poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Spełniam życzenia;)

... a konkretnie jedno i tak nie do końca;) Ale przecież nie napiszę 'Spełniam jedno życzenie i tylko częściowo';))
Ale najpierw:

BARDZO, BARDZO WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE POD POPRZEDNIM POSTEM;))
Sprawiłyście mi, dziewczyny, ogromną przyjemność swoimi słowami i tak licznymi odwiedzinami;)

A teraz do tematu:) Nie mogę pozostać obojętna na głos ludu, który to lud uważa, że za rzadko puszczam nowe posty i przez to narażam go na rozczarowanie;)) No więc wzięłam się i spięłam, dzieci nie nakarmiłam, kurzu nie ogarnęłam, ale mam nowości, coby ucieszyć (mam nadzieję) Wasze oczy;)))

Pamiętacie rozetki? Jeśli nie - są tu. Tą samą metodą można też wyplatać bardziej skomplikowane wzory i coś takiego sobie planowałam, ale z realizacją jak zwykle;( Kilka tygodni temu trafiłam na blog Anabel, która co jakiś czas pokazuje te moje 'plany' w formie zrealizowanej, pozazdrościłam i w końcu się wzięłam i uplotłam;) Dodatkowej inspiracji dostarczyła mi Magdalena Marszalik, która na swoim blogu, oprócz ciekawej biżuterii, pokazała wybór trendów na nadchodzący sezon letni. Może akurat się wstrzelę?

Plecionka jest w środku lekko wypukła, ale na zdjęciach jest to prawie niewidoczne, więc musicie mi uwierzyć na słowo;)

Nie jest łatwo z trójkąta zrobić koło, ale... prawie wyszło;))

Przy pewnej dozie dobraj woli wypukłaści można dopatrzeć się tutaj - środek jest zagłębiony a po bokach są 'wałeczki'';) Czy ktoś to widzi?

Ta para, o dziwo, lepiej wyglada na zdjęciu, niż w rzeczywistości;). Wyglądają bardziej dostojnie;)) i widać trzy odcienie czerwieni.

Waga piórkowa - para waży w sumie 2 gramy!! Tonacja złoto (stare złoto)-oliwkowa, lekko piramidkowe.

Wersja 3D. Bardzo mi się podobają wszelkie przestrzenne plecionki, ale ilość czasu, jaką pochłaniają jest zdecydowanie niewspółmierna do efektu;( Ale może komuś się spodobają...

Wałeczki mają ok. 6 mm średnicy, w środku nie ma żadnych rurek, ani innych wzmonień.

Kolczyki są duże, 1, 3 i 5 para ma bok długości prawie 4 cm, pozostałe ok. 3 cm. Ale za to są leciuteńkie - waga zależy tylko od wielkości bigla i waha się od 1 do 3 gramów!

Sutaszki pokażę w bliżej nieokreślonej przyszłości, jak już odpowiednio uodpornię się na rodzaj przewidywanych komentarzy, albo jak opanuję różne sztuczki graficzne i fotograficzne, żeby znacznie poprawić rzeczywistość;))
A jeśli chcecie zobaczyć coś naprawdę niesamowitego, to zajrzyjcie na blog Nem Val i podziwiajcie - ja jestem zauroczona tą pracą;)

No to się wyeksploatowałam twórczo i postowo, więc udaję się na zasłużony odpoczynek;))
Pozdrawiam;)

środa, 11 kwietnia 2012

Mandale

Walczyłam wczoraj pół dnia ze zdjęciami kolczyków do galerii i zdecydowanie poległam;( Chyba będę musiała powtórzyć zabawę, bo zdjęcia części kolczyków w ogóle nie wyszły, a i te co pokazuję z kolorami są na bakier;( Nawet piękne słońce nie było pomocne, bo było zbyt ostre, a w cieniu konieczne było użycie lampy. Ostatecznie, po przepuszczeniu przez program graficzny wyszło tak:


12mm Rivoli Beads Crystal Vitrail Medium SF

Musiałam wymienić zdjęcia tej pary, bo jednak nie mogłam patrzeć, na poprzednią wersję;)
12mm Rivoli Beads Montana SF


Wydaje mi się, że zdjęcia poniżej wyszły dużo lepiej. Lepiej widać 'ogień' w kryształkach, a i kolory koralików bardziej odpowiadają rzeczywistości. Zdjęcia też były robione na dworze, ale światło było bardziej miękkie i właściwie obyło się bez ulepszania w komputerze. To zaległości sprzed kilku miesięcy;)


12mm Rivoli Beads Amethyst SF

14mm Rivoli Beads Violet SF

Tak przy okazji muszę przyznać, że jestem 'człowiek politechniczny' - podoba mi się to, co znam;)) Swarki, sutasz, kiedyś w ogóle do mnie nie przemawiały - teraz co raz więcej kształtów i kolorów kryształków  podoba mi się, a i pierwsze sutaszki już popełniłam;)

piątek, 6 kwietnia 2012

Świątecznie i wiosennie


Pięknych, dobrych i pogodnych Świąt Wielkanocnych Wszystkim życzę;)




Te ozdoby stworzyła moja 7,5-letnia córka na konkurs do szkoły. Prace powstawały pod nadzorem, ale wykonane były jej własnymi rączkami. Jajko dekupażowe ostatecznie nie brało udziału w konkursie, bo to jest prawdziwa wydmuszka i Pani obawiała się, że mogłoby nie dotrwać do końca konkursu;)), natomiast za jajko sznureczkowe dziecię zgarnęło pierwszą nagrodę - pęka z dumy;))
Zamiast wydmuszki na konkurs poszło jajo-karczoch, w szalonych, raczej bożonarodzeniowych niż wielkanocnych kolorach, ale autorka tak zarządziła;)


Karczoszkowi dużo brakuje do doskonałości, ale pierwsze koty za płoty;)

Pokażę Wam jeszcze jaka piękna wiosna zawitała do mojego ogrodu. Skromna, ale bardzo się cieszę, bo pierwszy raz zakwitły mi te ciemierniki. Podoba mi się ten kolor ogromnie, latam je oglądać i cieszyć się nimi, jak tylko mogę;)


A na zakończenie mam problem, może ktoś zna rozwiązanie: Nie mogę wpisywać komentarzy na Waszych blogach;( Wyrzuca mi jakiś błąd;( Brak mi cierpliwości, żeby po kilka razy powtarzać wpisywanie komentarza, więc czekam: skoro samo się zepsuło, to może samo się naprawi... Zaglądam, oglądam i podziwiam, ale śladów nie zostawiam. Chwilowo, mam nadzieję;)

Tym bardziej zatem dziękuję Wam za wszystkie komentarze, które zostawiacie, bo są dla mnie bardzo ważne;)

Pozdrawiam świątecznie i wiosennie

niedziela, 1 kwietnia 2012

Słońca i planety

Nie mam nic specjalnie nowego do pokazania - bawię się w oplatanie swarków rivoli w koronki (jak uda mi się zrobić jakieś przyzwoite zdjęcia to pokażę), mam pomysły na bransoletki z kwadratowych koralików TILA, ale na to potrzebuję ładnych paru godzin czasu;), kołaczą mi się jakieś nowe pomysły na kolczyki.... Generalnie mam więcej planów niż realizacji;)) Ale zajrzałam dziś na blog Mraugorzaty, która niechcący przypomniała mi o dawno zrobionych, a nie pokazanych kolczykach-planetkach, i tym samym przyczyniła się do powstania tego posta. Dziękuję Mraugorzato za przypomnienie - a przy okazji, kto nie zna jej prac, a lubi plecionki, niech koniecznie zajrzy;)  Jako pierwsze z serii planetarno-słonecznej powstały kolczyki z lapis lazuli, są tu klik!, a potem parę innych par, które nie doczekały się prezentacji. No to półhurt, bo to jeszcze nie wszystkie;))

Noir. Moje ulubione z czarnymi agatami, poddanymi jakimś procesom, które powodują spękanie powierzchni i odbarwienie pęknięć. Niestety w miarę użytkowania te obarwienia zniknęły i kamienie są po prostu czarne z fakturą spękanej ziemi. Ale i tak należą do moich the best;)

Verde e Oro. Serpentynity w oliwkowo-złotej oprawie, też je lubię;)

Ocra e Oro. Lapis lazuli w brązowo-złotej koronce. Seria ulubione;)

Turchese del Mare. Turkus afrykański. Muszę powtórzyć tę wersję;)
 
Verdi. Unakit + oliwkowo-złota plecionka.

Rosso. Howlit rekonstruowany w fioletach.

Morrone. Piasek pustyni w towarzystwie czekoladowych metalicznych koralików oraz złota i beżu.

Bardzo jestem ciekawa, co o nich sądzicie, zwłaszcza o tych z howlitem i piaskiem pustyni (dwa ostatnie zdjęcia), bo do tych akurat ja mam dość ambiwalentne odczucia;)
Za jakiś czas pewnie będzie kolejna porcja planetek, tym razem z koralikami magatama, a to i tak był post dla wytrwałych;)) Muszę dawkować te przyjemności;))
Miłego tygodnia;))

poniedziałek, 26 marca 2012

Srebrem owijane

Jakiś czas temu umówiłyśmy się z Marzeną z MGallery na wymiankę. Z grubsza określiłyśmy swoje preferencje, zamówione biżu zrobiłyśmy i paczuszki poleciały na wymianę. Kto nie zna prac Marzeny - niech koniecznie pędzi obejrzeć, bo są piękne i perfekcyjnie wykonane. A próbka jej talentu prezentuje się tak:

Zdjęcie autorstwa Marzeny, moje własne nie były wystarczająco dobre, żeby pokazać to cudo;)
Piękny wisior z ametystem ubranym w srebro, zawieszony na srebrnym łańcuszku z wplecionymi ametystami (nie załapał się na sesję) - możecie mi zazdrościć;) Ja już szyku zadałam - wisior wywoływał same ochy i achy;) Więcej zdjęć i opis wisiora znajdziecie tu: klik!
Oprócz umówionego dostałam jeszcze znienackowy, charakterny wisior ze srebra ozdobiony spinelem. W sam raz do swobodniejszego niezobowiązującego stroju - też bardzo mi się podoba;)

Wisior świetny, zdjęcie zdecydowanie mniej udane - to już mojego autorstwa;)
Drogą kupna wzbogaciłam się jeszcze w niesamowity wisior z ametrynem - można go podziwiać tu: klik! Muszę przyznać, że nieobca jest mi myśl o dalszej rozbudowie kolekcji prac spod znaku MGallery;)))

Te piękne cacka Marzena wymieniła na garść szklanych koralików nawleczonych na niteczkę: bransoletkę i kolczyki. Bransoleta na grubym rzemieniu, w zasugerowanych odcieniach fioletu:

Co myślicie o takim potrójnym zdjęciu? Jest czytelne? Czy lepiej byłoby zamieścić jednak 3 osobne zdjęcia?
Kolczyki, które towarzyszyły bransoletce, to plecione koronkowe obręcze w tonacji miedziano-fioletowej z malutkimi miedzianymi perełkami, pokazywałam je tu: klik!

Dodatkowo do koperty włożyłam jeszcze 2 pary kolczyków: jedną z mojej ulubionej kolekcji planetarnej - agat w fioletach, kolczyki są dwustronne, można je sobie przełożyć na biglu i nosić w wersji bardziej połyskliwej albo stonowanej:

Plecionka jest w dwóch wariantach kolorystycznych - przy odrobinie dobrej woli - różnicę widać na zdjęciu;)
I jako drobny żarcik na nadchodzące lato - kolczyki w barwach sorbetu malinowego z listkiem mięty:


Wymiankowymi prezentami jestem zachwycona - Marzenko - baaardzo dziękuję Ci  za tak piękne wisiory! Co jakiś czas zaglądam do pudełeczka i podziwiam;) I dziękuję, że tak pochlebnie piszesz o moich dziełach;))
Ach! Zapomniałabym dodać, że przesyłce znalazłam jeszcze górę słodyczy - dobry kilogram;)), ale, niestety, słodkości nie doczekały do sesji zdjęciowej;)

poniedziałek, 19 marca 2012

To i owo;)

Dziś zauważyłam, że liczydełko wskazuje ponad 10 tysięcy odsłon mojego bloga - super! Bardzo się cieszę i dziękuję Wam za wizyty i komentarze;)) I wciąż dołączają nowi Obserwatorzy, których jest mi bardzo miło widzieć w moich wirtualnych progach;) Wszystkich, i gości tylko na chwilkę, a szczególnie tych od dawna zadomowionych - zapraszam, rozgośćcie się i czujcie się swobodnie;)
Dziś mam dla Was kolczyki i ogłoszenia parafialne (uwielbiam to określenie;) )
Kolczyki troszkę nietypowe, bo wyplatane do wewnątrz obręczy i lekko wypukłe. Powstały na dużych srebrnych kołach (ok. 3,5 cm średnicy), które, już po opleceniu koralikami, okazały się nierównej średnicy;( Nierówne były wcześniej zapewne, ale dopiero po fakcie się zorientowałam;( Wada nie została usunięta, bo dziewczyna, dla której były robione zaakceptowała je takimi, jakie były, za co jestem jej bardzo wdzięczna, bo oszczędziła mi sporo pracy;)

Ciemne koraliki są tak naprawdę fioletowo-śliwkowe, opalizujące. Koła oplecione są koralikami w dosyć kontrastowych kolorach.

Wypukłość nie jest duża, ale widać ją, gdy kolczyki są w uszach.

A teraz ogłoszenia;)
Pierwsze z nich to prośba: 


Wyłączcie tą upiorną weryfikację, proszę! Nurrgula opisała jak to zrobić tu - klik! Te rozpływające się słowa zniechęcają do komentowania - wiem, moje komentarze nie są najważniejsze na świecie i możecie się bez nich obyć, ale nie tylko mnie weryfikacja irytuje. Owszem, czasem zdarzają się spamowe komentarze, ale tylko sporadycznie, a weryfikacja odstrasza stale;( 

Drugie to odrobina chwalipięctwa -  zostałam obdarzona wyróżnieniem przez Las Creaciones de Boricua - thank you;))


Nie wiem, czym sobie tym razem zasłużyłam na wyróżnienie, nie mniej miło łechce moje ego;) Zasady zapewne wymagają przekazania wyróżnienia dalej - więc kto ma ochotę bawić się dalej - proszę, niech czuje się wyróżniony. Szczęśliwie na blogu, z którego pochodzi wyróżnienie nie było opisu zasad, więc czuję się zwolniona z poszukiwania ich;) W związku z tym nie wiem - może to wyróżnienie dla najgorszego bloga roku??

A na zakończenie coś na poważnie.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Newsweek.pl
Każdy, kto choć trochę śledzi wydarzenia na świecie, wie, że w Syrii trwa wojna domowa. Jak zwykle w takich sytuacjach najbardziej cierpią cywile niezaangażowani w bezpośrednie walki. Pomoc humanitarna nie może dotrzeć do najbardziej potrzebujących w Syrii, ale organizowana jest pomoc dla uchodźców. Wsparcie organizowane jest m.in. przez Polską Akcję Humanitarną. Kto chciałby pomóc ofiarom konfliktu w Syrii odpowiednie informacje i numer konta znajdzie na stronach PAH .

wtorek, 6 marca 2012

Vochol

Kto wie, cóż to jest ów Vochol? Za chwilę się okaże;)
Zajrzałam wczoraj na blog Marcii DeCoster, beaderki, oczywiście;) Marcia zrelacjonowała swoją obecność w Balboa park w San Diego. Co w tym interesującego? No to spójrzcie:


Ktoś ma pomysł, co jest na zdjęciu? To jest właśnie Vochol, a właściwie jego fragment, bo w całości wygląda tak:


Tak, to Garbi, ale wcale nie pomalowany farbą w sprayu, tylko ozdobiony niewyobrażalną liczbą 2 277 000 szklanych koralików! Niesamowity! Ciekawe, jak te koraliki zostały policzone? Tę benedyktyńską pracę wykonało w ciągu kilku miesięcy ośmiu rzemieślników z dwóch rodzin Huichol, plemienia rdzennych Indian z Meksyku. Praca została ukończona pod koniec 2010 roku, dzieło było wystawiane w The San Diego Museum of Art, obecnie, zdaje się, wyrusza w turnee, w tym do Europy.



Te piękne ornamenty to emanacja kultury i tradycyjnych form zdobienia motywami roślinnymi, zwierzęcymi i abstrakcyjnymi stosowanymi przez lud Huichol w połączeniu z jednym z najpopularniejszych w Meksyku samochodów. Tradycja i kultura popularna.







 "Vochol" to gra słów - "Vocho" jest popularnym w Meksyku określeniem Garbusa, połączonym z "Huichol".
Nie mam wiedzy na temat ludu Huichol ani czasu, żeby w tej chwili ją pogłębić, ale zainteresowanym Wujek Google na pewno pomoże;)
Odrobinę o kulturze tych Indian znajdziecie, m.in. tu.
Zdjęcia nie są mojego autorstwa, pochodzą ze strony dotyczącej San Diego klik!, strony wspomnianego wcześniej Muzeum Sztuki w San Diego klik! oraz GBloga, poświęconego ogólnie rzecz biorąc sztuce klik!
Nie myślcie, że Garbi jest okoralikowany tylko na zewnątrz - o nie! środek też został poddany zdobieniu;)
I jak Wam się podoba? Nie mogłam się oprzeć, żeby tego nie pokazać;)))

sobota, 3 marca 2012

Dawno nie było...

Tak, zaniedbałam moje bransoletki na cienkim rzemieniu i od dawana nie miały swojego własnego posta, więc dziś do znudzenia;). Najpierw prosta, ale fajna, bransa z rzemyków i metalu. Nawet udało mi się zmajstrować do niej ogonek, co uważam za swoje osiągnięcie;))

Bransoletka powstała na zamówienie - miło mieć taką wspierającą sąsiadkę;) Dziękuję;))
Od dawna zalegam z pokazaniem bransoletek z rzemienia i kamieni z zapięciami od Harapati, która  specjalizuje się w fimo i AC. Niesamowite są jej prace!

Guzik jest fantastyczny, jakby aksamitny, taki do głaskania;)) A kamienie to zestaw "oczy": tygrysie, bawole i sokole oko. Bardzo je lubię w takim zestawieniu;)

Zapięcie jak witraż, to w fimo podoba mi się najbardziej;) Tu z koralem.

Fasetowane agaty z witrażowym kwiatem fimo.
Harapati przygotowała dla mnie całą kolekcję takich pięknych guzików. Czyż nie są cudne?

Zdjęcie autorstwa Harapati.
A na zakończenie bransoletki ze ślimakami. Pokazywałam taką kiedyś, w początkach mojego bloga. Zapięcia też są ślimacze, tylko w większym rozmiarze, tak jak tu.

Z lapis lazuli, na brązowym rzemieniu. Powstała jako uzupełnienie do tych kolczyków, też z lapis.

Z fasetowanym onyksem.
Zastanawiam się, jak wyglądałaby taka bransoletka dłuższa, owinięta dwa lub trzy razy wokół nadgarstka? Na razie wydaje mi się, że tak jest lepiej.

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu;) Zwłaszcza, że pogoda dopisuje, słońce świeci, jakby chciało nadrobić zaległości;)

piątek, 24 lutego 2012

Coś dla ciała, coś dla ducha

Dla ciała króciutki raport z wymianki czarno-białej u Ani. Moją wymiankową parą była właśnie Ania, mistrzyni szydełka i dekupażowych kolczyków, która nieźle napracowała się dla mnie, o czym za chwilę. Miałam zaplanowaną biżuterię dla przydzielonej przez los osoby, ale na wszelki wypadek spytałam Anię, czy ma jakieś preferencje. Odpowiedziała, że kolczyki (nie ułatwiło mi to zadania;)) ) i bransoletę z rzemienia. Tego akurat nie mogłam jej przygotować;( Ostatecznie powstały kolczyki:


 i koraliki (beadsy) do bransolety modułowej, typu pandora:


a oprócz tego w przygotowanej przez mnie przesyłce znalazło się kilka drobiazgów - słodkości i przydasie:


Ania napisała, że z biżuterii i wymianki jest zadowolona, z czego bardzo się cieszę, bo jak otworzyłam przesyłkę od niej, to oniemiałam. Ania poszalała po całości - wprawdzie zasugerowałam jej, żeby zrobiła coś szydełkowego, np. etui na telefon lub portfelik dla mojej córy, ale zdecydowanie przesadziła z ilością dóbr i mam nieodparte wrażenie, że wyminka wyszła nieco nierówna, na jej niekorzyść. Zresztą zobaczcie same:

Etui na telefon, dwa portfeliki, gumki do włosów, szydełkowy miś, dekupażowe kolczyki i na dodatek coś do pokrzepienia ciała;) Dokładnie prezenty od Ani możecie obejrzeć na jej blogu. Warto tam zajrzeć;)
Moje dziewczynki złapały swoje prezenty i ledwo wydarłam do zdjęcia;) Aniu, dziękuję za tyle wspaniałości!

A o sprawach dla ducha uzupełnię wieczorem, bo okazało się, że jednak nie odrobiłam zadania jak trzeba;(

To nadrabiam zaległości;) Nie tylko dzisiejsze, prawdę mówiąc... A chodzi o dwie zabawy, do których zostałam wywołana już ładnych parę dni temu, ale zawsze coś stanęło na drodze;))
Najpierw projekt Filmy Zmian
już chwilkę krąży w sieci, więc być może go znacie - mnie do tablicy wywołała Ystin z Ystinowa, autorka pięknych sutaszy i mistrzyni stylizacji wnętrz;). Nie jestem wielkim znawcą filmu, nowości nie oglądam prawie wcale (no chyba, że są wyprodukowane przez Pixar lub do podobnej widowni skierowane;)) ), a telewizyjne kino dla nocnych marków na ogół przesypiam;( Moje filmy to nie są jakieś wielkie dzieła, do głębi analizujące ludzką duszę, ale takie, które do dziś pamiętam, zostały ze mną w postaci obrazów, klimatów, idei, barw, a nawet zapachów. Oto lista (kolejność przypadkowa):
Kołysanka (2010) w reżyserii Juliusza Machulskiego - klimatyczna opowieść o problemach z aprowizacją mazurskich wampirów. Świetna komedia, całkowicie niedorzeczna, z pomysłem, rewelacyjnym motywem muzycznym - zostawia w bardzo dobrym nastroju - poprawia humor i to jest ta zmiana;)
Arizona Dream (1993) w reżyserii Emira Kusturicy. Z Johnnym Deepem. Pisać coś więcej?;)) Film o marzeniach, magiczny, tajemniczy, z niesamowitą muzyką Bregovica, jeszcze zanim został naczelnym muzykiem Bałkanów;) Film z latającą rybą, Eskimosem ze snów i ludźmi wiodącymi (prawie) zwykłe życie. Po obejrzeniu zostaje tęsknota za czymś niezwykłym, niemożliwym ale prawie realnym. Takie senne marzenie, z którego trudno się wybudzić;)
Mamma Mia! (2008) w reżyserii Phyllidi Lloyd. Wszyscy znają;) Dlaczego tu trafił? Bo jest świetnym odtruwaczem smutków, czyli zmiana na lepsze;)
Ostatni Mohikanin (1992) w reżyserii Michaela Manna. Może i ramotka, może i dla pensjonarek, ale czy świat nie byłby lepszy, gdyby zamieszkiwali go ludzie piękni duchem i szlachetni? Epickie widowisko z wątkami do przemyśleń. Jest jeszcze jeden powód, ale publicznie się nie przyznam;)
Bandyta (1997) w reżyserii Macieja Dejczera i z muzyką Michała Lorenca. Film o przemianie bandyty w człowieka wrażliwego na los innych. Ma klimat i autentyczność. Uwrażliwia na drugiego człowieka. Przynajmniej na chwilę.
Robiąc to zestawienie odkryłam, że muzyka w filmie jest dla mnie ważna, co jest o tyle dziwne, że za grosz nie mam słuchu, poczucia rytmu itp.;)
Do zabawy chciałabym zaprosić: Sarmatix, betinaa40, Aleksandrę, Grażynę oraz Wiolkę
Mam nadzieję, że przyjmiecie dziewczyny moje zaproszenie do zabawy, wskażecie przynajmniej pięć filmów ważnych dla Was i zaproście do zabawy kolejnych 5 osób.
Drugi projekt do zabawa w wyróżnienia;)

Mój blog został wyróżniony przez Vienne, o czym piszę tu. Wyróżnienie jest dla blogów, które mają mniej niż 200 obserwatorów i należy je przekazać kolejnym pięciu osobom. Wybranie osób, które chciałabym wyróżnić nie było łatwe, z różnych powodów. I różnymi kryteriami kierowałam się wybierając, w końcu, każdy z blogów. Mam nadzieję, że po głowie od 'nominowanych' do zabawy nie dostanę;) Wskazuję: AgaPolę, dudkę, Mruk, Florens i Szopinistkę - zapraszam dziewczyny, częstujcie się banerkiem i ślijcie go dalej;) A kto nie zna tych blogów niech zajrzy, warto;)

Kończę już tego długasa wreszcie;) Miłego weekendu!