czwartek, 30 sierpnia 2012

Pamiątka z wakacji;)

Do zrobienia bransoletki z kostek Tila zbierałam się dobre pół roku, jak nie dłużej;) W głowie mam jeszcze kilka takich 'błyskawicznych' projektów. Kiedyś pewnie powstaną;)
Pamiątka z wakacji, bo ta bransoletka też powstała na plaży;)) Nie mam żadnego specjalnego ustrojstwa do transportu koralików i pracy w terenie - w tej roli sprawdza się tekturowe pudełko i jego pokrywka, która na czas 'robót', po wyścieleniu specjalną matą, staje się podręcznym stolikiem. Jakby ktoś pytał;)
Pomysł na taką bransoletkę miałam nie tylko ja, niestety;( W ubiegłym tygodniu, na jednym z podglądanych blogów, nawet znalazłam tutorial jak takie coś wypleść. Ja troszkę sobie utrudniłam zadanie, bo nie chciałam, żeby było widać nitkę na brzegach bransoletki i plotłam ją wzdłuż. W poprzek jest szybciej i prościej, ale za to u mnie nie ma widocznych nitek;) Ale ewentualną następną zrobię już poprzek;))


 Bransoletka jest fajna, lejąca, miękko układa się na nadgarstku.

Zapięcie jest metalowe, magnetyczne. Jaka szkoda, że oczka z zapięcia nie chciały się dostosować do moich oczekiwać i ulokować się w tych miejscach, co sobie zaplanowałam. I w ogóle jest ich o jedno za dużo:) Same problemy;))

Tila mają pewną, niewielką, możliwość poruszania się, co powoduje, że są w różnych płaszczyznach względem siebie i różnie odbijają światło, więc bransoletka mieni się i połyskuje w zupełnie nieprzewidywalny sposób.
Z resztek kosteczek miałam zamiar zrobić sobie pierścionek, ale zanim powstał wakacje się skończyły i pierścionek należy już do grona projektów 'błyskawicznych' z odroczoną realizacją;)

A tak przy okazji - ile czasu zajmuje Wam powrót do codzienności po jakiejś dłuższej przerwie? Mi średnio ok. 2 tygodni, wiec jeszcze żyję na 'minusie' organizacyjnym;) Zawsze mam nadzieję, że w ciągu kilku dni wszystko się wyrówna, ale najczęściej jest tak, że pewne plany, zadania, projekty wpadają do czarnej dziury pt. 'niepilne' i już tam zostają na wieki;) Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tak ma - będzie mi raźniej;)

Dziękuję za opinie pod poprzednim postem;) Ażurowe plecionki bardzo mi się spodobały i mam nadzieję, że jeszcze coś fajnego uda mi się wymyślić na ten temat.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Pajęczynka

Podróże zakończone, skóra tu i ówdzie podpieczona;) można wrócić do codziennych zajęć.
Wrzucam dużo zdjęć, a na nich wspomnienia z wakacji. Oczywiście rękodzielnicze wspomnienia, no bo co innego można robić na plaży niż leniwie wyplatać koraliki;)? Bransoletka została zrobiona na podstawie wzoru Marcii Abney (Beadwork). Jest bardzo delikatna, koronkowa, jak pajęczynka właśnie. Taka na bardziej uroczyste okazje. Powstawała nieśpiesznie, w końcu to były wakacje, ale ładnych kilka godzin trwało zanim się zmaterializowała;) Tonacja jest ogólnie granatowa, wykorzystałam matowe Miyuki w rozmiarze 11 i metalizowane 15 TOHO. Z góry uprzedzam, że zdjęcia nienajlepsze, bo 15 są bardzo błyszczące i aparat (bo przecież nie ja;) ) nie radził sobie z ustawieniem ostrości i koloru.




Tak wygląda zapięcie. Wbrew pozorom dobrze trzyma, wszystkie codzienne czynności przetrwało bez rozpięcia, więc na większe wyjście pewnie też się sprawdzi;)
Powstanie jeszcze w przynajmniej jednej wersji kolorystycznej, czarno-srebrnej, jak oryginał, bo pomimo kilku prób kolorystycznych, chyba w oryginale jednak wygląda najlepiej. Ale oczywiście trochę to potrwa, zanim znów zabiorę się za ten wzór i sprawdzę doświadczalnie w całości;) Do bransoletki wyplotłam też kolczyki, starałam się, żeby pasowały, więc było kilka prób, ostatecznie wyglądają tak:



Na tej samej bazie kombinowałam też inne rozwiązania, fajnie wyszły jeszcze takie prawie koła:



Która wersja kolczyków Waszym zdaniem lepiej pasuje do bransoletki? Pomijając oczywiście kolorystykę, bo przy kolejnej próbie już nie mogłam patrzeć na granaty;)

Wiecie, że byłam na urlopie na Ukrainie, ostatecznie dotarliśmy aż do Odessy i ciepłego Morza Czarnego. Mam bardzo pozytywne wrażenia z wyjazdu, właściwie to polecam ten kierunek na wakacje. Zdjęć nie będę wrzucać, bo można wiele znaleźć w sieci. Nie wiem, z czym Wam kojarzy się Ukraina, ja miałam różne wyobrażenia, ale nigdy nie myślałam, że jest to kraina... pól słonecznikowych. Po horyzont!


Generalnie krajobrazy są bardzo przyjemne dla oka, szerokie perspektywy, rozległe widoki albo sfałdowane, morenowe (?) wzniesienia. I góry - niezbyt wysokie, ale malownicze. Tylko ta bezładna zabudowa trochę psuje klimat. No i przemieszczając się po bocznych drogach na Ukrainie postanowiłam nie narzekać na nasze - tam to dopiero są ubytki nawierzchni:) Choć są wyjątki -  drogi typu ekspresowych są naprawdę niezłe i jeździ się po nich szybciej i wygodniej niż po wielu naszych. Jakoś tak nie ma co chwilę ograniczeń do 50 km;) Jakby ktoś chciał odrobinę szczegółów zapraszam na maila;)

Dziękuję bardzo za tak dużo miłych komentarzy pod poprzednim postem i a'propos dyplomu i bransoletek - jest mi baaaardzo miło;) Jeszcze raz dziękuję - może zacznę nowe studia, żeby potem znowu poczytać miłe wpisy;))

wtorek, 7 sierpnia 2012

Hurrra! Udało się;)

Udało mi się w wreszcie zakończyć moją pracę i nawet ją obronić;) Od 3 sierpnia mogę się chwalić dyplomem ukończenia studiów podyplomowych z zakresu systemów informacji przestrzennej, czyli GIS. Bardzo się cieszę - taki mały sukcesik i poczucie dysponowania z nagła nieograniczoną ilością czasu na koraliki;))
Sukces świętuję na urlopie, właściwie bez dostępu do sieci, ale dziś się podłączyłam i daję chwilowy upust swojemu uzależnienu blogowo-sieciowemu, między jednym zwiedzaniem a drugim;) Dziś w programie Kamieniec Podolski - jest nieludzko gorąco, dobrze, że nie wiem ile jest stopni. W tym przypadku niewiedza pomaga;) Powiem tylko, że Kamieniec (Stare Miasto i zamek) zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, jest ładnie oświetlony w nocy, a i w dzień też jest co oglądać.

Do ozdoby postu dwie bardzo letnie bransolety - wszystko o nich wiadomo z moich wcześniejszych produkcji, ale bardzo mi się podoba ich kolorystyka, więc oto są:




Bransolety są przewidziane do noszenia razem, rzemień jest w trudnym do określenia kolorze żółto-zielonym, ale przy panujących za oknem upałach kojarzy mi się z lekkimi i orzeźwiającymi sorbetami, np. winogronowym, więc nie odmówię sobie i takiej ochłody;) Ciekawa jestem, jak Wam się wyświetlają kolory, bo ja znów korzystam z nieswojego komputera i u mnie są zgaszone, a nie żywe, jak w rzeczywistości.

Na zakończenie mała reklama akcji recyklingowej na blogu Asia-majstruje, czyli podaruj nowe życie starym, zapomnianym przydasiom;) Zabawa z nagrodami;)

Korzystając z przedłużającej się sjesty pędzę zobaczyć, co tam u Was słychać, bo nie wiem, kiedy znowu dopadnę jakiś punkt z dostępem do sieci;)
Pozdrawiam gorąco;))

piątek, 27 lipca 2012

Na ślub i wesele

Nie, nie będzie w bieli;) Pokażę Wam kompleciki, które zdobiły Panie na dwóch różnych imprezach.
Zostałam poproszona o zrobienie bransoletki do takich kolczyków. Moje ulubione planetki z lapis lazuli ubranego w koronkę w beżowo-złotej tonacji. Komplet miał zdobić, o ile się nie mylę, mamę Panny Młodej. Bransoletka miała być w kolorze granatowym, pasująca do kolczyków. Powstała plecionka w kształcie kwiatu z Rivoli Montana i kul lapis lazuli, umocowana na wstędze wyplecionej z koralików TOHO w pięknym, głębokim granatowym kolorze.

Kwiat-mandala zdobiący bransoletę.

Bransoletka zapinana jest na zapięcie szufladowe. Kolor koralików, z których została wypleciona baza bransoletki w rzeczywistości jest ciemniejszy, głebszy, ale teraz troszkę go rozjaśniłam w programie graficznym, żeby uwidocznić zdobiący bransoletkę pleciony kwiat.
Kwiat ma ok. 4 cm średnicy. Miałam bardzo mało czasu na zrobienie bransoletki, więc ozdoba została wypleciona na wzór wcześniej już tu pokazywanego medalionu z sokolego oka, do którego tutka znalazłam kiedyś w sieci, ale nie umiem go znaleźć ponownie. W każdym razie plecionki są podobne zrobione. W razie gdyby ktoś chciał trzeci taki wisior, to znowu będę musiała wymyślić, jak to zostało zrobione;) Ostatecznie, bransoletka wyglądała jeszcze inaczej - kwiat stał się broszką zdobiącą suknię, a bransoletka pozostała bez ozdób, sama wstęga miękko układająca się na nadgarstku. Komplet innym uczestniczkom przyjęcia weselnego podobno bardzo się podobał. Cieszę się;)

A teraz komplecik, który zdobił Pannę Młodą;) Kilka miesięcy temu pewna Pani poprosiła o dorobienie wisiorka do kolczyków, które wcześniej u mnie wypatrzyła. Też planetki, też z lapis lazuli, ale tym razem w oplocie w tonacji fioletowo-beżowej. Komplecik zrobiłam i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu dowiedziałam się, że jest przeznaczony na biżuterię ślubną. Wbiło mnie to w dumę;), w końcu jest tyle pięknej ślubnej biżuterii, i straaasznie byłam ciekawa, jak będzie wyglądała suknia. Niedawno dostałam zdjęcie Panny Młodej, ze zgodą na publikację, więc z wielką przyjemnością to czynię:

Autorką zdjęcia jest pani Magdalena Pierzgała, na potrzeby zamieszczenia na blogu zdjęcie przycięłam i zmniejszyłam jego rozdzielczość.

Podoba Wam się ta stylizacja? Mi ogromnie;) Uważam, że biżuteria świetnie współgra z suknią, a całość jest bardzo stylowa i niebanalna;) Nieskromnie dodam, że wiem, iż komplet zrobił furorę wśród gości;) Bardzo dziękuję Młodej Parze za udostępnienie zdjęcia i życzę duuużo szczęścia;)

A komplecik wyglądał tak:


Kolekcja planetek opiera się na tym samym schemacie wyplatania, ale nawet drobna zmiana koloru użytych koralików powoduje, że za każdym razem powstaje zupełnie inna planeta;) Jak choćby w tym poście - lapis w dwóch odsłonach barwnych, za każdym razem ma zupełnie inny charakter. Bardzo lubię oplatać kamienie w ten sposób;)

I z zupełnie innej beczki: lubicie? Takie osobiście wyhodowane, pachnące, nagrzane słońcem?

Ja uwielbiam! Pierwsze były już dwa tygodnie temu, a teraz prawie codziennie pochłaniam ogromniastą porcję sałatki pomidorowej, a jak już w końcu znudzi mi się sałatka to będzie pachnące leczo, a na zakończenie sezonu zupa ze świeżych pomidorów;) A potem powtórzę za Kabaretem Starszych Panów - Adios, pomidory, adios, ulubione ...

U mnie piękne słoneczko, ale nie dla mnie;( Meczę się okrutnie z tekstem, ale jest nadzieja na szczęśliwe zakończenie. I wtedy, wreszcie, też mam zamiar wygrzewać się w ciepłych promieniach, łapać opaleniznę i dopieszczać moją ciepłolubną, afrykańską naturę;)
Miłego dnia!

piątek, 20 lipca 2012

Mewa i zabawy blogowe

Miał być post plotkowy ale dopchały się kamienie;) Plecionki będą musiały poczekać, choć świerzbią mnie paluszki, żeby już pokazać pewien komplecik w bieli;)
Wczoraj powstała bransoletka z kamieniami w roli głównej - labradorytem i ... no właśnie, tu mam problem: akwamaryn to czy amazonit? Fakturę gdzieś mam, kiedyś ją znajdę i będę wiedziała, ale może ktoś z Was rozpozna, co to jest, na podstawie zdjęcia? Po pamięci mi się błąka, że to akwamaryn.

Bransoletka jest prosta, żadnych kombinacji, ale wyszła bardzo efektowna. Delikatna, letnia, na spacer plażą... 'Mewa' się nazywa;)




Świetnie układa się na ręku, bo dość ciężkie zapięcie ją obciąża i powoduje taką fajną plastyczność. Nie umiem tego lepiej wytłumaczyć, a obrazującego zjawisko zdjęcia sama sobie nie dałam rady zrobić;) Zapięcie przeleżało blisko rok, było kilka pomysłów na nie, ale ciągle to nie było to. I w końcu doczekało się. Bransoletka po prostu zauroczyła mnie;)) Wiem, wiem, samochwała w koncie stała...

Korzystam już z mojego prawdziwego, czyli stacjonarnego;) komputera, więc mam możliwość wywiązać się z zabaw, do których zostałam zaproszona. Najpierw jeszcze raz chciałam podziękować za wyróżnienie,

które dostałam od Świdrygałki  za wspólne upodobanie do minerałów;) Na blogu Świdrygałki jest wiele, wiele pięknej biżuterii, wykonywanej klasyczną techniką, ale za to z zupełnie wyjątkową duszą;) A oprócz biżuterii do podziwiania są ręcznie robione kartki w technice scrapbooking (mam nadzieję, że to właściwa nazwa). Wyróżnienie wiąże się z koniecznością zdradzenia 5 rzeczy, które się kocha i 5 rzeczy, które się lubi. Na pierwszą część zadania moja odpowiedź będzie ogólna, bo same/i wiecie jak trudno jest ubrać w słowa takie uczucia. Troszkę wykręcę się piosenką Edyty Geppert: Oh, życie kocham cię nad życie - to mój klimat;) Pamiętacie to jeszcze? A co lubię - tu już łatwo, a może trudno, bo lista na pewno byłaby dłuższa, gdybym chciała wymienić wszystko, no to lecimy:
- plaże nad Bałtykiem (sezon letni - tęskni mi się;),
- niemieckie autostrady - mam ciężką nogę i nie mam gdzie się wyszaleć;),
- mieć różne ładne przedmioty - nie koniecznie używać, ale właśnie mieć i podziwiać,
- dłubać w moich koralikach (oczywiście!) a potem zadręczać wszystkich, czy ładne;),
- słońce i ciepełko (ale nie upały) - na moim przykładzie wyraźnie widać, że ludzkość wywodzi się z Afryki;).
No i dorzucę extra: lubię być w drodze, w podróży, w nowych miejscach, ale nie znoszę się pakować;)
Powinnam teraz wyznaczyć 5 innych blogów, ale byłoby mi bardzo trudno wybrać, spośród tych, które znam, które odwiedzam i których autorzy mnie odwiedzają, więc może niech wyróżnienie powędruje do 5 pierwszych osób, które zostawią komentarz i które będą chciały je przyjąć. Może tak być?

Przyszedł też czas (wreszcie) na zabawę w pytania u kolczyk.wisiorek

Pytania od kolczyk.wisiorek są następujące (dostałam dyspensę - nie muszę odpowiadać na wszystkie pytania, kto ciekaw, co pominęłam może zajrzeć do autorki;):
* Do końca życia codziennie z jedną piosenką czy do końca już żadnej? ŻADNEJ
* Ginekolog czy dentysta?  DENTYSTA
* pstrokate ściany każda w 10 kolorach czy totalna biel? JEDNO POMIESZCZENIE PSTROKATE, DRUGIE BIAŁE;)
* Stare dobre czasy czy świat z netem i blogami:) ? COŚ POMIĘDZY TYMI ŚWIATAMI
* szczureczek czy pajączek, a może nietoperzyk ? :D (oczywiście sam na sam i w ciemnościach) NIETOPERZYK, ale niech lata wysoko;)
* Sama w nocy przez cmentarz czy sama w nocy przez podłą dzielnicę? PODŁA DZIELNICA
* Praca za barem czy praca za biurkiem? ZA BIURKIEM - długie stanie jest dla mnie kłopotliwe
* Pryszcz na czole czy na tylku? (oczywiście podczas gorącej randki) :D NA CZOLE - lubię wygodnie siedzieć;)
* A na koniec zagadka... Po czym Eskimosi poznają, że jest na prawdę siarczysty mróz? tylko nie oszukiwać i googla nie pytać :D ZAMARZAJĄ IM ZAWIASY W IGLOO;)
Zabawa po znanych mi blogach przetoczyła się z miesiąc temu, więc odpuszczę sobie zadawanie pytań i dręczenie Was takimi odgrzewanymi kotletami. Ale gdyby ktoś bardzo chciał to służę;) Zostawię Wam tylko jedno pytanie, bo bardzo je lubię: skrzydełko, czy nóżka?

Pozdrawiam Was serdecznie, bardzo się cieszę, że zaglądacie;) Ja jeszcze przez dwa tygodnie będę się zmagać z oporną materią (co to miałam skończyć do kwietnia, potem do czerwca, itd.;(( ), a potem wreszcie będę wolnym człowiekiem. Już się nie mogę doczekać...

piątek, 13 lipca 2012

Klasycznie w czerni i chwalipięctwo;)

Dziś nie mogę się zwyczajowo rozpisywać, bo chwilowo korzystam z laptopa, które to urządzenie nie jest ze mną zaprzyjaźnione, żeby nie powiedzieć, że to ja jestem na nie oporna;)
Zostałam poproszona o zrobienie bransoletki pasującej do takich, a w każdym razie bardzo podobnych, kolczyków. Ostatecznie zrealizowana została ta wersja:


Czerń, srebro, hematyt i róż - tak wygląda ładnych kilka godzin mojego życia;) Czy taka koralikowa bransoletka podpada pod kategorię "biżuteria klasyczna"? No, może dobór kolorów usprawiedliwiłby tę tezę...

Mam jeszcze zaległości towarzyskie do nadrobienia, ale ponieważ nie mam chwilowo mojego prawdziwego;) komputera to tylko w skrócie pochwalę się wyróżnieniem od Świdrygałki - bardzo mi miło z tego powodu - dziękuję - więcej napiszę, jak już wszystko wróci w utarte koleiny. Pamiętam też o zaległej zabawie u kolczyk.wisiorek - nabiera mocy urzędowej;)

Dziękuję za odwiedziny i komentarze - sprawiają mi wielką przyjemność;)

środa, 4 lipca 2012

Agat w roli głównej

Fajnie a jednocześnie trudno jest robić coś na specjalne zamówienie, a jeszcze trudniej dla osoby, którą znam osobiście. Ale dzięki temu co jakiś czas robię coś, za co jeszcze długo bym się nie zabrała. W ten sposób powstał wisior w technice haftu koralikowego z agatem w roli głównej. Dziękuję, Aniu!


Wisior miał być prosty i elegancki a jego główną ozdobą i najważniejszym elementem - agat, właściwie bez dodatkowych zdobień.


Z kamieniem było trochę zachodu, bo wisior musiał pasować do popełnionych wcześniej kolczyków z żółtych agatów, kupionych wiele miesięcy temu.


Agaty w kolczykach są po prostu żółte, natomiast agat w wisiorze jest zdecydowanie brązowy. Kupowanie przez internet ma również i tę wadę, że nigdy tak naprawdę nie wiem, jakie są prawdziwe kolory kamieni, koralików czy innych zamawianych półproduktów, co wynika choćby z ustawień monitora no i nie da się porównać kolorów różnych produktów;( Na szczęście kolorystyka kaboszonu była zbliżona i wisior został zaakceptowany, a mi ta praca sprawiła sporo radości i satysfakcji, że wreszcie zrobiłam coś w technice haftu koralikowego i wyszło nienajgorzej. W każdym razie mi się podoba;)
Pozdrawiam;)

środa, 27 czerwca 2012

Czerwień

Strasznie dziś zmarzłam - co to za lato?? Na weekend zapowiadane są upały - a nie byłoby lepiej, gdyby latem było po prostu ciepło, stale, bez tej huśtawki temperatur?
Na razie na rozgrzewkę i dla dodania energii troszkę czerwieni. Pamiętacie jeszcze szaleństwo fazy grupowej EURO? Mecz Polska - Rosja miałam oglądać w czymś w rodzaju Strefy Kibica, więc zaplanowałam sobie zrobienie jakichś czerwonych dodatków do białego t-shirtu. Niestety awaria instalacji (mały wężyk, który sobie pękł w ścianie) spowodowała, że moje plany odpłynęły daleko, razem z hektolitrami wody, które na mój rachunek nawodniły ściany;( Ale czerwienie w końcu powstały. Bransoletka i kolczyki, o takie:


Bransoletka kojarzy mi się bardzo afrykańsko, ze stadami zebr i czerwoną wysuszoną ziemią;)


Kolczyki powstały na bazie kryształów Swarovskiego Rivoli Padparadscha. Bardzo fajny kolor, ale kto wymyślił tę nazwę?

I jeszcze pochwalę się moimi wyczynami cukierniczymi, też w czerwonej szacie;) 


Tarta z truskawkami i Creme Patissiere, wyszła niezła jak na pierwszy raz, ale jeszcze muszę nad nią troszkę popracować, bo krem nie osiągnął właściwej konsystencji. Propozycja powyższa dość szlachetna, ale to dopiero jest arystokracja - UWAGA! - przedstawiam - MOJA pierwsza PAVLOWA!


Wydawało mi się, że tort bezowy jest strasznie skomplikowany do zrobienia, a efekt bardzo zawodny, a tu taka niespodzianka - nie dość, że przepis na bezę Pavlowej okazał się prosty, to jeszcze wszystko się udało. A smak... Mmm, poezja;)))) No musiałam się pochwalić, taka radość pierwszaka;) Oba przepisy pochodzą z bloga Kass Smaki i aromaty. Bardzo tam smakowicie...

piątek, 15 czerwca 2012

Wymianki raz jeszcze

Kolejny post z serii zaległości:) Tym razem miałam przyjemność wymienić się z dudqą oraz Laurą. Wymianki zakończyły się już jakiś czas temu, przepraszam Was dziewczyny, że dopiero teraz się nimi chwalę;)
Laura prosiła o kolczyki niebieskie, więc przygotowałam kilka propozycji, z których wybrała te:

Bardzo mi się ten wzór podoba, naszukałam się schematu w sieci, a tu znienacka okazało się, że od dawna mam schemacik w swoich zasobach, tylko jakoś wcześniej nie zrobił na mnie wrażenia;) Kolczyki powstały na podstawie projektu Jonny Holston, zamieszczonego w Beads&Button parę miesięcy, a może nawet lat temu. Wachlarzyki są trójwymiarowe.

Musiałam się nimi pochwalić;))
Laurę poprosiłam o rysunek uliczki z krzywymi kamieniczkami i fabryką w tle. Powstała taka oto praca wykonana w pastelach:

Autorką zdjęcia jest Laura, mam nadzieję, że nie ma nic przeciwko, że je pożyczyłam, bo u mnie rysunek się jeszcze prostuje po podróży.
Laura robi piękne rysunki, zajrzyjcie na jej blog Art by Laura i podziwiajcie inne cuda;)  Mój rysunek czeka teraz na oprawę, początkowo miało to być passe-partout, ale chyba jednak poszukam jakichś drewnianych rameczek, bo rysunek jest dość ciężki i duży.
Dudqę na pewno znacie z  niesamowitych papierowych komódek, sutaszu, makramy i innego rękodzieła, a kto jeszcze nie zna bloga Papier machowo, solnie... niech koniecznie zajrzy. Kasia też poprosiła o kolczyki w niebieskościach, ale tu już miałam łatwo, bo Kasia wybrała 2 konkretne wzory - 'haftowane' koliste trójkąty, które pokazywałam tu oraz kolczyki z serii Mandala z kryształami Swarovskiego Rivoli, w tym wypadku Light Shappire. Dodatkowo zrobiłam do kompletu jeszcze zawieszkę.


Ja zostałam obdarowana niezwykle hojnie, bo oprócz kolczyków, które miały być przedmiotem wymianki, dostałam niezwykłą bransoletkę sutaszowo-makramową oraz komplet bransoletek Irokezek:


Jeśli ktoś ma ochotę na bransoletkę, taką jak ta niebieska, ma szansę ją zdobyć w rozdawajce, które teraz trwa u dudqi. Zapisujcie się, bo warto - sama bym się chętnie ustawiła w kolejce, ale powstrzymuję się resztką przyzwoitości;)
Bardzo się cieszę z tego, co dostałam, dziewczyny zeznały, ze też są zadowolone;) Dziękuję;)))

Na koniec coś niebiżuteryjnego. W ostatni weekend w końcu udało mi się pojechać do Zalipia, wsi niedaleko Tarnowa. Miejscowość określana jest jako Malowana wieś, bo od kilku pokoleń utrzymuje się tam tradycja malowania obejść, i wszystkiego, co się da;) Nie każde gospodarstwo kultywuje tę tradycję, ale jest ich wystarczająco dużo, żeby warto było tam się wybrać.


Przypadkiem trafiliśmy na dzień, w którym miał finał doroczny konkurs na malowanie obejść, więc wszystko było pięknie przygotowane do oglądania, a gospodarze chętnie opowiadali i pokazywali swoje dzieła, nie tylko na zewnątrz budynków, ale także ozdoby wewnątrz. Na zdjęciu jest stara i niezamieszkana już chata, ale malowane są także domy nowe. Troszkę informacji o Zalipiu znajdziecie np. tu, a więcej zdjęć tu. Bardzo urokliwe miejsce, a ludzie niezwykle mili;)

I z innej beczki - czy ktoś wie, czym, a może kim jest to stworzenie, poza tym, że to ćma?

Przybysz z kosmosu;)
 
Pierwszy raz miałam takiego gościa i zachwycił mnie;) Edit: dzięki Anonimowemu komentarzowi wiem, że motyl to Miernik zieleniak (Geometra papilionaria) - dziękuję bardzo za informację - bardzo się przydała;)

Dziękuję wytrwałym, że dotrwali do końca, bardzo cieszę się, że zaglądacie do mnie i zostawiacie komentarze - jestem od nich uzależniona;)
Prawie zapomniałam: kolczyk.wisiorek zaprosiła mnie do zabawy w pytania. Postaram się wywiązać  następnym razem, bo pytania są podstępne, no i wszystko musi nabrać mocy urzędowej;)

poniedziałek, 28 maja 2012

Zaległości wymiankowo-turystyczne

Powtórzę nieśmiertelne hasło osób mających blogi: Dawno mnie tu nie było;) Od długiego weekendu majowego nie mogę dogonić wczorajszego dnia, że o dzisiejszym nie wspomnę;) i tak będzie jeszcze do połowy czerwca. Mam nadzieję, że mimo to będziecie do mnie zaglądać, pomimo, że ja nie mogę poświęcić zbyt dużo czasu na odwiedziny u Was. Potem będę nadrabiać - już nie mogę się doczekać;)
A teraz zaległości (postaram się streszczać) - co jakiś czas mam przyjemność wziąć udział w prywatnej wymiance, dziś będzie o dwóch bardzo zaległych, z J. i Kasią.
Dla J., prowadzącej blog Moje powstawanie powstały kolczyki w zadanych kolorach (nie było mi łatwo dobrać taki zestaw) z kryształami Swarovskiego Rivoli Emerald 14 mm, w otoczeniu fioletów:

Dodatkowo powstały takie drobiażdżki:

Od Julki dostałam piękny chustecznik, aż szkoda mi go trzymać na moim zagraconym stole, bo po prostu tam ginie;)

Ponadto mam kilka innych dzieł J., nabytych drogą kupna - wszystkie bez wyjątku są śliczne:

Podkładek pod naczynia było więcej, ale stały się bardzo miłymi prezentami;)) Kury są de best - prawda?

Druga wymianka z Kasią z bloga Filcaki i spółka odbyła się za przyczyną naszych dzieci - Kasia oferowała zabawki swojej córki, z których ona już wyrosła, a dla moich dzieciaków są to aktualnie przedmioty pożądania - Pet Shopy oraz koniki Fillys. W zamian miały powstać zielone kolczyki dla córki Kasi. Powstały takie:

Dodatkowo w paczuszcze były jeszcze drobiażdżki, które nie załapały się na zdjęcie. Od Kasi moje dziewczynki dostały okazałą kolekcję miniaturowych zwierzaków (kilkanaście sztuk), jednak nie zrobiłam im zdjęcia od razu, a teraz nie jestem w stanie 'odłowić' tych właściwych, więc posłużę się zdjęciem Kasi, mam nadzieję, że nie będzie miała mi tego za złe;)

 Dziewczyny - bardzo Wam dziękuję za świetne wymianki i mam nadzieję, że Wy także jesteście zadowolone;))
Przy okazji taka refleksja - Kasia wraz ze swoją córką obdarowała kilkanaście osób fajnymi zabawkami, zwrotny prezent otrzymały zaledwie od kilku - jak można tak postępować? Zawieść dziewczynkę, która chciała się podzielić swoimi zabawkami w zamian za drobiazgi (np. kilkanaście zabawek za parę kolczyków) - czego dziewczyna się nauczyła z tej wymianki? Jestem zszokowana, że można tak postępować;( Mam nadzieję, że nie będziesz Kasiu miała mi za złe, że o tym wspominam.

I szybka relacja turystyczna - pamiętacie w poprzednim poście pisałam, że wybieram się na Paradę Parowozów do Wolsztyna. Parada się odbyła, jak zwykle pojawiły się wspaniałe, dostojne maszyny, które nierzadko przemierzały tę samą trasę szybciej niż nasze współczesne pociągi. Jak to możliwe? Nie będę Was zanudzać nadmiarem zdjęć, ale nie mogę się powstrzymać przed choćby jednym:

Piękna, prawda? Wieczorem był pokaz z serii Światło, para, dźwięk. W tym roku pokaz prowadził Pan Bogusław Wołoszański, więc jak się domyślacie była to opowieść o historii z czasów wojny i okresu powojennego z udziałem parowozów, foto relację znajdziecie np. tu, na stronach Parowozowni Wolsztyn. Ja jednak z większym sentymentem wspominam pokaz z przed kilku lat, była po prostu piękna muzyka i kolorowe światła, bez jakiejś szczególnej opowieści, ale bardziej mi się podobał;)

Parowozy wyglądały wtedy po prostu niesamowicie! Impreza przez kilka lat się rozrosła, jest więcej wydarzeń, które jej towarzyszą i duuużo więcej ludzi, ale niestety, miejsca do podziwiania parowozów nie przybyło, co szczególnie dało się odczuć podczas wieczornego pokazu;(
Przy okazji pobytu w Wolsztynie odwiedziliśmy zoo w Poznaniu. Jak wygląda zoo każdy wie, chcę wspomnieć o nowej atrakcji - z końcem kwietnia została otworzona motylarnia. Na razie jest malutka i motyli też było nie wiele (byliśmy na drugi dzień po otworzeniu, więc dopiero się wylęgały), ale mam nadzieję, że się rozwinie, bo to niesamowite móc podziwiać takie egzotyczne piękności z bliska:


A zdarza się, że siadają na wyciągniętej dłoni;) Zdjęcia zrobiłam w innych motylarniach, bo w Poznaniu nie mieliśmy aparatu - był upał niemiłosierny i nie było chętnych do dźwigania dodatkowych ciężarów;)
Buziaki dla wytrwałych;) Tak to jest, jak w jednym poście chce się upchnąć choćby część zaległości.
Pozdrawiam;)