piątek, 15 czerwca 2012

Wymianki raz jeszcze

Kolejny post z serii zaległości:) Tym razem miałam przyjemność wymienić się z dudqą oraz Laurą. Wymianki zakończyły się już jakiś czas temu, przepraszam Was dziewczyny, że dopiero teraz się nimi chwalę;)
Laura prosiła o kolczyki niebieskie, więc przygotowałam kilka propozycji, z których wybrała te:

Bardzo mi się ten wzór podoba, naszukałam się schematu w sieci, a tu znienacka okazało się, że od dawna mam schemacik w swoich zasobach, tylko jakoś wcześniej nie zrobił na mnie wrażenia;) Kolczyki powstały na podstawie projektu Jonny Holston, zamieszczonego w Beads&Button parę miesięcy, a może nawet lat temu. Wachlarzyki są trójwymiarowe.

Musiałam się nimi pochwalić;))
Laurę poprosiłam o rysunek uliczki z krzywymi kamieniczkami i fabryką w tle. Powstała taka oto praca wykonana w pastelach:

Autorką zdjęcia jest Laura, mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko, że je pożyczyłam, bo u mnie rysunek się jeszcze prostuje po podróży.
Laura robi piękne rysunki, zajrzyjcie na jej blog Art by Laura i podziwiajcie inne cuda;)  Mój rysunek czeka teraz na oprawę, początkowo miało to być passe-partout, ale chyba jednak poszukam jakichś drewnianych rameczek, bo rysunek jest dość ciężki i duży.
Dudqę na pewno znacie z  niesamowitych papierowych komódek, sutaszu, makramy i innego rękodzieła, a kto jeszcze nie zna bloga Papier machowo, solnie... niech koniecznie zajrzy. Kasia też poprosiła o kolczyki w niebieskościach, ale tu już miałam łatwo, bo Kasia wybrała 2 konkretne wzory - 'haftowane' koliste trójkąty, które pokazywałam tu oraz kolczyki z serii Mandala z kryształami Swarovskiego Rivoli, w tym wypadku Light Shappire. Dodatkowo zrobiłam do kompletu jeszcze zawieszkę.


Ja zostałam obdarowana niezwykle hojnie, bo oprócz kolczyków, które miały być przedmiotem wymianki, dostałam niezwykłą bransoletkę sutaszowo-makramową oraz komplet bransoletek Irokezek:


Jeśli ktoś ma ochotę na bransoletkę, taką jak ta niebieska, ma szansę ją zdobyć w rozdawajce, które teraz trwa u dudqi. Zapisujcie się, bo warto - sama bym się chętnie ustawiła w kolejce, ale powstrzymuję się resztką przyzwoitości;)
Bardzo się cieszę z tego, co dostałam, dziewczyny zeznały, ze też są zadowolone;) Dziękuję;)))

Na koniec coś niebiżuteryjnego. W ostatni weekend w końcu udało mi się pojechać do Zalipia, wsi niedaleko Tarnowa. Miejscowość określana jest jako Malowana wieś, bo od kilku pokoleń utrzymuje się tam tradycja malowania obejść, i wszystkiego, co się da;) Nie każde gospodarstwo kultywuje tę tradycję, ale jest ich wystarczająco dużo, żeby warto było tam się wybrać.


Przypadkiem trafiliśmy na dzień, w którym miał finał doroczny konkurs na malowanie obejść, więc wszystko było pięknie przygotowane do oglądania, a gospodarze chętnie opowiadali i pokazywali swoje dzieła, nie tylko na zewnątrz budynków, ale także ozdoby wewnątrz. Na zdjęciu jest stara i niezamieszkana już chata, ale malowane są także domy nowe. Troszkę informacji o Zalipiu znajdziecie np. tu, a więcej zdjęć tu. Bardzo urokliwe miejsce, a ludzie niezwykle mili;)

I z innej beczki - czy ktoś wie, czym, a może kim jest to stworzenie, poza tym, że to ćma?

Przybysz z kosmosu;)
 
Pierwszy raz miałam takiego gościa i zachwycił mnie;) Edit: dzięki Anonimowemu komentarzowi wiem, że motyl to Miernik zieleniak (Geometra papilionaria) - dziękuję bardzo za informację - bardzo się przydała;)

Dziękuję wytrwałym, że dotrwali do końca, bardzo cieszę się, że zaglądacie do mnie i zostawiacie komentarze - jestem od nich uzależniona;)
Prawie zapomniałam: kolczyk.wisiorek zaprosiła mnie do zabawy w pytania. Postaram się wywiązać  następnym razem, bo pytania są podstępne, no i wszystko musi nabrać mocy urzędowej;)

poniedziałek, 28 maja 2012

Zaległości wymiankowo-turystyczne

Powtórzę nieśmiertelne hasło osób mających blogi: Dawno mnie tu nie było;) Od długiego weekendu majowego nie mogę dogonić wczorajszego dnia, że o dzisiejszym nie wspomnę;) i tak będzie jeszcze do połowy czerwca. Mam nadzieję, że mimo to będziecie do mnie zaglądać, pomimo, że ja nie mogę poświęcić zbyt dużo czasu na odwiedziny u Was. Potem będę nadrabiać - już nie mogę się doczekać;)
A teraz zaległości (postaram się streszczać) - co jakiś czas mam przyjemność wziąć udział w prywatnej wymiance, dziś będzie o dwóch bardzo zaległych, z J. i Kasią.
Dla J., prowadzącej blog Moje powstawanie powstały kolczyki w zadanych kolorach (nie było mi łatwo dobrać taki zestaw) z kryształami Swarovskiego Rivoli Emerald 14 mm, w otoczeniu fioletów:

Dodatkowo powstały takie drobiażdżki:

Od Julki dostałam piękny chustecznik, aż szkoda mi go trzymać na moim zagraconym stole, bo po prostu tam ginie;)

Ponadto mam kilka innych dzieł J., nabytych drogą kupna - wszystkie bez wyjątku są śliczne:

Podkładek pod naczynia było więcej, ale stały się bardzo miłymi prezentami;)) Kury są de best - prawda?

Druga wymianka z Kasią z bloga Filcaki i spółka odbyła się za przyczyną naszych dzieci - Kasia oferowała zabawki swojej córki, z których ona już wyrosła, a dla moich dzieciaków są to aktualnie przedmioty pożądania - Pet Shopy oraz koniki Fillys. W zamian miały powstać zielone kolczyki dla córki Kasi. Powstały takie:

Dodatkowo w paczuszcze były jeszcze drobiażdżki, które nie załapały się na zdjęcie. Od Kasi moje dziewczynki dostały okazałą kolekcję miniaturowych zwierzaków (kilkanaście sztuk), jednak nie zrobiłam im zdjęcia od razu, a teraz nie jestem w stanie 'odłowić' tych właściwych, więc posłużę się zdjęciem Kasi, mam nadzieję, że nie będzie miała mi tego za złe;)

 Dziewczyny - bardzo Wam dziękuję za świetne wymianki i mam nadzieję, że Wy także jesteście zadowolone;))
Przy okazji taka refleksja - Kasia wraz ze swoją córką obdarowała kilkanaście osób fajnymi zabawkami, zwrotny prezent otrzymały zaledwie od kilku - jak można tak postępować? Zawieść dziewczynkę, która chciała się podzielić swoimi zabawkami w zamian za drobiazgi (np. kilkanaście zabawek za parę kolczyków) - czego dziewczyna się nauczyła z tej wymianki? Jestem zszokowana, że można tak postępować;( Mam nadzieję, że nie będziesz Kasiu miała mi za złe, że o tym wspominam.

I szybka relacja turystyczna - pamiętacie w poprzednim poście pisałam, że wybieram się na Paradę Parowozów do Wolsztyna. Parada się odbyła, jak zwykle pojawiły się wspaniałe, dostojne maszyny, które nierzadko przemierzały tę samą trasę szybciej niż nasze współczesne pociągi. Jak to możliwe? Nie będę Was zanudzać nadmiarem zdjęć, ale nie mogę się powstrzymać przed choćby jednym:

Piękna, prawda? Wieczorem był pokaz z serii Światło, para, dźwięk. W tym roku pokaz prowadził Pan Bogusław Wołoszański, więc jak się domyślacie była to opowieść o historii z czasów wojny i okresu powojennego z udziałem parowozów, foto relację znajdziecie np. tu, na stronach Parowozowni Wolsztyn. Ja jednak z większym sentymentem wspominam pokaz z przed kilku lat, była po prostu piękna muzyka i kolorowe światła, bez jakiejś szczególnej opowieści, ale bardziej mi się podobał;)

Parowozy wyglądały wtedy po prostu niesamowicie! Impreza przez kilka lat się rozrosła, jest więcej wydarzeń, które jej towarzyszą i duuużo więcej ludzi, ale niestety, miejsca do podziwiania parowozów nie przybyło, co szczególnie dało się odczuć podczas wieczornego pokazu;(
Przy okazji pobytu w Wolsztynie odwiedziliśmy zoo w Poznaniu. Jak wygląda zoo każdy wie, chcę wspomnieć o nowej atrakcji - z końcem kwietnia została otworzona motylarnia. Na razie jest malutka i motyli też było nie wiele (byliśmy na drugi dzień po otworzeniu, więc dopiero się wylęgały), ale mam nadzieję, że się rozwinie, bo to niesamowite móc podziwiać takie egzotyczne piękności z bliska:


A zdarza się, że siadają na wyciągniętej dłoni;) Zdjęcia zrobiłam w innych motylarniach, bo w Poznaniu nie mieliśmy aparatu - był upał niemiłosierny i nie było chętnych do dźwigania dodatkowych ciężarów;)
Buziaki dla wytrwałych;) Tak to jest, jak w jednym poście chce się upchnąć choćby część zaległości.
Pozdrawiam;)

sobota, 28 kwietnia 2012

Pawie wachlarze i coś jeszcze...

Najpierw chcę bardzo serdecznie podziękować za wszystkie Wasze komentarze pod ostatnimi postami - jest mi ogromnie miło, że dostałam tyle ciepłych słów o moich tworkach. Chcę też przeprosić Was, że nie zostawiam śladów na Waszych blogach, ale mam ostatnio straszny niedoczas, wpadam na Wasze blogi w pośpiechu i lecę dalej, żeby chociaż zobaczyć, co fajnego pokazujecie. Teoretycznie po Wielkiej Majówce będę miała więcej swobody i mam zamiar nadrobić zaległości towarzyskie;) A tym czasem jeszcze raz dziękuję za liczne i bardzo oczekiwane odwiedziny;)
A teraz szybciutko kilka zdjęć, bo już mnie tu właściwie nie ma - w końcu długi weekend zobowiązuje;)
Kolczyki to wariacje na temat projektu Gwen Fisher zamieszczonego kilka lat temu w Beadworku. Pierwsza para jest w tonacji zielonej, wykończona kuleczkami jaspisu oraz sopelkami cyrkonii. Druga jest skromniejsza, stworzona została z samych koralików w kolorze ciężkim do określenia, czyli... ważkowym. Czy ktoś zna taki kolor? A na zakończenie będzie trzecia para, której miało nie być, ale co tam - raz kozie śmierć. No to już:



 
Po zrobieniu zdjęcia zauważyłam, że popełniłam błąd w rozłożeniu koralików, na szczęście nie na każdym zdjęciu to widać;), więc para ważkowa ma tylko jedno zdjęcie:


A teraz... same tego chciałyście - moje pierwsze i jak na razie jedyne skończone sutaszki;) Wykonane z jaspisu cesarskiego oraz fasetowanych ametystów.  Starałam się, żeby na zdjęciu było widać jak najmniej niedoróbek mojego pierwszaczka, ale wszystkich nie dało się ukryć;( Także śmiało, wystawiam się na krytykę.... możecie walić...


Na szczęście, zanim krytyka do mnie dotrze to upłynie kilka dni, bo już jestem w drodze na Paradę Parowozów do Wolsztyna! Ogromnie mnie fascynują te piękne i prawie magiczne, ogromne maszyny. Jak się nie wybieracie (żałujcie), to chociaż poszukajcie sobie relacji z wieczornego widowiska Światło, para, dźwięk. Ja z pewnością pokażę kilka swoich zdjęć, jak wrócę, bo to jest niesamowity widok;)
Pozdrawiam i życzę Wam miłego wypoczynku, zwłaszcza, że pogoda zapowiada się fantastyczna;)

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Spełniam życzenia;)

... a konkretnie jedno i tak nie do końca;) Ale przecież nie napiszę 'Spełniam jedno życzenie i tylko częściowo';))
Ale najpierw:

BARDZO, BARDZO WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE POD POPRZEDNIM POSTEM;))
Sprawiłyście mi, dziewczyny, ogromną przyjemność swoimi słowami i tak licznymi odwiedzinami;)

A teraz do tematu:) Nie mogę pozostać obojętna na głos ludu, który to lud uważa, że za rzadko puszczam nowe posty i przez to narażam go na rozczarowanie;)) No więc wzięłam się i spięłam, dzieci nie nakarmiłam, kurzu nie ogarnęłam, ale mam nowości, coby ucieszyć (mam nadzieję) Wasze oczy;)))

Pamiętacie rozetki? Jeśli nie - są tu. Tą samą metodą można też wyplatać bardziej skomplikowane wzory i coś takiego sobie planowałam, ale z realizacją jak zwykle;( Kilka tygodni temu trafiłam na blog Anabel, która co jakiś czas pokazuje te moje 'plany' w formie zrealizowanej, pozazdrościłam i w końcu się wzięłam i uplotłam;) Dodatkowej inspiracji dostarczyła mi Magdalena Marszalik, która na swoim blogu, oprócz ciekawej biżuterii, pokazała wybór trendów na nadchodzący sezon letni. Może akurat się wstrzelę?

Plecionka jest w środku lekko wypukła, ale na zdjęciach jest to prawie niewidoczne, więc musicie mi uwierzyć na słowo;)

Nie jest łatwo z trójkąta zrobić koło, ale... prawie wyszło;))

Przy pewnej dozie dobraj woli wypukłaści można dopatrzeć się tutaj - środek jest zagłębiony a po bokach są 'wałeczki'';) Czy ktoś to widzi?

Ta para, o dziwo, lepiej wyglada na zdjęciu, niż w rzeczywistości;). Wyglądają bardziej dostojnie;)) i widać trzy odcienie czerwieni.

Waga piórkowa - para waży w sumie 2 gramy!! Tonacja złoto (stare złoto)-oliwkowa, lekko piramidkowe.

Wersja 3D. Bardzo mi się podobają wszelkie przestrzenne plecionki, ale ilość czasu, jaką pochłaniają jest zdecydowanie niewspółmierna do efektu;( Ale może komuś się spodobają...

Wałeczki mają ok. 6 mm średnicy, w środku nie ma żadnych rurek, ani innych wzmonień.

Kolczyki są duże, 1, 3 i 5 para ma bok długości prawie 4 cm, pozostałe ok. 3 cm. Ale za to są leciuteńkie - waga zależy tylko od wielkości bigla i waha się od 1 do 3 gramów!

Sutaszki pokażę w bliżej nieokreślonej przyszłości, jak już odpowiednio uodpornię się na rodzaj przewidywanych komentarzy, albo jak opanuję różne sztuczki graficzne i fotograficzne, żeby znacznie poprawić rzeczywistość;))
A jeśli chcecie zobaczyć coś naprawdę niesamowitego, to zajrzyjcie na blog Nem Val i podziwiajcie - ja jestem zauroczona tą pracą;)

No to się wyeksploatowałam twórczo i postowo, więc udaję się na zasłużony odpoczynek;))
Pozdrawiam;)

środa, 11 kwietnia 2012

Mandale

Walczyłam wczoraj pół dnia ze zdjęciami kolczyków do galerii i zdecydowanie poległam;( Chyba będę musiała powtórzyć zabawę, bo zdjęcia części kolczyków w ogóle nie wyszły, a i te co pokazuję z kolorami są na bakier;( Nawet piękne słońce nie było pomocne, bo było zbyt ostre, a w cieniu konieczne było użycie lampy. Ostatecznie, po przepuszczeniu przez program graficzny wyszło tak:


12mm Rivoli Beads Crystal Vitrail Medium SF

Musiałam wymienić zdjęcia tej pary, bo jednak nie mogłam patrzeć, na poprzednią wersję;)
12mm Rivoli Beads Montana SF


Wydaje mi się, że zdjęcia poniżej wyszły dużo lepiej. Lepiej widać 'ogień' w kryształkach, a i kolory koralików bardziej odpowiadają rzeczywistości. Zdjęcia też były robione na dworze, ale światło było bardziej miękkie i właściwie obyło się bez ulepszania w komputerze. To zaległości sprzed kilku miesięcy;)


12mm Rivoli Beads Amethyst SF

14mm Rivoli Beads Violet SF

Tak przy okazji muszę przyznać, że jestem 'człowiek politechniczny' - podoba mi się to, co znam;)) Swarki, sutasz, kiedyś w ogóle do mnie nie przemawiały - teraz co raz więcej kształtów i kolorów kryształków  podoba mi się, a i pierwsze sutaszki już popełniłam;)

piątek, 6 kwietnia 2012

Świątecznie i wiosennie


Pięknych, dobrych i pogodnych Świąt Wielkanocnych Wszystkim życzę;)




Te ozdoby stworzyła moja 7,5-letnia córka na konkurs do szkoły. Prace powstawały pod nadzorem, ale wykonane były jej własnymi rączkami. Jajko dekupażowe ostatecznie nie brało udziału w konkursie, bo to jest prawdziwa wydmuszka i Pani obawiała się, że mogłoby nie dotrwać do końca konkursu;)), natomiast za jajko sznureczkowe dziecię zgarnęło pierwszą nagrodę - pęka z dumy;))
Zamiast wydmuszki na konkurs poszło jajo-karczoch, w szalonych, raczej bożonarodzeniowych niż wielkanocnych kolorach, ale autorka tak zarządziła;)


Karczoszkowi dużo brakuje do doskonałości, ale pierwsze koty za płoty;)

Pokażę Wam jeszcze jaka piękna wiosna zawitała do mojego ogrodu. Skromna, ale bardzo się cieszę, bo pierwszy raz zakwitły mi te ciemierniki. Podoba mi się ten kolor ogromnie, latam je oglądać i cieszyć się nimi, jak tylko mogę;)


A na zakończenie mam problem, może ktoś zna rozwiązanie: Nie mogę wpisywać komentarzy na Waszych blogach;( Wyrzuca mi jakiś błąd;( Brak mi cierpliwości, żeby po kilka razy powtarzać wpisywanie komentarza, więc czekam: skoro samo się zepsuło, to może samo się naprawi... Zaglądam, oglądam i podziwiam, ale śladów nie zostawiam. Chwilowo, mam nadzieję;)

Tym bardziej zatem dziękuję Wam za wszystkie komentarze, które zostawiacie, bo są dla mnie bardzo ważne;)

Pozdrawiam świątecznie i wiosennie

niedziela, 1 kwietnia 2012

Słońca i planety

Nie mam nic specjalnie nowego do pokazania - bawię się w oplatanie swarków rivoli w koronki (jak uda mi się zrobić jakieś przyzwoite zdjęcia to pokażę), mam pomysły na bransoletki z kwadratowych koralików TILA, ale na to potrzebuję ładnych paru godzin czasu;), kołaczą mi się jakieś nowe pomysły na kolczyki.... Generalnie mam więcej planów niż realizacji;)) Ale zajrzałam dziś na blog Mraugorzaty, która niechcący przypomniała mi o dawno zrobionych, a nie pokazanych kolczykach-planetkach, i tym samym przyczyniła się do powstania tego posta. Dziękuję Mraugorzato za przypomnienie - a przy okazji, kto nie zna jej prac, a lubi plecionki, niech koniecznie zajrzy;)  Jako pierwsze z serii planetarno-słonecznej powstały kolczyki z lapis lazuli, są tu klik!, a potem parę innych par, które nie doczekały się prezentacji. No to półhurt, bo to jeszcze nie wszystkie;))

Noir. Moje ulubione z czarnymi agatami, poddanymi jakimś procesom, które powodują spękanie powierzchni i odbarwienie pęknięć. Niestety w miarę użytkowania te obarwienia zniknęły i kamienie są po prostu czarne z fakturą spękanej ziemi. Ale i tak należą do moich the best;)

Verde e Oro. Serpentynity w oliwkowo-złotej oprawie, też je lubię;)

Ocra e Oro. Lapis lazuli w brązowo-złotej koronce. Seria ulubione;)

Turchese del Mare. Turkus afrykański. Muszę powtórzyć tę wersję;)
 
Verdi. Unakit + oliwkowo-złota plecionka.

Rosso. Howlit rekonstruowany w fioletach.

Morrone. Piasek pustyni w towarzystwie czekoladowych metalicznych koralików oraz złota i beżu.

Bardzo jestem ciekawa, co o nich sądzicie, zwłaszcza o tych z howlitem i piaskiem pustyni (dwa ostatnie zdjęcia), bo do tych akurat ja mam dość ambiwalentne odczucia;)
Za jakiś czas pewnie będzie kolejna porcja planetek, tym razem z koralikami magatama, a to i tak był post dla wytrwałych;)) Muszę dawkować te przyjemności;))
Miłego tygodnia;))

poniedziałek, 26 marca 2012

Srebrem owijane

Jakiś czas temu umówiłyśmy się z Marzeną z MGallery na wymiankę. Z grubsza określiłyśmy swoje preferencje, zamówione biżu zrobiłyśmy i paczuszki poleciały na wymianę. Kto nie zna prac Marzeny - niech koniecznie pędzi obejrzeć, bo są piękne i perfekcyjnie wykonane. A próbka jej talentu prezentuje się tak:

Zdjęcie autorstwa Marzeny, moje własne nie były wystarczająco dobre, żeby pokazać to cudo;)
Piękny wisior z ametystem ubranym w srebro, zawieszony na srebrnym łańcuszku z wplecionymi ametystami (nie załapał się na sesję) - możecie mi zazdrościć;) Ja już szyku zadałam - wisior wywoływał same ochy i achy;) Więcej zdjęć i opis wisiora znajdziecie tu: klik!
Oprócz umówionego dostałam jeszcze znienackowy, charakterny wisior ze srebra ozdobiony spinelem. W sam raz do swobodniejszego niezobowiązującego stroju - też bardzo mi się podoba;)

Wisior świetny, zdjęcie zdecydowanie mniej udane - to już mojego autorstwa;)
Drogą kupna wzbogaciłam się jeszcze w niesamowity wisior z ametrynem - można go podziwiać tu: klik! Muszę przyznać, że nieobca jest mi myśl o dalszej rozbudowie kolekcji prac spod znaku MGallery;)))

Te piękne cacka Marzena wymieniła na garść szklanych koralików nawleczonych na niteczkę: bransoletkę i kolczyki. Bransoleta na grubym rzemieniu, w zasugerowanych odcieniach fioletu:

Co myślicie o takim potrójnym zdjęciu? Jest czytelne? Czy lepiej byłoby zamieścić jednak 3 osobne zdjęcia?
Kolczyki, które towarzyszyły bransoletce, to plecione koronkowe obręcze w tonacji miedziano-fioletowej z malutkimi miedzianymi perełkami, pokazywałam je tu: klik!

Dodatkowo do koperty włożyłam jeszcze 2 pary kolczyków: jedną z mojej ulubionej kolekcji planetarnej - agat w fioletach, kolczyki są dwustronne, można je sobie przełożyć na biglu i nosić w wersji bardziej połyskliwej albo stonowanej:

Plecionka jest w dwóch wariantach kolorystycznych - przy odrobinie dobrej woli - różnicę widać na zdjęciu;)
I jako drobny żarcik na nadchodzące lato - kolczyki w barwach sorbetu malinowego z listkiem mięty:


Wymiankowymi prezentami jestem zachwycona - Marzenko - baaardzo dziękuję Ci  za tak piękne wisiory! Co jakiś czas zaglądam do pudełeczka i podziwiam;) I dziękuję, że tak pochlebnie piszesz o moich dziełach;))
Ach! Zapomniałabym dodać, że przesyłce znalazłam jeszcze górę słodyczy - dobry kilogram;)), ale, niestety, słodkości nie doczekały do sesji zdjęciowej;)

poniedziałek, 19 marca 2012

To i owo;)

Dziś zauważyłam, że liczydełko wskazuje ponad 10 tysięcy odsłon mojego bloga - super! Bardzo się cieszę i dziękuję Wam za wizyty i komentarze;)) I wciąż dołączają nowi Obserwatorzy, których jest mi bardzo miło widzieć w moich wirtualnych progach;) Wszystkich, i gości tylko na chwilkę, a szczególnie tych od dawna zadomowionych - zapraszam, rozgośćcie się i czujcie się swobodnie;)
Dziś mam dla Was kolczyki i ogłoszenia parafialne (uwielbiam to określenie;) )
Kolczyki troszkę nietypowe, bo wyplatane do wewnątrz obręczy i lekko wypukłe. Powstały na dużych srebrnych kołach (ok. 3,5 cm średnicy), które, już po opleceniu koralikami, okazały się nierównej średnicy;( Nierówne były wcześniej zapewne, ale dopiero po fakcie się zorientowałam;( Wada nie została usunięta, bo dziewczyna, dla której były robione zaakceptowała je takimi, jakie były, za co jestem jej bardzo wdzięczna, bo oszczędziła mi sporo pracy;)

Ciemne koraliki są tak naprawdę fioletowo-śliwkowe, opalizujące. Koła oplecione są koralikami w dosyć kontrastowych kolorach.

Wypukłość nie jest duża, ale widać ją, gdy kolczyki są w uszach.

A teraz ogłoszenia;)
Pierwsze z nich to prośba: 


Wyłączcie tą upiorną weryfikację, proszę! Nurrgula opisała jak to zrobić tu - klik! Te rozpływające się słowa zniechęcają do komentowania - wiem, moje komentarze nie są najważniejsze na świecie i możecie się bez nich obyć, ale nie tylko mnie weryfikacja irytuje. Owszem, czasem zdarzają się spamowe komentarze, ale tylko sporadycznie, a weryfikacja odstrasza stale;( 

Drugie to odrobina chwalipięctwa -  zostałam obdarzona wyróżnieniem przez Las Creaciones de Boricua - thank you;))


Nie wiem, czym sobie tym razem zasłużyłam na wyróżnienie, nie mniej miło łechce moje ego;) Zasady zapewne wymagają przekazania wyróżnienia dalej - więc kto ma ochotę bawić się dalej - proszę, niech czuje się wyróżniony. Szczęśliwie na blogu, z którego pochodzi wyróżnienie nie było opisu zasad, więc czuję się zwolniona z poszukiwania ich;) W związku z tym nie wiem - może to wyróżnienie dla najgorszego bloga roku??

A na zakończenie coś na poważnie.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Newsweek.pl
Każdy, kto choć trochę śledzi wydarzenia na świecie, wie, że w Syrii trwa wojna domowa. Jak zwykle w takich sytuacjach najbardziej cierpią cywile niezaangażowani w bezpośrednie walki. Pomoc humanitarna nie może dotrzeć do najbardziej potrzebujących w Syrii, ale organizowana jest pomoc dla uchodźców. Wsparcie organizowane jest m.in. przez Polską Akcję Humanitarną. Kto chciałby pomóc ofiarom konfliktu w Syrii odpowiednie informacje i numer konta znajdzie na stronach PAH .