi ogromnie;) Uważam, że biżuteria świetnie współgra z suknią, a całość jest bardzo stylowa i niebanalna;) Nieskromnie dodam, że wiem, iż komplet zrobił furorę wśród gości;) Bardzo dziękuję Młodej Parze za udostępnienie zdjęcia i życzę duuużo szczęścia;)

A komplecik wyglądał tak:


Kolekcja planetek opiera się na tym samym schemacie wyplatania, ale nawet drobna zmiana koloru użytych koralików powoduje, że za każdym razem powstaje zupełnie inna planeta;) Jak choćby w tym poście - lapis w dwóch odsłonach barwnych, za każdym razem ma zupełnie inny charakter. Bardzo lubię oplatać kamienie w ten sposób;)

I z zupełnie innej beczki: lubicie? Takie osobiście wyhodowane, pachnące, nagrzane słońcem?

Ja uwielbiam! Pierwsze były już dwa tygodnie temu, a teraz prawie codziennie pochłaniam ogromniastą porcję sałatki pomidorowej, a jak już w końcu znudzi mi się sałatka to będzie pachnące leczo, a na zakończenie sezonu zupa ze świeżych pomidorów;) A potem powtórzę za Kabaretem Starszych Panów - Adios, pomidory, adios, ulubione ...

U mnie piękne słoneczko, ale nie dla mnie;( Meczę się okrutnie z tekstem, ale jest nadzieja na szczęśliwe zakończenie. I wtedy, wreszcie, też mam zamiar wygrzewać się w ciepłych promieniach, łapać opaleniznę i dopieszczać moją ciepłolubną, afrykańską naturę;)
Miłego dnia!