środa, 7 września 2011

Co robię, gdy nic nie robię;)

Ostatnio trochę zaniedbuję zarówno koralikowanie, jak i ogólnie 'życie' blogowe. Ale mam dobre usprawiedliwienie;) W tym roku mamy podwójną premierę przedszkolno-szkolną. O ile z przedszkolem poszło gładko, bo zwyczaje w nim panujące są nam znane z poprzednich lat a przedszkolaczka jest pełna entuzjazmu i wręcz wyrywa się rano do przedszkola, to szkoła stanowi nie lada wyzwanie. Zwyczaje panujące w szkole już mnie parę razy zaskoczyły w ciągu tych kilku dni i moje odczucia, co do tej konkretnej instytucji są mocno ambiwalentne. Tak więc biegam, dokupuję różne niezbędne rzeczy i liczę, że w tym tygodniu sytuację wreszcie opanuję;) Wy też tak miałyście, albo macie w swoich szkołach?
Po drugie nabawiłam się jakichś problemów z oczami i ledwo widzę te moje 1,6 mm koraliki, więc z wyplotków nici, bo po paru minutach wszystko mi płynie przed oczami;( Podobnie przy dłuższym przebywaniu w towarzystwie monitora. Tak więc mam przymusową przerwę.
Ale nie ma tego złego... Skoro nie mogę dłubać igiełką, to wybraliśmy się podziwiać cuda techniki, czyli  żaglowce i samoloty.
W pierwszy weekend września odbył się w Gdyni zlot żaglowców The Culture 2011 Tall Ships Regatta. Piękno żaglowców urzeka mnie od dawna (pomimo, że wody boje się panicznie), więc w samochód i popędziliśmy je podziwiać. W szczególności liczyłam na zaplanowaną na poniedziałek pożegnalną paradę, ale lekko się rozczarowałam, bo słońce schowało się za chmurami i zrobiło się szaro, a sama parada była jakaś taka troszkę chaotyczna. No i nie wszystkie żaglowce szły pod żaglami;(

Jako pierwszy, w ostatnich promieniach słońca, płynął największy żaglowiec szkolny świata, rosyjski Sedov.
Paradę zamykał Dar Młodzieży.
A trochę wcześniej przeszedł jego brat bliźniak - rosyjski Mir.

Pomimo niesprzyjających warunków magia żagli działa;)

A w ostatni weekend sierpnia podziwialiśmy samoloty na Międzynarodowych Pokazach Lotniczych AIR SHOW w Radomiu. Największe wrażenie, jak zwykle, zrobiły na mnie pokazy grup akrobacyjnych.

Chorwacki zespół Wings of Storm, którego piloci latają w dowolnej pozycji;)
Włosi z zespołu Frecce TriColori

A na zakończenie zaprezentowali się Francuzi z Alpha Jet Patrouille de France, którzy na dowód swoich gorących uczuć do publiczności wykonali w powietrzu serce przebite strzałą, ale niestety nie udało się tego sfotografować;)

A wiosną warto wybrać się do Wrocławia, do Ogrodu Japońskiego. Ogród powstał na początku XX wieku na Wystawę Stulecia, ale po wystawie zostały zdemontowane elementy decydujące o jego orientalnym charakterze i aż do lat 90-tych japoński był tylko z nazwy. Następnie pod kierunkiem japońskich specjalistów ogród przeszedł gruntowną przebudowę i ponownie uzyskał japoński wygląd. Ogród został ponownie otwarty w 1999 roku. Najpiękniej wygląda oczywiście na wiosnę, kiedy kwitną rododendrony i azalie. Ale warto do niego zajrzeć o każdej porze roku.

Charakterystyczne elementy ogrodu japońskiego - woda i kamienie.
Japońska latarnia


Życie pozakoralikowe istnieje i jest całkiem atrakcyjne;)

Strasznie dłuuuuuugaśny wyszedł ten post, ale jeszcze chcę podziękować za dotychczasowe miłe słowa, które zostawiacie pod postami i wsparcie przedszkolno-szkolne;) Dzięki;))

sobota, 27 sierpnia 2011

Korale czerwone

Moje dziecko rozpoczęło zajęcia integracyjne w przedszkolu, stopniowo wchodząc w nowy etap życia, z nowymi koleżankami i kolegami, za to z możliwie małą liczbą stresów. Przedszkole zna z czasów, gdy chodziła tam jej starsza siostra, więc wie o co w tym chodzi i pędzi do przedszkola w podskokach. Stres i łezkę w oku mam ja;) Więc na otarcie tychże łez (i w celu zadania szyku wśród nowo poznanych mam, oczywiście;)) uwiłam bransoletkę, która już od dłuższego czasu chodziła mi po głowie. W rolach głównych koral w postaci ok. 6 mm wałeczków robaczywki i ok. 4 mm fasetowanych kuleczek oraz rzemień. Z egzemplarza testowego jestem zadowolona, więc znowu nadmiar zdjęć;) A wygląda to tak:





Do tego szybciutko powstały kolczyki z pokazywanej już tu serii: fasetowany onyks opleciony koralikami TOHO, no i oczywiście z koroneczką - tak, jak pisałam w poprzednim poście - teraz tak mam;) Moim zdaniem stanowią nie najgorszy duet;)


Kolczyki są dwustronne, plecionka wokół onyksu wygląda tak samo z przodu, jak i z tyłu kamienia.
 

Rzemykowa bransoletka z koralem istnieje, oczywiście, również w takiej postaci:

Zapięcie wykonane jest ze skórzanego guzika.


Okazało się, że jestem uzależniona od internetu, a w szczególności od myszkowania po Waszych blogach;) Po burzy (z niezłymi efektami wizualnymi i dźwiękowymi) zostałam pozbawiona dostępu do Sieci. Objawy odstawienne wystąpiły w całej krasie: zerkanie na drzwi, czy przyszedł ktoś, kto może JUŻ przywrócić mi dostęp do www; sprawdzanie, co chwilę czy może naprawiło się samo; nawet ciasta nie mogłam upiec, bo przepis był tylko na blogu.... No po prostu klęska;)) Na szczęście wszystko wróciło do normy i znowu mogę zarywać noce;))

Dziękuję wszystkim, którzy mnie tu odwiedzają, a szczególnie dziękuję za wszystkie komentarze. Jest to dla mnie ogrooooomnie miłe, gdy widzę nowe wpisy pod postami i zmieniające się cyferki na liczniku odwiedzin;)) Dzięki dziewczyny (a może i chłopaki?)!!

sobota, 20 sierpnia 2011

W szarościach i fioletach

Na początek jeszcze raz dziękuję wszystkim za miłe komentarze odnośnie Rozet. Nie spodziewałam się, że zrobią taką karierę;) No i teraz mam ból głowy, co pokazać, żeby choć częściowo dorównało Rozetom, szczególnie, że zajmuję się głównie robieniem kolejnych Rozet i rzemykowych bransolet;))
No, ale wracając do tematu - ponieważ lato mamy upalne, to na ochłodę coś w zimowej tonacji;) Może tą metodą da się jeszcze trochę pozaklinać rzeczywistość;)
Przyznaję się, że ostatnio coraz bardziej podobają mi się różne koroneczki, falbaneczki, zwiewności i delikatności. Na swój użytek nazywam to amerykanizacją gustu. Na zdjęciach próbka tego trendu, a w robocie są kolejne koronkowo-falbankowe twory. Tu kolczyki z rivoli w kolorze Foiled Crystal oraz fasetowanych kul onyksu w otoczeniu szarości i fioletów.


Przód i tył kolczyka
Taki był pierwotny zamysł, ale potem sprawy lekko wymknęły się spod kontroli, co widać powyżej;)


Oprawa onyksu z pierwszego zdjęcia troszkę różni się od tego, co jest na dwóch pozostałych zdjęciach, choć słabo to widać;(

Kolczyki z onyksem w rzeczywistości wyglądają naprawdę fajnie, powiedziałabym nawet, że elegancko, ale na zdjęciach wyszły jakoś tak niespecjalnie. A sesja była długa i w kilku podejściach;) Może zdjęcia nie wyszły tak jak trzeba, bo użyłam niefotogenicznych, czyli półprzejrzystych koralików? No bo przecież nie napiszę, że zdolności brak;))

No i na zakończenie chcę ogłosić publicznie, że przypadła mi nagroda pocieszenia w candy u Jomo z Domu pod Dobrą Nowiną;) Nagroda świetna, bardzo mnie ucieszyła i dziękuję Organizatorce za szczodrość;))

wtorek, 9 sierpnia 2011

Kwiatowo, kolorowo

Przyszedł sierpień i zaczęła się jesień, w każdym razie moim zdaniem;) Sierpień pozbawia złudzeń i odbiera nadzieję, że: przyjdzie lato, bo ono już się kończy; zakwitną kwiaty, bo właściwie wszystkie moje ulubione już przekwitły; zrobię to, czego nie zrobiłam, no bo rok już się kończy, więc kiedy? Generalnie nadciąga listopad i jesienna depresja;) A poza tym wiję sobie różne koralikowe dłubanki, które nie chcą się same skończyć, to po pierwsze, a po drugie są niefotogeniczne, więc nie ma co pokazać;(
Ale zawsze można liczyć na przyjaciół, co pomogą;) Kilka dni temu robiłam kolczyki, które miały być prezentem dla kogoś mi nieznanego, a bliskiego osobie zamawiającej. Kolczyki spodobały się (cieszę się!), a że osoba obdarowana lubi nosić komplety, to powstał jeszcze wisiorek i z rozpędu bransoletka. Mam nadzieję, że też się spodobają;) Ten motyw, jako kolczyki, już jakiś czas temu pokazywałam, ale teraz powstał cały komplet, który jest bardzo radosny i optymistyczny, a w dodatku znakomicie poprawił mi humor, więc jest powód, żeby pokazać go jeszcze raz;)



 
Wzór jest bardzo fajny, jakby dwuwarstwowy, bo wewnętrzny okrąg/kwiatek jest lekko wyniesiony nad zewnętrzny okrąg. Niestety nie wymyśliłam go;(, pochodzi z jakiegoś pisma typu Beadwork (kompletnie nie pamiętam, gdzie go widziałam) i nawet ostatnio go szukałam, ale oczywiście nie udało się;( W oryginale miał dosyć skomplikowaną 'technologię' powstawania, bo najpierw powstawały 4-elementowe części składowe, które następnie trzeba było połączyć. Ale po paru próbach okazało się, że da się go też zrobić jednym 'ciągiem'. Aczkolwiek odpowiednie napięcie nici i sztywność całości łatwiej chyba jest uzyskać wg oryginalnej instrukcji.

No i najważniejsze: bardzo dziękuję wszystkim, którzy mnie tu odwiedzają, a w szczególności tym z Was, które zostawiają komentarze (tak miłe) i zapisały się do klubiku stałych gości:)) Ogromnie cieszą mnie te odwiedziny, wszak to jest cały sens tej roboty, że budzi czyjeś zainteresowanie. Wielkie dzięki raz jeszcze;))

środa, 27 lipca 2011

Plecione rozety

Strasznie jestem dumna ze swojego dzieła;)) Nie jest ono tak do końca moje - wykorzystałam wzór opublikowany przez Sue Maguire. Lekko go dostosowałam do swoich potrzeb, pokolorowałam po swojemu, i oto jest... A jako się rzekło jestem z efektów zadowolona, to i zdjęć nadmiar;)




 


Do czego może się przydać szklanka;) Wiem, wiem - wszyscy o tym wiedzą;))

Ta zostaje ze mną;)
Bransoletki i kolczyki są leciutkie - najwięcej ważą bigle i toggle;) W robocie były koraliki TOHO Treasure.

P.S. Podpowiedzcie, proszę, gdzie szukać informacji o komponowaniu zdjęć w poście? Jak to zrobić, żeby było tak jak ja chcę, a nie według widzi-mi-się Bloggera?

sobota, 23 lipca 2011

Pomoc dla Afryki

Czarna Afryka - dla mnie miejsce niemalże magiczne, przyciągające jak magnes. Olśniewające kolory kwiatów, niesamowite baobaby, zwierzęta, krajobrazy, tradycyjne kultury plemienne - piękna, barwna mieszanka, która w mojej wyobraźni tworzy sielankowy obraz Afryki.


Jednakże to tylko jedno oblicze Afryki, to piękniejsze, otoczone aurą egzotyki, będące co najwyżej celem wymarzonych podróży. Jest też inna Afryka: biedy, konfliktów, głodu, cierpiących ludzi, ginących zwierząt. Afryka, która nie poradzi sobie bez pomocy. I nie potrafię zrozumieć aroganckich wypowiedzi zamieszczanych na różnych forach w stylu: po co oni mają tyle dzieci, skoro nie mają z czego i gdzie żyć. Bo moim zdaniem, do wielu nieszczęść Afryki przyczynili się jej biali zdobywcy, kolonizatorzy, czy nawet ci, który w dobrej wierze wprowadzali kulturę obcą Afrykańczykom.
Polska Akcja Humanitarna, w obliczu klęski głodu, ogłoszonej oficjalnie przez ONZ, prowadzi zbiórkę pieniędzy przeznaczonych na pomoc humanitarną dla mieszkańców Afryki Wschodniej, w szczególności Etiopii i Somalii. Zajrzyjcie, proszę, na strony PAH-u tutaj. Może i Wy zdecydujecie się na gest solidarności z Afrykańczykami.

Dzisiaj przygnębiło mnie jeszcze jedno wydarzenie: zamachy w Norwegii. Śmierć i ból zadane rzekomo w imię boga. A właściwie w imię ślepego posłuszeństwa jakimś ideologom, którzy pragną władzy. Wiem, że to duże uproszczenie. Uważam też za tchórzostwo ataki na zwykłych ludzi, bo tak jest łatwiej, niż walczyć z regularnym wojskiem, czy otoczonymi ochroną decydentami, których uważa się za wrogów.

Pozdrawiam wszystkich, którzy tu do mnie zaglądają, a w szczególności osoby, które zechcą wesprzeć PAH;-)

P.S. Wiemy już teraz, że nie potwierdziły się początkowe podejrzenia, co do powodów, jak i sprawców zamachu w Norwegii. Nie mniej prawda jest chyba jeszcze bardziej przerażająca. To był miły, spokojny człowiek. Jak większość z nas...

poniedziałek, 18 lipca 2011

Rivoli w koronce

Generalnie kryształki Swarovskiego niezbyt mi się podobają, ot połyskliwe szkiełka;-) Jednakże owinięte, omotane w oprawy z różnych materiałów nabierają życia. Oprawy frywolitkowe, ze srebra, w towarzystwie minerałów... Ja próbuję swoich sił z rivoli w oprawie z miniaturowych  koralików.
Poniżej rivoli 12 mm w kolorze Foiled Olivine w delikatnej koronkowej oprawie z TOHO. Użyłam koralików rozmiar 11 i 15 w różnych odcieniach zieleni z kontrastującym czerwonym akcentem. Do tego typu oprawy, moim zdaniem, najlepiej pasują eleganckie bigle angielskie.

Uparłam się, żeby zrobić zdjęcie na dworze i w dodatku kolczykom na czymś wiszącym, bo w tedy światło słoneczne ładniej wydobywa kolory i z koralików i z rivoli, szczególnie ten czerwony płomień w głębi kryształów. Niestety gałązki nie chcą rosnąć poziomo, wieje wiatr, a tło nie chce być neutralne;-) Na takie okazje chyba muszę sfabrykować jakiś stojaczek, który przynajmniej będzie miał poziomy pręcik do zawieszania kolczyków.
Rivoli z przodu i tyłu.












Ostatnio oglądałam swojego bloga na nieswoim komputerze. Niestety, zdjęcia nie miały takich głębokich kolorów jak na moim monitorze. Niby to oczywiste i wszyscy wiedzą, że barwy zależą od ustawień monitora, ale cała moja robota z wyborem zdjęć jak najlepiej oddających rzeczywiste kolory idzie na marne;-(
To taka głęboka refleksja na zakończenie dzisiejszego dnia;-))

środa, 13 lipca 2011

Letnie rzemyki

Bardzo lubię te bransoletki, więc je ciągle pokazuję;) Nie ma w tym już odkrywania Ameryki, ale cieszy mnie każdy udany egzemplarz. Niektóre wyglądają nadspodziewanie ładnie w porównaniu z surowym sznurem kamieni, z którego powstały:) Poniżej trzy bardzo letnie zestawienia, bo pomimo, że z pogodą bywa różnie, to lato trwa w najlepsze i słońce w końcu osuszy te kałuże;))

Kuleczki sodalitu w ładnym niebieskim wybarwieniu. Kuleczki są niezbyt duże, więc słońce przechodząc przez nie pięknie wydobywa kolor kamieni. Zdjęcia nie do końca oddają efekt przeświecania światła.   
Kuleczki ametystu w bardzo jasnym wybarwieniu. To jest właśnie jeden z tych przypadków, kiedy to niepozornie wyglądające kamienie nabierają urody po zapleceniu na rzemień. Bransoletka wyszła bardzo delikatna, chętnie bym ją sobie zostawiła, ale niestety… ;)

Kryształ górski spękany. Na pęknięciach kamieni promienie słoneczne rozszczepiają się jak w pryzmacie. Bardzo fajny efekt, ale zupełnie nie fotogeniczny;)

wtorek, 12 lipca 2011

Perłowe monetki

Na rzemyk dają się zapleść także niezbyt duże monety/pastylki. Pomimo, że wydaje się, iż jest to robota łatwa i szybka (też tak myślałam, zanim zrobiłam pierwszą:-) ), to niestety użycie pastylek wymaga więcej uwagi i zręczności niż zaplecenie bransoletki z kuleczek, kostek i oliwek i co tam jeszcze mi się udało nawinąć;). Te prezentowane poniżej zostały wyplecione z pastylek barwionej masy perłowej. Monety są zaplecione dość luźno, mogą obracać się wokół własnej osi. Można sobie wybrać ładniejszą stronę;)


  
Bransoletka z monet barwionej masy perłowej. Średnica pastylki ok.1,5 cm, kolor cytrynowy z refleksami różu, zieleni, niebieskiego. Zapięcie z plastikowego guzika świetnie udającego gnieciony metal.

















 

Te monetki mają średnicę ok. 1,2 cm, kolor łososiowy z refleksami różu, pomarańczu, fioletu, niebieskiego i zieleni. Zapięcie także z plastiku bardzo dobrze imitującego stare srebro.

wtorek, 5 lipca 2011

Wianek

To jeden z moich ulubionych wzorów. Znalazłam go kiedyś w archiwalnym numerze Beadwork i na swój własny użytek nazwałam 'Wiankiem'. Oryginalny projekt zakłada wykonanie wzoru dwustronnie (z dwóch identycznych warstw tworzących przód i tył) oraz z wykorzystaniem 9 kuleczek w wewnętrznym okręgu. Wydaje mi się, że 'Wianki' - kolczyki wykonane w pełnej wersji byłyby ciężkie i dlatego zrobiłam tylko jedną warstwę i ograniczyłam liczbę kuleczek do 7.  Niestety, żebym nie wiem jak się starała, 'Wianki' nie wychodzą mi tak zwarte jak te z Beadworka, ale ćwiczę pilnie;)
Te, które tutaj przedstawiam, wykonane są z malutkich fasetowanych kuleczek jadeitu w czerwono-wiśniowym kolorze oraz 2-mm kuleczek srebra i koralików TOHO Trans Rainbow Frosted Smoky Topaz w rozmiarze 11. Określenie barwy koralików TOHO nie jest łatwe;), bo mienią się różnymi kolorami, ale generalnie są w tonacji fioletowej z zielono-niebiesko-złotymi refleksami. Koła mają ok. 2,5 cm średnicy, bigle - srebro pr. 925.

Lubię robić zdjęcia w różnych dziwnych, jak na biżuterię, miejscach;) Na tym, kolczyki dostały czuprynkę z kwiatów żylistka;)

A w całości wyglądają tak;)

W następnej wersji 'Wianki' będą miały żywsze kolory. Aż się prosi, żeby do tych czerwonych jadeitów dodać jakiś zielony akcent. A może w jeszcze innym kolorze?